Czwartek
Była godzina 11.30. Jacek siedział przy stole i jadł ciasto. Do kuchni weszła Ola.
-Dzień dobry kochanie-powiedział.-O której to się do domu wróciło?
-No o czwartej-przyznała zaspana dziewczyna.
-To co może kawy?
-Poproszę.
Jacek wstał i zrobił jej kawę oraz kanapki.
-Dziękuję słoneczko-uśmiechnęła się do przyszłego męża.
-Widzę, że impreza była udana.
-Bardzo.
-Mam nadzieję, że byłaś grzeczna.
-A wiesz? Był taki jeden przystojny kelner, ale...
-Ale co?
-Ale nie dorastał Ci do pięt.
-Haha, wiesz co?... Kocham Cię.
-Wiem słonko, wiem i też Cię bardzo kocham.
-Na prawdę?!?-Jacek uśmiechnął się.
-Na prawdę. I to bardzo.
-Ooo, moja mała Oleńka.
Para przytuliła się mocno do siebie.
-A Ty o której wychodzisz?
-A co?!? Już chcesz się mnie pozbyć?
-Nie, chcę wiedzieć czy zostało mi dużo czasu by się tobą nacieszyć.
-O szóstej.
-No to super.
Ola tajemniczo spojrzała w oczy ukochanego, lecz on wiedział o co jej chodzi. Wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni. Po chwili opadli na łóżko i zaczęli się całować. (...) Około 14 wyszli z sypialni. Wzięli się za przygotowanie obiadu. Zrobili krokiety z serem na waflach. Gdy zjedli posiłek, Jacek udał się pod prysznic. Potem zaczął przygotowywać się do wyjścia. O 17.15 był gotowy.
-To co perełko, ja już lecę.
-No to pa. Baw się dobrze.
-Pa.
Mężczyzna pocałował Olę i wyszedł. Razem z Mikołajem, Krzysztofem, Arturem i Mieszkiem udali się do klubu. Wśród tłumu tańczących można było dostrzec innych policjantów z miejskiej. Mężczyźni podeszli do stolika i wypili za pana młodego. Przez dłuższy czas świetnie się bawili, lecz nagle do Jacka podszedł obcy mu mężczyzna. Miał może ze 31 lat.
-O, witam przyszłego zięcia komendanta.
-My się znamy?-spytał zdziwiony Nowak.
-Ty mnie może nie, ale za to ja znam twoją przyszłą żonę. I to nawet dobrze.
-Kim Ty w ogóle jesteś?
-A, wybacz, nie przedstawiłem się. Robert jestem. Byłem kiedyś z Olką i naprawdę współczuje Ci takiej narzeczonej.
-Tak, a to niby czemu?!?!?
-No błagam. Co Ty jesteś ślepy??? Widziałeś jak ona wygląda? Wcale kształtów nie ma. Ta jej figura taka...
-Dobra weź się zamknij, bo nie mam ochoty Ciebie słuchać.
-Ja po prostu chcę Cię ostrzec przed największym błędem w życiu.
-Mam Cię dość.
Jacek nie wytrzymał. Rzucił się na Roberta. Zaczęła się bójka. Z nosa aspiranta poleciała krew, ale z przeciwnikiem było gorzej. Jego twarz była cała posiniaczona. Wyglądał jak jedna, wielka śliwka. Miał rozcięte wargi i zlamany nos. Obecni policjanci rozdzielili mężczyzn. Potem Krzysiek doprowadził Jacka do domu. Oczywiście obaj byli trochę pijani.
***
Kolejne opowiadanie za nami. Podobało się? Co sądzicie o Robercie, a co o zachowaniu Jacka?
Pozdrawiam
Opowiadanie super :) (chociaż tego się nie spodziewałam)
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńPozdrawiam
Ufff. Na szczęście jej nie zdradził :)
OdpowiedzUsuńTylko żeby Jacek nie zaczoł tez tak myśleć o Olce....
A zresztą to aktorka która gra Ole nie jest brzydka :)
Alicja
Nie no. To tylko ten Robert się mścił na Oli :)
UsuńPozdrawiam
żabka
Aha to jestem juz bardziej spokojna :)
UsuńA co to tego lekkiego pobicia to Jacek pewnie na policji będzie i do ślubu nir dojdzie... ale mogę się mylić i chyba bym chciała się mylić
Alicja
Aż taka wredna nie jestem. :)
UsuńKiedy next u ciebie?
żabka
To dobrze :)
UsuńU mnie next juz jest
Alicja
Opowiadanie super (jak zawsze)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Magda
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam