-W domu Beaty. Było dokładnie takie same. To ona jest na tym zdjęciu.
-Ale jesteś pewna?
-Tak mi się wydaje.
-Czy ja mógłbym dostać do niej jakiś kontakt?-spytał Bartek.
-Oczywiście. Tylko ona jest teraz w Kołobrzegu-Ola wstała i zapisała na kartce numer byłej przyjaciółki.
-Nie szkodzi. Dla mojej siostry mógłbym pojechać na koniec świata.
Mężczyzna wziął kartkę, pożegnał się, po czym wyszedł z mieszkania.
-Dziwna ta cała historia-powiedział Jacek.-Coś mi tu nie pasuje.
-Ale co? O co Ci chodzi?
-Tobie nie wydaje się to dziwne? Facet przychodzi do mojego mieszkania i mówi, że tu jest jego siostra. Skąd on dostał takie informacje?
-Nie wiem. Może po prostu ktoś wiedział, że my ją znamy.
-Może. Ale to takie podejrzane.
-Zapomnij już o tym mój Ty detektywie. Teraz idziemy na kolację.
Po posiłku wykąpali się i położyli spać.
Następnego ranka parę obudził dźwięk telefonu Oli. Kobieta odebrała.
-Cześć Ola. Nie obudziłam Cię?-usłyszała głos Beaty.
-Szczerze to obudziłaś. O co chodzi.
-Chciałam Ci bardzo podziękować. Dzięki tobie odzyskałam brata.
-Czyli jednak Bartosz jest twoim bratem?
-Tak.
-Ale dlaczego nigdy mi nie powiedzidziałaś, że byłaś w domu dziecka.
-A czym tu się chwalić? Tym, że rodzice Cię zostawili?
-Jednak znaleźli się dobrzy ludzie, którzy Cię adoptowali.
-Tak, ale troszeczkę mam im za złe, że nie wzięli ze mną Bartka.
-Może po prostu dwójce nie dali by rady.
-Pewnie masz rację. Ola chciałam Cię też przeprosić za to co się stało. Naprawdę zachowałam się jak skończona idiotka.
-Dobra. Nie mówmy już o tym. Muszę kończyć bo praca czeka.
-Cześć.
Ola rozłączyła się. Potem poszła do kuchni, gdzie czekał na nią Jacek i śniadanie.
***
Kolejny rozdział za nami. Jak Wam się podobała historia o Beacie?
Pozdrawiam
poniedziałek, 30 listopada 2015
niedziela, 29 listopada 2015
24. Nieznajomy i zdjęcie
Za drzwiami zobaczył wysokiego mężczyznę o włosach sięgających ramion.
-Słucham?-powiedział do nieznajomego.
-Szukam siostry.
-Tu jej raczej nie było.
-No właśnie dowiedziałem się, że tu jest.
-Co pan mówi? Kim pan w ogóle jest?
-Nazywam się Bartosz Soliński. Wychowałem się w domu dziecka, a teraz chcę odnaleźć młodszą siostrę-mężczyzna wyjął z kieszeni zdjęcie małej dziewczynki, na oko dwuletniej.
-Dobrze, proszę niech pan wejdzie.
Weszli do środka.
-Dobry wieczór-Ola wstała witając się.
-Dobry wieczór.
-To jest Ola moja narzeczona, a to Olu jest Bartosz Soliński, który szuka swojej siostry.
-Jak to? U nas?
-No właśnie u nas skarbie.
-To może ja wszystko opowiem-powiedział.
-No dobrze. Jacuś zaparzysz herbatę?
-Jasne słonko.
Jacek udał się do kuchni. Po chwili wrócił z trzema kubkami. Bartek opowiadał już swoją historię.
-Po kilku miesiącach pobytu w domu dziecka moja siostra została adoptowana, a ja dalej tam siedziałem. Gdy skończyłem 18 lat i wyszedłem z tamtąd, zacząłem jej szukać. Obecnie mam 34 lata, a ona około 28. To jedyne co mi po niej zostało.
Wtedy znów wyjął zdjęcie i pokazał Oli. Ona zrobiła się blada.
-Oleńko wszystko w porządku?
-Yyy, tak tylko Jacek ja już widziałam to zdjęcie.
-Jak to, ale gdzie?-spytał blondyn.
***
Za nami kolejne opowiadanie. Jak się Wam podobało? Gdzie Ola mogła widzieć te zdjęcie?
Pozdrawiam
-Słucham?-powiedział do nieznajomego.
-Szukam siostry.
-Tu jej raczej nie było.
-No właśnie dowiedziałem się, że tu jest.
-Co pan mówi? Kim pan w ogóle jest?
-Nazywam się Bartosz Soliński. Wychowałem się w domu dziecka, a teraz chcę odnaleźć młodszą siostrę-mężczyzna wyjął z kieszeni zdjęcie małej dziewczynki, na oko dwuletniej.
-Dobrze, proszę niech pan wejdzie.
Weszli do środka.
-Dobry wieczór-Ola wstała witając się.
-Dobry wieczór.
-To jest Ola moja narzeczona, a to Olu jest Bartosz Soliński, który szuka swojej siostry.
-Jak to? U nas?
-No właśnie u nas skarbie.
-To może ja wszystko opowiem-powiedział.
-No dobrze. Jacuś zaparzysz herbatę?
-Jasne słonko.
Jacek udał się do kuchni. Po chwili wrócił z trzema kubkami. Bartek opowiadał już swoją historię.
-Po kilku miesiącach pobytu w domu dziecka moja siostra została adoptowana, a ja dalej tam siedziałem. Gdy skończyłem 18 lat i wyszedłem z tamtąd, zacząłem jej szukać. Obecnie mam 34 lata, a ona około 28. To jedyne co mi po niej zostało.
Wtedy znów wyjął zdjęcie i pokazał Oli. Ona zrobiła się blada.
-Oleńko wszystko w porządku?
-Yyy, tak tylko Jacek ja już widziałam to zdjęcie.
-Jak to, ale gdzie?-spytał blondyn.
***
Za nami kolejne opowiadanie. Jak się Wam podobało? Gdzie Ola mogła widzieć te zdjęcie?
Pozdrawiam
23. "Bierzemy ślub"
Następnego ranka Ola obudziła się obok swojego ukochanego, który leżał wpatrzony w nią.
-Dzień dobry kochanie-powiedziała.
-Dzień dobry. Jak Ci się spało?
-Cudownie.
Ola spojrzała na swój pierścionek.
-Tak bardzo się cieszę, że niedługo będziemy małżeństwem. I dziękuję za cudowną kolację. Było super.
