-Panie Jacku!-mówił lekarz kucając obok mężczyzny.-Halo, proszę pana, słyszy mnie pan?!
Doktor uniósł głowę Jacka. Miał czerwone, napuchnięte oczy. Jego wzrok był nieprzytomny. Patrzył ciągle w jeden punkt. Lekarz poszedł po psychologa. Po chwili wrócił w towarzystwie 29-letniej kobiety. Lekarz zaświecił małą latarką w oczy Jacka. Po kilku minutach blądyn odzyskał świadomość. Popatrzył na otaczających go ludzi. Nie wiedział co się wokół niego dzieje. Po chwili wstał, a Mikołaj zaprowadził go do gabinetu pani psycholog.
-Cześć. Mam na imię Marta, a Ty?-spytała kobieta.
-Jacek-powiedział cicho.
-Możesz mi coś o sobie opowiedzieć?
Jacek milczał. Spuścił wzrok na podłogę.
-Powiesz mi co się stało?
Brak odpowiedzi.
-Wiem od lekarza, że twoja partnerka miała wypadek w pracy. Wiesz jak to się stało?
-Normalnie. Dzień jak co dzień. Dostaliśmy zgłoszenie, że jest awantura.
-Czyli Ty też jesteś policjantem?
-Tak, dyżurnym. Wysłałem tam patrol, Olę i Mikołaja. A ten pijak ją zepchnął ze schodów.
-Rozmawiałam z lekarzem. Ola żyje i jest
szansa, że będzie w pełni sprawna. Będzie mogła wtedy wrócić do pracy.
-Do pracy-powiedział przygnębiony.-Tydzień temu wzięliśmy ślub. Wczoraj wieczorem wróciliśmy z podróży poślubnej. A teraz ona leży w śpiączce i niewiadomo kiedy się obudzi!
-Trzeba być dobrej myśli. Ma jeszcze dwa tygodnie. Na razie jest bezpieczna. Po co się martwić na zapas?
-A co jeśli się nie obudzi? Jeśli już nigdy nie zobaczę jak się uśmiecha? Jeśli nigdy nie usłyszę jej głosu?
-Spokojnie. Wszystko będzie dobrze. Teraz musisz odpocząć. Wróć do domu i prześpij się.
-Jak mam spać, kiedy Oli nie ma obok? Bez niej moje życie nie ma sensu. Ja już nie mam po co żyć.
-Masz. Musisz żyć. Dla niej. Pomyśl, co będzie gdy ona się obudzi? Będzie szczęśliwa, że znów Cię zobaczy. A co zrobi, gdy dowie się, że Ciebie już nie ma? Musisz żyć dla niej. Musisz być przy niej. Ona Cię potrzebuje. Musisz być silny. A żeby być silny, teraz musisz odpocząć. Zgadzasz się?
Jacek twierdząco pokiwał głową. Potem wyszli z gabinetu. Przed salą Marta skierowała się do Mikołaja.
-Proszę na niego uważać. Nie powinien teraz zostawać sam. Nawet gdy zbyt długo będzie w toalecie, to proszę reagować.
-Dobrze, ale myśli pani, że on może sobie coś zrobić?
-Nie wiem, ale lepiej dmuchać na zimne. Nie chcemy żadnej tragedii.
Po rozmowie z psychologiem cała trójka udała się do samochodu. Mikołaj odwiózł Wysockiego do domu, a Nowaka zabrał do siebie.
***
Za nami kolejne opowiadanie. Podobało się Wam?
Dziękuję za ponad 9000 wyświetleń.
Pozdrawiam
Opowiadanie świetne ! :D
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńPozdrawiam
Opowiadanie super
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Magda
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam
Świetne opowiadanie ale bardzo smutne :'(
OdpowiedzUsuńMoże tam dzisiaj znowu drugie byś dodała?
Alicja
Dziękuję.
UsuńDzisiaj raczej nie.
Pozdrawiam
Wiec dzisiaj nie dasz się namówić???
UsuńAlicja
Nie..
UsuńJa tez sie przylaczam do prosby a moze jednak ja tez cos dzisiaj dodam .
UsuńWięc czekam :) A ja jeszcze pomyślę.
UsuńSuper opowiadanie
OdpowiedzUsuńBuziaki
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam