Biegł za nią przez kilka minut. Nagle potknęła się i upadła. Na szczęście nic się jej nie stało, bo po chwili wstała. Zatrzymała się przy drzewie przed komendą. Jacek szybko podszedł do niej.
- Wszystko w porządku?-spytał, gdyż widział jej upadek.
-Nic nie jest w porządku.
Kobieta w oczach miała łzy.
-Olu, to nie tak...
-A jak? Przecież widziałam.
-Nie skarbie. To ona mnie pocałowała. Ja nie chciałem.
-Jasne...
Kobieta wsiadła do samochodu i pojechała, zostawiając Jacka. Mężczyzna postanowił wrócić do domu autobusem. Niecałą godzinę później był już na miejscu. Wszedł do środka. Ola siedziała w salonie. Płakała. Blondyn podszedł do niej i usiadł obok.
-Kochanie...-złapał ją lekko za rękę.
-Zostaw mnie.
Posterunkowa podniosła się z kanapy. Ustała przy oknie i wpatrywała się w widok za szybą. Jacek nie poddawał się. Ruszył za nią. Stanął za nią i delikatnie objął ją od tyłu. Tym razem kobieta nie odsunęła się. Stała nieruchomo. Tylko łzy nadal powoli spływały po jej policzkach.
-Hej, perełko. Spójrz na mnie, proszę.
Ola nie reagowała. Wzrok miała utkwiony w punkcie daleko przed sobą.
Jacek powoli obrócił policjantkę w swoją stronę.
-Ola, dlaczego mi nie wierzysz? Dlaczego?-pytał, a w jego głosie słychać było ogromną rozpacz.
Aleksandra wyrwała się z objąć męża.
-Jak ja mam Ci wierzyć. Na własne oczy widziałam jak się z nią całowałeś!
-To ona mnie pocałowała.
-I co jeszcze?!?!
-Olka, nie ufasz mi? Dlaczego?! Jestem twoim mężem. Myślałem, że masz do mnie zaufanie!
-Miałam! Ale właśnie je straciłam!! Ciekawe dlaczego?!?!!-krzyczała.
-Chcesz wiedzieć dlaczego?!?-Nowak był już u kresu wytrzymałości.-Bo sama sobie wymyślasz jakieś niestworzone historie!!! Nie wiesz jak naprawdę było!!!
-Co, teraz robisz ze mnie wariatkę?!!? Wiem co widziałam!
-Dobra skończ już! Mam Cię dość! Wychodzę.
-Jasne, jak zwykle. Najlepiej uciec od problemu.
Po tym zdaniu usłyszała mocne trzaśnięcie drzwiami. Usiadła na kanapę i schowała twarz w dłonie. Po chwili uniosła głowę. Łzy płynęły całym strumykiem. Miała rozmazany makijaż.
***
Za nami już 50-te opowiadanie. Podobało Wam się?
Pozdrawiam
Wcale.... myślałam że się pogodzą a tu takie coś :(
OdpowiedzUsuńJak mogłaś?
Alicja
Nie podobał Ci się :'(
UsuńJeśli chodzi o pomysł jest świetny jeśli chodzi o treść ze się poklucili a nie pogodzili to jestem smutna. :(
UsuńA.
Ah bywa...
UsuńJej przeczytałam to jeszcze raz i to jest genialnie opowiadanie. Poprostu genialne. Ale strasznie smutne. Oj Olka będzie musiała wszystko przemyśleć...
UsuńAlicja
Ty jesteś dziwna. Raz czytasz i jest złe, a potem genialne ;)
UsuńWiem. Owszem jestem dziwna to mi wszyscy mówią. Ale jest w tym opowiadaniu coś dziwnego i coś genialnego...
UsuńA.
A co jest genialne?
UsuńPomysł z tym wyjściem Jacka z domu
UsuńA.
A co dziwne?
UsuńSzkoda że Ola nie ufa Jackowi chyba muszą przemyśleć wszystko i zrozumieją że się kochają pozdrawiam Ela .Opowiadanie fajne
OdpowiedzUsuńDziękuję ;)
UsuńPozdrawiam
Osz ty przez Ciebie mam doła. Myślałam, że się pogodzą a tu takie coś. :( Czekam na next.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny.
Gosia.
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam
Świetne opowiadanie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Magda
Dziękuję ;)
UsuńPozdrawiam
Alicja nie jestes sama mnie tez nie moga czasem zrozumiec . A opowiadanie jest fajne smutne i jwdnoczesnie fanie i tak inne
OdpowiedzUsuńDziękuję :D
UsuńPozdrawiam
A ty nie myśl sobie że będzie cały czas tak cukierkowo :) U mnie w opowiadaniach
UsuńA mogłoby być :D
UsuńZa nudno by bylo
UsuńMam nadzieję, że szybko się pogodzą
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Paulina
Dziękuję za komentarz.
UsuńPozdrawiam
Zawiodłam się na tobie jak Ola i Jacek mogli się pokłucić
OdpowiedzUsuńHmm normalnie. Nawet w najlepszych związkach się zdarza :)
UsuńPozdrawiam
Ale to nie był najlepszy związek tylko idealny idę na innego bloga bo nie mogę się pogodzić z tym że się pokłucili wroćcę jak sie pogodzą
OdpowiedzUsuń