-Wszystko z myślą o Tobie-mężczyzna uśmiechnął się.
-To teraz Ty sobie odpocznij, a ja zrobię śniadanie-Ola wstała.
-Nie ma mowy. Moja księżniczka...
-Jacuś nie przesadzaj. Mój książę też musi odpocząć.
Ola wyszła. Po 15 min weszła do sypialni z dużą tacą. Na niej był talerz kanapek i dwa kubki kawy. Kobieta postawiła tacę na łóżku i usiadła obok Jacka. Zjedli posiłek, po czym policjantka udała się pod prysznic. Po Oli poszedł Jacek. Potem poszli szykować obiad, bo o 13 mieli przyjść Wysocki i rodzice Nowaka. O wpół do pierwszej para nakryła do stołu. Goście zjawili się punktualnie.
-Kochani, zaprosiliśmy was tutaj-zaczęła posterunkowa-aby poinformować was, że bierzemy ślub.
Wszyscy bardzo się ucieszyli i zaczęli im gratulować. Ola chwaliła się swoim ślicznym pierścionkiem i opowiadała jakiego ma cudownego narzeczonego i jaką dla niej przygotował kolację wczoraj. Około 16 pożegnali gości. Zasiedli przed telewizorem i oglondali nudny serial. Wtedy ktoś zapukał do drzwi. Jacek poszedł otworzyć.
***
Jak myślicie, kto odwiedził Olę i Jacka?
Podobało się opowiadanie?
Pozdrawiam
-Dzień dobry kochanie-powiedziała.
-Dzień dobry. Jak Ci się spało?
-Cudownie.
Ola spojrzała na swój pierścionek.
-Tak bardzo się cieszę, że niedługo będziemy małżeństwem. I dziękuję za cudowną kolację. Było super.
-Wszystko z myślą o Tobie-mężczyzna uśmiechnął się.
-To teraz Ty sobie odpocznij, a ja zrobię śniadanie-Ola wstała.
-Nie ma mowy. Moja księżniczka...
-Jacuś nie przesadzaj. Mój książę też musi odpocząć.
Ola wyszła. Po 15 min weszła do sypialni z dużą tacą. Na niej był talerz kanapek i dwa kubki kawy. Kobieta postawiła tacę na łóżku i usiadła obok Jacka. Zjedli posiłek, po czym policjantka udała się pod prysznic. Po Oli poszedł Jacek. Potem poszli szykować obiad, bo o 13 mieli przyjść Wysocki i rodzice Nowaka. O wpół do pierwszej para nakryła do stołu. Goście zjawili się punktualnie.
-Kochani, zaprosiliśmy was tutaj-zaczęła posterunkowa-aby poinformować was, że bierzemy ślub.
Wszyscy bardzo się ucieszyli i zaczęli im gratulować. Ola chwaliła się swoim ślicznym pierścionkiem i opowiadała jakiego ma cudownego narzeczonego i jaką dla niej przygotował kolację wczoraj. Około 16 pożegnali gości. Zasiedli przed telewizorem i oglondali nudny serial. Wtedy ktoś zapukał do drzwi. Jacek poszedł otworzyć.
***
Jak myślicie, kto odwiedził Olę i Jacka?
Podobało się opowiadanie?
Pozdrawiam
sobota, 28 listopada 2015
22. Najpiękniejsza kolacja
Tydzień później
Sobota, godzina 8.00
Ola i Jacek siedzieli przy stole i jedli śniadanie.
-Masz jakieś plany na dziś-zapytał policjant.
-Po południu pójdę na zakupy, a co teraz to nie wiem.
-To może obejrzymy jakiś film?
-Jasne. A ty co potem będziesz robił?
-Ja Oleńko będę siedział w domu przy oknie i wypatrywał Ciebie wśród przechodni. Będę czekał na Ciebie wzdychając i tęskniąc.
-Już się tak nad sobą nie użalaj. Znając Ciebie, to będziesz spał cały dzień.
-Rozgryzłaś mnie-Jacek zaczął się śmiać.
Gdy zjedli, poszli do salonu i włączyli sobie film. O 14 Aleksandra zaczęła szykować się do wyjścia. O 15.30 była gotowa.
-Skarbie ja już wychodzę. Będę koło osiemnastej.
-Dobrze. Pa pa kochanie!!!
Ola wyszła. Po chwili Jacek również wyszedł. Udał się do pobliskiego sklepu na małe zakupy. Kupił wino i parę rzeczy potrzebnych do przygotowania kolacji. O 16 wrócił do domu i zaczął przyrządzać posiłek. Zrobił kuleczki pomidorowo-ryżowe z nadzieniem z roztopionej mozzarelli. Pięknie przyozdobił talerze. Na stole były płatki róż. Równo o 18 zobaczył przez okno nadchodzącą Olę. Zapalił świeczki i zgasił światło. Sam poszedł do łazienki. Do mieszkania weszła Ola.
-Jacek już jestem-powiedziała, jednak nie otrzymała odpowiedzi.
Udała się do kuchni. Tam ujrzała pięknie nakryty stół. Ola była zachwycona. Nie spodziewała się takiej niespodzianki. Stała nieruchomo i wpatrywała się w kolację. Po chwili poczuła pocałunek na szyi. Jacek przytulał ją od tyłu.
-Jak tu pięknie-szepnęła.
-Wszystko dla Ciebie.
Ola uśmiechnęła się.
-To co jemy? Jestem bardzo głodna.
-Olu... najpierw chciałem z Tobą porozmawiać.
-O czym?-spytała zaskoczona.
-Chciałem Ci powiedzieć, że jesteś-ustał przed nią i złapał za ręce- najwspanialszą kobietą, jaką kiedykolwiek spotkałem. Jesteś całym moim życiem. Spełnieniem moich marzeń, wszystkim co mam. Jesteś dla mnie niebem, słońcem, które nie zachodzi. Jesteś południem, nocą i dniem. Jesteś latem mym i wiosną, zawsze ciepłą i radosną. Ty jesteś tą jedyną i to z Tobą chcę dzielić wszystkie chwile, te dobre i te złe. I właśnie dlatego-Jacek uklęknął i wyjął z kieszeni pudełeczko, po czym je otworzył-dziś proszę Cię Olu, pytam czy uczynisz mnie najszczęśliwszym facetem na swiecie i zostaniesz moją żoną?
-Jacek-kobieta była zaskoczona.-Ja nie wiem co powiedzieć.
-Proszę. Jesteś dla mnie wszystkim.
-Tak, zgadzam się.
