wtorek, 8 grudnia 2015

37. Rozmowa z psychologiem

-Panie Jacku!-mówił lekarz kucając obok mężczyzny.-Halo, proszę pana, słyszy mnie pan?!
Doktor uniósł głowę Jacka. Miał czerwone, napuchnięte oczy. Jego wzrok był nieprzytomny. Patrzył ciągle w jeden punkt. Lekarz poszedł po psychologa. Po chwili wrócił w towarzystwie 29-letniej kobiety. Lekarz zaświecił małą latarką w oczy Jacka. Po kilku minutach blądyn odzyskał świadomość. Popatrzył na otaczających go ludzi. Nie wiedział co się wokół niego dzieje. Po chwili wstał, a Mikołaj zaprowadził go do gabinetu pani psycholog.
-Cześć. Mam na imię Marta, a Ty?-spytała kobieta.
-Jacek-powiedział cicho.
-Możesz mi coś o sobie opowiedzieć?
Jacek milczał. Spuścił wzrok na podłogę.
-Powiesz mi co się stało?
Brak odpowiedzi.
-Wiem od lekarza, że twoja partnerka miała wypadek w pracy. Wiesz jak to się stało?
-Normalnie. Dzień jak co dzień. Dostaliśmy zgłoszenie, że jest awantura.
-Czyli Ty też jesteś policjantem?
-Tak, dyżurnym. Wysłałem tam patrol, Olę i Mikołaja. A ten pijak ją zepchnął ze schodów.
-Rozmawiałam z lekarzem. Ola żyje i jest
szansa, że będzie w pełni sprawna. Będzie mogła wtedy wrócić do pracy.
-Do pracy-powiedział przygnębiony.-Tydzień temu wzięliśmy ślub. Wczoraj wieczorem wróciliśmy z podróży poślubnej. A teraz ona leży w śpiączce i niewiadomo kiedy się obudzi!
-Trzeba być dobrej myśli. Ma jeszcze dwa tygodnie. Na razie jest bezpieczna. Po co się martwić na zapas?
-A co jeśli się nie obudzi? Jeśli już nigdy nie zobaczę jak się uśmiecha? Jeśli nigdy nie usłyszę jej głosu?
-Spokojnie. Wszystko będzie dobrze. Teraz musisz odpocząć. Wróć do domu i prześpij się.
-Jak mam spać, kiedy Oli nie ma obok? Bez niej moje życie nie ma sensu. Ja już nie mam po co żyć.
-Masz. Musisz żyć. Dla niej. Pomyśl, co będzie gdy ona się obudzi? Będzie szczęśliwa, że znów Cię zobaczy. A co zrobi, gdy dowie się, że Ciebie już nie ma? Musisz żyć dla niej. Musisz być przy niej. Ona Cię potrzebuje. Musisz być silny. A żeby być silny, teraz musisz odpocząć. Zgadzasz się?
Jacek twierdząco pokiwał głową. Potem wyszli z gabinetu. Przed salą Marta skierowała się do Mikołaja.
-Proszę na niego uważać. Nie powinien teraz zostawać sam. Nawet gdy zbyt długo będzie w toalecie, to proszę reagować.
-Dobrze, ale myśli pani, że on może sobie coś zrobić?
-Nie wiem, ale lepiej dmuchać na zimne. Nie chcemy żadnej tragedii.
Po rozmowie z psychologiem cała trójka udała się do samochodu. Mikołaj odwiózł Wysockiego do domu, a Nowaka zabrał do siebie.

***
Za nami kolejne opowiadanie. Podobało się Wam?
Dziękuję za ponad 9000 wyświetleń.
Pozdrawiam

12 komentarzy:

  1. Opowiadanie super
    Pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne opowiadanie ale bardzo smutne :'(
    Może tam dzisiaj znowu drugie byś dodała?
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Dzisiaj raczej nie.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Wiec dzisiaj nie dasz się namówić???
      Alicja

      Usuń
    3. Ja tez sie przylaczam do prosby a moze jednak ja tez cos dzisiaj dodam .

      Usuń
    4. Więc czekam :) A ja jeszcze pomyślę.

      Usuń