Ola rzuciła się Jackowi na szyję. Przez chwilę przytulili się i całowali. Potem mężczyzna założył Oli na palec piękny pierścionek i zaprosił na kolację. Zjedli danie, które później Ola bardzo wychwalała. Po kolacji Jacek wziął Olę na ręce i udali się do sypialni.
***
Za nami kolejne, drugie dziś opowiadenie. Jak się podobała niespodzianka?
Pozdrawiam
Sobota, godzina 8.00
Ola i Jacek siedzieli przy stole i jedli śniadanie.
-Masz jakieś plany na dziś-zapytał policjant.
-Po południu pójdę na zakupy, a co teraz to nie wiem.
-To może obejrzymy jakiś film?
-Jasne. A ty co potem będziesz robił?
-Ja Oleńko będę siedział w domu przy oknie i wypatrywał Ciebie wśród przechodni. Będę czekał na Ciebie wzdychając i tęskniąc.
-Już się tak nad sobą nie użalaj. Znając Ciebie, to będziesz spał cały dzień.
-Rozgryzłaś mnie-Jacek zaczął się śmiać.
Gdy zjedli, poszli do salonu i włączyli sobie film. O 14 Aleksandra zaczęła szykować się do wyjścia. O 15.30 była gotowa.
-Skarbie ja już wychodzę. Będę koło osiemnastej.
-Dobrze. Pa pa kochanie!!!
Ola wyszła. Po chwili Jacek również wyszedł. Udał się do pobliskiego sklepu na małe zakupy. Kupił wino i parę rzeczy potrzebnych do przygotowania kolacji. O 16 wrócił do domu i zaczął przyrządzać posiłek. Zrobił kuleczki pomidorowo-ryżowe z nadzieniem z roztopionej mozzarelli. Pięknie przyozdobił talerze. Na stole były płatki róż. Równo o 18 zobaczył przez okno nadchodzącą Olę. Zapalił świeczki i zgasił światło. Sam poszedł do łazienki. Do mieszkania weszła Ola.
-Jacek już jestem-powiedziała, jednak nie otrzymała odpowiedzi.
Udała się do kuchni. Tam ujrzała pięknie nakryty stół. Ola była zachwycona. Nie spodziewała się takiej niespodzianki. Stała nieruchomo i wpatrywała się w kolację. Po chwili poczuła pocałunek na szyi. Jacek przytulał ją od tyłu.
-Jak tu pięknie-szepnęła.
-Wszystko dla Ciebie.
Ola uśmiechnęła się.
-To co jemy? Jestem bardzo głodna.
-Olu... najpierw chciałem z Tobą porozmawiać.
-O czym?-spytała zaskoczona.
-Chciałem Ci powiedzieć, że jesteś-ustał przed nią i złapał za ręce- najwspanialszą kobietą, jaką kiedykolwiek spotkałem. Jesteś całym moim życiem. Spełnieniem moich marzeń, wszystkim co mam. Jesteś dla mnie niebem, słońcem, które nie zachodzi. Jesteś południem, nocą i dniem. Jesteś latem mym i wiosną, zawsze ciepłą i radosną. Ty jesteś tą jedyną i to z Tobą chcę dzielić wszystkie chwile, te dobre i te złe. I właśnie dlatego-Jacek uklęknął i wyjął z kieszeni pudełeczko, po czym je otworzył-dziś proszę Cię Olu, pytam czy uczynisz mnie najszczęśliwszym facetem na swiecie i zostaniesz moją żoną?
-Jacek-kobieta była zaskoczona.-Ja nie wiem co powiedzieć.
-Proszę. Jesteś dla mnie wszystkim.
-Tak, zgadzam się.
Ola rzuciła się Jackowi na szyję. Przez chwilę przytulili się i całowali. Potem mężczyzna założył Oli na palec piękny pierścionek i zaprosił na kolację. Zjedli danie, które później Ola bardzo wychwalała. Po kolacji Jacek wziął Olę na ręce i udali się do sypialni.
***
Za nami kolejne, drugie dziś opowiadenie. Jak się podobała niespodzianka?
Pozdrawiam
21. Szczęśliwie pogodzeni
Rano Ola poczuła pocałunek na swojej szyi. Obudziła się i ujrzała obok siebie uśmiechniętego Jacka.
-Dzień dobry kochanie-powiedział.
-Dzień dobry.
-Jak Ci się spało?
-Cudownie, bo Ty jesteś obok.
Jacek uśmiechnął się. Ola przysunęła do niego swoje usta i namiętnie pocałowała. On odwzajemnił pocałunek.
-Jak dobrze, że dziś mamy wolne.
-Mam nadzieję, że po wczorajszej akcji ojciec nie postanowi nas odwiedzić.
-Ja też mam taką nadzieję-oznajmił mężczyzna.-Co powiesz na to, żeby dzisiaj nie wstawać?
-To jest świetny pomysł-Ola uśmiechnęła się.
Po chwili zaczęli się całować. Nagle usłyszeli dzwonek do drzwi.
-No nie-powiedziała kobieta.
-Nasze plany uległy w gruzach-zaśmiał się Jacek.
Szybko się ubrali. Ola udała się do kuchni, a jej chłopak poszedł otworzyć drzwi.
-Dzień dobry.
-Cześć Jacek-powiedział Wysocki.
-Proszę-blondyn wpuścił mężczyznę do środka.
-Cześć tato-przywitała się Ola.
-Cześć córcia. Wszystko u was w porządku?-zapytał widząc kobietę.
- Tak.
-Co się wczoraj stało?
-Nic się nie stalo-powiedziała, a Jacek ustał za nią i objął od tyłu.
-Czyli już wszystko w porządku?
-Oczywiście-aspirant uśmiechnął się i pocałował Olę w szyję.
Ona również się uśmiechnęła. Po krótkiej rozmowie komendant opuścił dom córki.
-To co teraz robimy?-zapytała Ola.
-Może wrócimy do tego co wcześniej?-chłopak spojrzał w jej oczy.
-Dobrze, ale po śniadaniu, bo jestem bardzo głodna.
-To co jemy?
-Może gofry?
-Dla Ciebie wszystko słoneczko.-Jacek uśmiechnął się.
-Wiesz co Jacuś? Zawsze jesteś cudowny, ale dzisiaj jeszcze bardziej niż zawsze. Jak po kłótni masz być taki jak teraz, to będę się częściej z Tobą kłócić.
Młodzi zaczęli się śmiać. Po kilkunastu minutach śniadanie było gotowe. Para usiadła do stołu.
-Tylko jak chcesz się ze mną kłócić-Jacek kontynuował rozmowę-to pamiętaj, ostrożnie. Wiesz przecież, że nie każda kłótnia kończy się szczęśliwie.
-Mam nadzieję, że nasza każda.
Ola uśmiechnęła się. Jacek popatrzył na nią.
-Kocham Cię-powiedział.
Po zjedzeniu udali się do sypialni. Rzucili się na łóżko. Jacek zaczął całować Ola po całym ciele.
***
Za nami kolejny rozdział. Jak Wam się podobał?
Dziękuję za 4300 wyświetleń.
Pozdrawiam
-Dzień dobry kochanie-powiedział.
-Dzień dobry.
-Jak Ci się spało?
-Cudownie, bo Ty jesteś obok.
Jacek uśmiechnął się. Ola przysunęła do niego swoje usta i namiętnie pocałowała. On odwzajemnił pocałunek.
-Jak dobrze, że dziś mamy wolne.
-Mam nadzieję, że po wczorajszej akcji ojciec nie postanowi nas odwiedzić.
-Ja też mam taką nadzieję-oznajmił mężczyzna.-Co powiesz na to, żeby dzisiaj nie wstawać?
-To jest świetny pomysł-Ola uśmiechnęła się.
Po chwili zaczęli się całować. Nagle usłyszeli dzwonek do drzwi.
-No nie-powiedziała kobieta.
-Nasze plany uległy w gruzach-zaśmiał się Jacek.
Szybko się ubrali. Ola udała się do kuchni, a jej chłopak poszedł otworzyć drzwi.
-Dzień dobry.
-Cześć Jacek-powiedział Wysocki.
-Proszę-blondyn wpuścił mężczyznę do środka.
-Cześć tato-przywitała się Ola.
-Cześć córcia. Wszystko u was w porządku?-zapytał widząc kobietę.
- Tak.
-Co się wczoraj stało?
-Nic się nie stalo-powiedziała, a Jacek ustał za nią i objął od tyłu.
-Czyli już wszystko w porządku?
-Oczywiście-aspirant uśmiechnął się i pocałował Olę w szyję.
Ona również się uśmiechnęła. Po krótkiej rozmowie komendant opuścił dom córki.
-To co teraz robimy?-zapytała Ola.
-Może wrócimy do tego co wcześniej?-chłopak spojrzał w jej oczy.
-Dobrze, ale po śniadaniu, bo jestem bardzo głodna.
-To co jemy?
-Może gofry?
-Dla Ciebie wszystko słoneczko.-Jacek uśmiechnął się.
-Wiesz co Jacuś? Zawsze jesteś cudowny, ale dzisiaj jeszcze bardziej niż zawsze. Jak po kłótni masz być taki jak teraz, to będę się częściej z Tobą kłócić.
Młodzi zaczęli się śmiać. Po kilkunastu minutach śniadanie było gotowe. Para usiadła do stołu.
-Tylko jak chcesz się ze mną kłócić-Jacek kontynuował rozmowę-to pamiętaj, ostrożnie. Wiesz przecież, że nie każda kłótnia kończy się szczęśliwie.
-Mam nadzieję, że nasza każda.
Ola uśmiechnęła się. Jacek popatrzył na nią.
-Kocham Cię-powiedział.
Po zjedzeniu udali się do sypialni. Rzucili się na łóżko. Jacek zaczął całować Ola po całym ciele.
***
Za nami kolejny rozdział. Jak Wam się podobał?
Dziękuję za 4300 wyświetleń.
Pozdrawiam
piątek, 27 listopada 2015
20. Zepsute przyjęcie
Oli i Jackowi cały tydzień minął tak samo. Ola wieczory spedzała w towarzystwie Michała, a Jacek siedział sam w mieszkaniu. Gdy ona wracała, on nie odzywał się do niej. On o nic jej nie pytał.
Nadeszła sobota. Dziś miała odbyć się impreza powitalna dla Moniki. Para udała się do mieszkania Kownackich. Byli tam już wszyscy, oprócz Artura oraz jego żony i syna. Po chwili Kownaccy byli na miejscu. Monika i Franek byli bardzo zaskoczeni takim powitaniem. Posypały się buziaki, gratulacje dla chłopca, wszyscy zaczęli się przytulać. Potem zasiedli do stołu. Każdy miał świetny humor. Jednak po chwili ktoś go zaczął tracić. Jacek zauważył, że Aleksandra znowu z kimś sms-uje. Podszedł do stojącej przy szafie kobiety.
-Z kim tak miło spędzasz czas?- zapytał.
-Słucham?-Ola była zaskoczona.
-Pytam tylko z kim znowu piszesz.
-Z Michałem, a co?-zdenerwowała się.
-Wiesz co? Ostatnio ciągle albo słyszę Michał albo wcale Cię nie słyszę.
-O co Ci chodzi? -Ola zaczęła podnosić głos.
Goście zaczęli spoglądać w ich stronę.
-Jak to o co mi chodzi? Jak wolisz go ode mnie to proszę bardzo.
-Co Ty mówisz?!?!!-zaczęły się krzyki.
-Możemy się rozstać mam to wszystko gdzieś. Po co mamy być razem skoro Ciebie nigdy nie ma. Takiej dziewczyny to ja nie potrzebuje-Jacek wyszedł z mieszkania trzaskajac drzwiami.
Ola stała przez chwilę nieruchomo. Popatrzyła na Franka i Tośka, po czym wybiegła na zewnątrz. Goście popatrzyli po sobie. Wszyscy było zaskoczeni. Najbardziej Monika, która do tej pory nie wiedziała nic o ich związku.
W mieszkaniu Jacka
Jacek stał przy oknie wpatrzony w dal. Po chwili do pokoju weszła Ola.
-Jacek...-zaczęła cicho, lecz ten nie odwrócił się.-Przepraszam. Wiem, że przez te ostatnie dni bardzo się od siebie oddaliliśmy i wiem, że to moja wina-nadal nie reagował.-Wiem, że bardzo Cię zraniłam i możesz być na mnie zły. Ale wiedz, że to Ciebie kocham-ustała za nim-i możesz być pewien, że do niczego między nami nie doszło. Możesz być pewien, że Cię nie zdradziłam.
W tym momencie Jacek odwrócił się do niej. Miał łzy w oczach. Stali bardzo blisko siebie. On spojrzał jej w oczy. One również były mokre.
-Wiem, że mnie nie zdradziłaś. Ale tu nie o to chodzi. Tak bardzo Cię kocham. Tak mi Cię brakowało. Potrzebowałem Cię, a Ciebie nie było. Chciałem Cię przytulić, poczuć twoje ciepło, twoją bliskość. Chciałem... chcę żeby było jak dawniej.
-Jacek... wiem, zawiodłam Cię, ale naprawdę bardzo, bardzo Cię kocham. Zrobię wszystko by naprawić nasz związek. Jeśli... jeśli mi dasz szansę. Proszę, nie chce żyć bez Ciebie. Zrobię dla Ciebie...
-Oleńko, chcę od Ciebie tylko jednego. Twojej miłości. Chcę żebyś mnie kochała, ale nie na przymus. Żeby ta miłość była szczera, z serca. Bo do miłości nie mogę Cię zmusić, więc gdybyś chciała odejść, to ja nie mogę Cię zatrzymać.
-Nie, nie chcę. Chcę być przy tobie w każdą noc i w każdy dzień. Życie moje bez Ciebie nie ma sensu. Proszę wybacz mi.
Po jej policzkach spłynęła łza. Z jego oczu również wolno, jedną za drugą toczyły się małe kropelki. Mężczyzna objął rękoma jej twarz. Przyłożył czoło do jej czoła. Po chwili kobieta poczuła na swoich ustach jego gorące wargi. Łzy z jego oczu zpływały na jej usta. Ola wtuliła się w jego klatkę piersiową. On jedną ręką gładził ją po plecach, a drugą zanurzył w jej gęstych włosach. Stali tak bardzo długo. Potem Jacek delikatnie uniósł Olę i położył w sypialni na łóżku. Przykrył ją kołdrą, a sam położył się obok. Dziewczyna wtuliła się w niego i po chwili zasnęła. Jacek również zasnął.
***
No i za nami nowy rozdział. Jak Wam się podobał?
Pozdrawiam
Nadeszła sobota. Dziś miała odbyć się impreza powitalna dla Moniki. Para udała się do mieszkania Kownackich. Byli tam już wszyscy, oprócz Artura oraz jego żony i syna. Po chwili Kownaccy byli na miejscu. Monika i Franek byli bardzo zaskoczeni takim powitaniem. Posypały się buziaki, gratulacje dla chłopca, wszyscy zaczęli się przytulać. Potem zasiedli do stołu. Każdy miał świetny humor. Jednak po chwili ktoś go zaczął tracić. Jacek zauważył, że Aleksandra znowu z kimś sms-uje. Podszedł do stojącej przy szafie kobiety.
-Z kim tak miło spędzasz czas?- zapytał.
-Słucham?-Ola była zaskoczona.
-Pytam tylko z kim znowu piszesz.
-Z Michałem, a co?-zdenerwowała się.
-Wiesz co? Ostatnio ciągle albo słyszę Michał albo wcale Cię nie słyszę.
-O co Ci chodzi? -Ola zaczęła podnosić głos.
Goście zaczęli spoglądać w ich stronę.
-Jak to o co mi chodzi? Jak wolisz go ode mnie to proszę bardzo.
-Co Ty mówisz?!?!!-zaczęły się krzyki.
-Możemy się rozstać mam to wszystko gdzieś. Po co mamy być razem skoro Ciebie nigdy nie ma. Takiej dziewczyny to ja nie potrzebuje-Jacek wyszedł z mieszkania trzaskajac drzwiami.
Ola stała przez chwilę nieruchomo. Popatrzyła na Franka i Tośka, po czym wybiegła na zewnątrz. Goście popatrzyli po sobie. Wszyscy było zaskoczeni. Najbardziej Monika, która do tej pory nie wiedziała nic o ich związku.
W mieszkaniu Jacka
Jacek stał przy oknie wpatrzony w dal. Po chwili do pokoju weszła Ola.
-Jacek...-zaczęła cicho, lecz ten nie odwrócił się.-Przepraszam. Wiem, że przez te ostatnie dni bardzo się od siebie oddaliliśmy i wiem, że to moja wina-nadal nie reagował.-Wiem, że bardzo Cię zraniłam i możesz być na mnie zły. Ale wiedz, że to Ciebie kocham-ustała za nim-i możesz być pewien, że do niczego między nami nie doszło. Możesz być pewien, że Cię nie zdradziłam.
W tym momencie Jacek odwrócił się do niej. Miał łzy w oczach. Stali bardzo blisko siebie. On spojrzał jej w oczy. One również były mokre.
-Wiem, że mnie nie zdradziłaś. Ale tu nie o to chodzi. Tak bardzo Cię kocham. Tak mi Cię brakowało. Potrzebowałem Cię, a Ciebie nie było. Chciałem Cię przytulić, poczuć twoje ciepło, twoją bliskość. Chciałem... chcę żeby było jak dawniej.
-Jacek... wiem, zawiodłam Cię, ale naprawdę bardzo, bardzo Cię kocham. Zrobię wszystko by naprawić nasz związek. Jeśli... jeśli mi dasz szansę. Proszę, nie chce żyć bez Ciebie. Zrobię dla Ciebie...
-Oleńko, chcę od Ciebie tylko jednego. Twojej miłości. Chcę żebyś mnie kochała, ale nie na przymus. Żeby ta miłość była szczera, z serca. Bo do miłości nie mogę Cię zmusić, więc gdybyś chciała odejść, to ja nie mogę Cię zatrzymać.
-Nie, nie chcę. Chcę być przy tobie w każdą noc i w każdy dzień. Życie moje bez Ciebie nie ma sensu. Proszę wybacz mi.
Po jej policzkach spłynęła łza. Z jego oczu również wolno, jedną za drugą toczyły się małe kropelki. Mężczyzna objął rękoma jej twarz. Przyłożył czoło do jej czoła. Po chwili kobieta poczuła na swoich ustach jego gorące wargi. Łzy z jego oczu zpływały na jej usta. Ola wtuliła się w jego klatkę piersiową. On jedną ręką gładził ją po plecach, a drugą zanurzył w jej gęstych włosach. Stali tak bardzo długo. Potem Jacek delikatnie uniósł Olę i położył w sypialni na łóżku. Przykrył ją kołdrą, a sam położył się obok. Dziewczyna wtuliła się w niego i po chwili zasnęła. Jacek również zasnął.
***
No i za nami nowy rozdział. Jak Wam się podobał?
Pozdrawiam
czwartek, 26 listopada 2015
19. Jacek kontra Ola (Michał)
Następnego dnia, gdy Jacek wyszedł już do pracy Ola zaczęła się szykować na spotkanie z przyjacielem. O 12.25 wyszła z domu i udała się do baru. Równo o 13 był tam Michał.
-Hej mała-przywitał się.
-Hej.
Potem zaczęli wspominać stare czasy.
-Pamiętasz nauczycielkę chemii?
-Jasne, mówili na nią świnka.
-Tak to było niezłe. No ale już w pół do piątej. Może Cię odprowadzić?
-Z wielką przyjemnością.
Pod mieszkaniem Jacka
-Ola chciałem Ci powiedzieć, że przyjechałem tylko na dwa tygodnie.
-Szkoda.
-Ale mam nadzieję, że przez te dwa tygodnie jeszcze nie raz Cię zobaczę.
-Masz to jak w banku-Ola zaśmiała się.
Ola i Michał stali blisko siebie. Śmiali się i patrzyli sobie w oczy. Po chwili mocno przytulili się do siebie. Nie zauważyli, że zbliżał się do nich Jacek. Ten gdy to zobaczył zatrzymał się. Zaraz jednak się opanował i ruszył dalej.
-Cześć wam-powiedział udając uśmiech na twarzy.
Dziewczyna szybko odsunęła się od architekta i podeszła do aspiranta.
-Hej skarbie-powiedziała całując go w policzek.
Pożegnali się z Michałem i poszli do mieszkania. Jacek nie miał dobrego humoru po tym co przed chwilą zobaczył.
-Zjesz coś?-zapytała Ola.
-Jakoś nie mam apetytu-odrzekł ponuro.
-Co jest Jacuś? Źle się czujesz?
-Wszystko w porządku. Nie musisz się martwić.
-Jak Ci minął dzień?
-Dzień jak codzień. Nic ciekawego. Ale tobie pewnie się udał.
-Zmęczony jesteś?-zapytała siadając mu na kolana.
-Bardzo i chyba pójdę się położyć.
Mężczyzna wstał i udał się do sypialni zamykając za sobą drzwi. Nie miał ochoty rozmawiać z Olą. Kobieta popatrzyła na niego ze zdziwieniem. Potem zaczęła wymieniać sms-y z Michałem.
Następnego ranka przy śniadaniu panowała cisza. Jacek nie odzywał się do dziewczyny, która co chwila spoglądała z uśmiechem na ekran telefonu. Potem udali sie do pracy.
***
Jak Wam się podobało opowiadanie?
Proszę o komentarze, bo ostatnio jakoś ich mało :D
Pozdrawiam
-Hej mała-przywitał się.
-Hej.
Potem zaczęli wspominać stare czasy.
-Pamiętasz nauczycielkę chemii?
-Jasne, mówili na nią świnka.
-Tak to było niezłe. No ale już w pół do piątej. Może Cię odprowadzić?
-Z wielką przyjemnością.
Pod mieszkaniem Jacka
-Ola chciałem Ci powiedzieć, że przyjechałem tylko na dwa tygodnie.
-Szkoda.
-Ale mam nadzieję, że przez te dwa tygodnie jeszcze nie raz Cię zobaczę.
-Masz to jak w banku-Ola zaśmiała się.
Ola i Michał stali blisko siebie. Śmiali się i patrzyli sobie w oczy. Po chwili mocno przytulili się do siebie. Nie zauważyli, że zbliżał się do nich Jacek. Ten gdy to zobaczył zatrzymał się. Zaraz jednak się opanował i ruszył dalej.
-Cześć wam-powiedział udając uśmiech na twarzy.
Dziewczyna szybko odsunęła się od architekta i podeszła do aspiranta.
-Hej skarbie-powiedziała całując go w policzek.
Pożegnali się z Michałem i poszli do mieszkania. Jacek nie miał dobrego humoru po tym co przed chwilą zobaczył.
-Zjesz coś?-zapytała Ola.
-Jakoś nie mam apetytu-odrzekł ponuro.
-Co jest Jacuś? Źle się czujesz?
-Wszystko w porządku. Nie musisz się martwić.
-Jak Ci minął dzień?
-Dzień jak codzień. Nic ciekawego. Ale tobie pewnie się udał.
-Zmęczony jesteś?-zapytała siadając mu na kolana.
-Bardzo i chyba pójdę się położyć.
Mężczyzna wstał i udał się do sypialni zamykając za sobą drzwi. Nie miał ochoty rozmawiać z Olą. Kobieta popatrzyła na niego ze zdziwieniem. Potem zaczęła wymieniać sms-y z Michałem.
Następnego ranka przy śniadaniu panowała cisza. Jacek nie odzywał się do dziewczyny, która co chwila spoglądała z uśmiechem na ekran telefonu. Potem udali sie do pracy.
***
Jak Wam się podobało opowiadanie?
Proszę o komentarze, bo ostatnio jakoś ich mało :D
Pozdrawiam
środa, 25 listopada 2015
18. Przyjęcie, telefon
Ola poszła otworzyć. W drzwiach zobaczyła Emilkę.
-Cześć Ola nie przeszkadzam?
-Nie, wejdź.
Poszły do kuchni i usiadły przy stole. Po chwili dołączył do nich Jacek.
-Kawy czy herbaty?-zapytał aspirant.
-Dla mnie herbatę-odpowiedziała Emilia.
Jacek zaparzł dwie kawy i jedną herbatę. Potem usiadł.
-Chciałam Was zaprosić na przyjecie-powiedziała wręczając zaproszenia.-I mówię od razu żebym potem nie zapomniała, obecność obowiązkową. No chyba, że naprawdę coś się stanie, ale nie przyjmuję głupich wymówek-zaśmiała się.
-A z jakiej to okazji?-spytała zaciekawiona Ola.
-No właśnie. Organizujemy je z Krzyśkiem i Arturem na powrót Moniki i Franka.
-Monika już wraca? A jak operacja?-Jacek był zaskoczony.
-Operacja udana, Franek przeszedł rechabilitacje i już prawie sam chodzi.
-To świetnie-oznajmiła posterunkowa.-W takim razie na pewno będziemy.
Zrobiło się późno. Sierżant wróciła do siebie, a Ola z Jackiem zasiedli do kolacji. Niespodziewanie do policjantki zadzwonił telefon.
-Halo-odebrała.
-Dobry wieczór pani Aleksandro-usłyszała wesoły głos.
-Michał? Cześć-Jacek spojrzał na kobietę.
-Cześć, masz jakieś plany na jutro?
-Yyy... nie a co?
-Może byśmy się jutro spotkali?
-Jasne, a gdzie?
-W barze tam niedaleko gimnazjum o 13?
-Tam gdzie wszystkie szkolne imprezy.
-A twój chłopak też będzie?
-Nie, niestety Jacek ma jutro pracę.
-No to szkoda. Ale chociaż Ciebie zobaczę.
-No dobra. To do jutra. Dobranoc.
-Dobranoc.
***
Dodałam dziś kolejne opowiadanie specjalnie na prośbę Alicji.
Pozdrawiam
-Cześć Ola nie przeszkadzam?
-Nie, wejdź.
Poszły do kuchni i usiadły przy stole. Po chwili dołączył do nich Jacek.
-Kawy czy herbaty?-zapytał aspirant.
-Dla mnie herbatę-odpowiedziała Emilia.
Jacek zaparzł dwie kawy i jedną herbatę. Potem usiadł.
-Chciałam Was zaprosić na przyjecie-powiedziała wręczając zaproszenia.-I mówię od razu żebym potem nie zapomniała, obecność obowiązkową. No chyba, że naprawdę coś się stanie, ale nie przyjmuję głupich wymówek-zaśmiała się.
-A z jakiej to okazji?-spytała zaciekawiona Ola.
-No właśnie. Organizujemy je z Krzyśkiem i Arturem na powrót Moniki i Franka.
-Monika już wraca? A jak operacja?-Jacek był zaskoczony.
-Operacja udana, Franek przeszedł rechabilitacje i już prawie sam chodzi.
-To świetnie-oznajmiła posterunkowa.-W takim razie na pewno będziemy.
Zrobiło się późno. Sierżant wróciła do siebie, a Ola z Jackiem zasiedli do kolacji. Niespodziewanie do policjantki zadzwonił telefon.
-Halo-odebrała.
-Dobry wieczór pani Aleksandro-usłyszała wesoły głos.
-Michał? Cześć-Jacek spojrzał na kobietę.
-Cześć, masz jakieś plany na jutro?
-Yyy... nie a co?
-Może byśmy się jutro spotkali?
-Jasne, a gdzie?
-W barze tam niedaleko gimnazjum o 13?
-Tam gdzie wszystkie szkolne imprezy.
-A twój chłopak też będzie?
-Nie, niestety Jacek ma jutro pracę.
-No to szkoda. Ale chociaż Ciebie zobaczę.
-No dobra. To do jutra. Dobranoc.
-Dobranoc.
***
Dodałam dziś kolejne opowiadanie specjalnie na prośbę Alicji.
Pozdrawiam
17. Przyjaciel z gimnazjum
Miesiąc późnej
Była sobota, godzina 9.45. Po śniadaniu Ola i Jacek postanowili wyjść na spacer. Przechodzili właśnie obok fontanny, gdy usłyszeli:
-Ola!!!-krzyczał za nimi jakiś mężczyzna.
Para odwróciła się do niego.
-Michał, to Ty?
-Cześć Ola-powiedział mężczyzna.
-Cześć. Poznajcie się, to jest Jacek mój chłopak-potem zwróciła się do Jacka-a to jest Michał, mój przyjaciel jeszcze z gimnazjum.
-Gimnazjum?-zdziwił się Jacek.
-No tak. Jakoś trzy lata przede mną wprowadzono i na mnie też padło.
-Gimnazjum?-zdziwił się Jacek.
-No tak. Jakoś trzy lata przede mną wprowadzono i na mnie też padło.
Ciemnowłosy mężczyzna podał Jackowi rękę. Następnie we trójkę udali się do pobliskiej kawiarni.
-Co Ty tutaj robisz?-zapytała Ola.
-Przyjechałem w rodzinne strony. Pięć lat mnie tu nie było.
-No to opowiadaj co u Ciebie słychać.
-I mnie to nic ciekawego. Skończyłem liceum, potem studia, a teraz jestem architektem.
-Architektem?-zdziwiła się.
-No, ale nie ważne. Mów co u Ciebie. Jak wasz związek?-uśmiechnął się do blondyna.
-Ja skończyłam polonistykę, ale obecnie jestem policjantką.
-Po tatusiu-zażartował Michał.
-W pracy nudno nie jest zwłaszcza, że to tam poznałam mojego Jacka.
Aspirant spojrzał na kobietę i lekko się uśmiechnął. Nagle usłyszeli dźwięk komórki architekta.
-Ojciec już się niecierpliwi. Będę się zbierał. Zapiszę Ci mój numer to się jeszcze zdzwonimy.
Michał zapisał swój numer. Pożegnali się i każdy udał się w swoją stronę. Była już 13.30, więc Ola i Jacek wrócili do domu. Zrobili obiad i zasiedli do stołu.
-Możesz mi coś powiedzieć o tym Michale?-zaczął blondyn.
-Co mam Ci o nim powiedzieć? Poznaliśmy się w pierwszej gimnazjum. Chodziliśmy razem do klasy. Zaprzyjaźniliśmy się i tyle. Potem minęły 3 lata i gimnazjum się skończyło. Każdy poszedł w swoją stronę. Wiem tyle, że na studia poleciał do Londynu.
-A Ty?
-A ja siedziałam we Wrocławiu i czekałam na swojego księcia.
-I doczekałaś się go?-zapytał śmiejąc się.
-Oczywiście. Siedzi naprzeciwko mnie najprzystojniejszy facet na świecie. Uśmiecha się i patrzy na mnie swoimi cudownymi oczyma.
Jacek wstał i wziął Olę na ręce. Zaczął ją całować i zaniósł do sypialni. Zaczęli zdejmować z siebie ubrania. (...) Potem wtuleni w siebie zasnęli. Około 17 obudził ich dzwonek do drzwi.
***
Jak myślicie, kto odwiedzi Olę i Jacka? Co sądzicie o Michale?
Dziękuję Wam za ponad 3000 wyświetleń.
Pozdrawiam
***
Jak myślicie, kto odwiedzi Olę i Jacka? Co sądzicie o Michale?
Dziękuję Wam za ponad 3000 wyświetleń.
Pozdrawiam
wtorek, 24 listopada 2015
16. Porwanie
Zatrzymała się obok starego, zniszczonego bloku. Po chwili podjechał do niej samochód. Byli w nim trzej mężczyźni. Wyszli z pojazdu i podeszli do policjantki. Dwóch ustało przed nią, a jeden za nią. Rozmawiali o dalszych działaniach. Nagle Ola poczuła mocne uderzenie z tyłu głowy. Nieprzytomna upadła, a mężczyźni zaciągnęli ją do samochodu. W tym momecie nadjechało do nich czarne BMW, z którego wysiadło czterech policjantów (w tym Jacek, Mikołaj i Wysocki). Zaraz po tym dojechał radiowóz również z czterema funkcjonariuszami. Szantażyści byli otoczeni. Odbywało się aresztowanie, gdy nagle jeden z zatrzymywanych wsiadł do auta i odjechał razem z leżącą w nim Aleksandrą. Dwójka policjantów ruszyła w pościg za nimi. Pozostali odwiezli zatrzymanych do aresztu.
Chwilę później
Jacek, Wysocki i Mikołaj obserwowali na ekranie komputera jak przemieszcza się nadajnik GPS umieszczony w kieszeni porwanej.
-Kurwa-Jacek bardzo się denerwował.-To wszystko moja wina. Po co to wszystko było?
-Przestan-Mikołaj starał się go uspokoić.-To nie twoja wina, że oni ją porwali.
-Przecież Ola mogła wcale nie jechać do nich.
-Ale gdyby nie to, to byśmy ich nigdy nie zatrzymali.
-I co z tego? Teraz Ola jest w niebezpieczeństwie.
-A tak to nadal by was szantażowali.
-To wszystko moja wina-wtrącił się komendant.-Jacek jest jeszcze młody, ale ja mogłem to przewidzieć. Mogłem się niezgodzić na tą akcję. Dlaczego Ola się na to zgodziła?
-Przeze mnie-powiedział Jacek.-Grozili, że jak nie przyjedzie to mi coś zrobią. Nie powinienem jej tam wysyłać.
Nagle do Wysockiego zadzwonił telefon.
-Szefie zgubilismy ich-oznajmił funkcjonariusz.
Mikołaj zobaczył na monitorze, że GPS Oli przestał się przemieszczać. Komendant wysłał w to miejsce policjantów, którzy ścigali porywacza oraz oddział AT. Po chwili oni również udali się na miejsce.
Ulica Krzyżanowa,
Opuszczona fabryka
Na podłodze leżała nieprzytomna, związana Ola. Obok nie stał wysoki mężczyzna. Nagle do sali wbiegli antyterroryści i otoczyli mężczyznę. Ten wiedział, że nie ma już szans, więc poddał się. Policjanci skuli go. Po chwili do fabryki wkroczyli Jacek, Mikołaj i Wysocki. Najmłodszy z nich podbiegł szybko do Oli.
-Olu, skarbie-Jacek wziął policjantkę na ręce i wyniósł z fabryki.
Zaraz potem przyjechało pogotowie i zabrało ją do szpitala. W szpitalu Aleksandra odzyskała przytomność. Lekarz pozwolił Jackowi wejść do niej.
-Oleńko, kochanie tak się o Ciebie bałem. Przepraszam. Nie powinienem do tego dopuścić.
-Jacek, jesteś dla mnie wszystkim. Kocham Cię.
-Przepraszam.
-Skarbie, przestań mnie przepraszać. To nie twoja wina. Musiałam tam jechać. Inaczej zrobili by Ci krzywdę.
-Wolałbym żeby mi coś zrobili, niż żeby Tobie coś się stało.
-Ale wtedy ja bym nie przeżyła.
-Kocham Cię Olu.
-Ja też Cię kocham.
Młodzi przytulili się do siebie mocno. Po chwili wszedł lekarz i powiedział, że jutro Ola będzie mogła wyjść ze szpitala.
***
No i mamy już kolejne dziś odpowiadanie . Spodziewaliście się tego czy sądziliście, że tam zastaną Beatę?
Pozdrawiam
Chwilę później
Jacek, Wysocki i Mikołaj obserwowali na ekranie komputera jak przemieszcza się nadajnik GPS umieszczony w kieszeni porwanej.
-Kurwa-Jacek bardzo się denerwował.-To wszystko moja wina. Po co to wszystko było?
-Przestan-Mikołaj starał się go uspokoić.-To nie twoja wina, że oni ją porwali.
-Przecież Ola mogła wcale nie jechać do nich.
-Ale gdyby nie to, to byśmy ich nigdy nie zatrzymali.
-I co z tego? Teraz Ola jest w niebezpieczeństwie.
-A tak to nadal by was szantażowali.
-To wszystko moja wina-wtrącił się komendant.-Jacek jest jeszcze młody, ale ja mogłem to przewidzieć. Mogłem się niezgodzić na tą akcję. Dlaczego Ola się na to zgodziła?
-Przeze mnie-powiedział Jacek.-Grozili, że jak nie przyjedzie to mi coś zrobią. Nie powinienem jej tam wysyłać.
Nagle do Wysockiego zadzwonił telefon.
-Szefie zgubilismy ich-oznajmił funkcjonariusz.
Mikołaj zobaczył na monitorze, że GPS Oli przestał się przemieszczać. Komendant wysłał w to miejsce policjantów, którzy ścigali porywacza oraz oddział AT. Po chwili oni również udali się na miejsce.
Ulica Krzyżanowa,
Opuszczona fabryka
Na podłodze leżała nieprzytomna, związana Ola. Obok nie stał wysoki mężczyzna. Nagle do sali wbiegli antyterroryści i otoczyli mężczyznę. Ten wiedział, że nie ma już szans, więc poddał się. Policjanci skuli go. Po chwili do fabryki wkroczyli Jacek, Mikołaj i Wysocki. Najmłodszy z nich podbiegł szybko do Oli.
-Olu, skarbie-Jacek wziął policjantkę na ręce i wyniósł z fabryki.
Zaraz potem przyjechało pogotowie i zabrało ją do szpitala. W szpitalu Aleksandra odzyskała przytomność. Lekarz pozwolił Jackowi wejść do niej.
-Oleńko, kochanie tak się o Ciebie bałem. Przepraszam. Nie powinienem do tego dopuścić.
-Jacek, jesteś dla mnie wszystkim. Kocham Cię.
-Przepraszam.
-Skarbie, przestań mnie przepraszać. To nie twoja wina. Musiałam tam jechać. Inaczej zrobili by Ci krzywdę.
-Wolałbym żeby mi coś zrobili, niż żeby Tobie coś się stało.
-Ale wtedy ja bym nie przeżyła.
-Kocham Cię Olu.
-Ja też Cię kocham.
Młodzi przytulili się do siebie mocno. Po chwili wszedł lekarz i powiedział, że jutro Ola będzie mogła wyjść ze szpitala.
***
No i mamy już kolejne dziś odpowiadanie . Spodziewaliście się tego czy sądziliście, że tam zastaną Beatę?
Pozdrawiam
15. Spotkanie
Trzy dni później
Była 17. Ola właśnie siedziała za biurkiem i wypełniała papiery. Do pokoju wszedł dyżurny.
-Hej Oleńka.
-Hej. Co tam?
-Mam dla Ciebie list-powiedział.
-Jaki list?
-Nie wiem. Jakiś dzieciak go przyniósł.
Ola wzięła do ręki kopertę. Wyjęła z niej kartkę i zaczęła czytać.
-Masz czas do jutra, albo go więcej nie zobaczysz.
Z koperty wyjęła zdjęcie, na którym był Jacek. Na odwrocie napisane było "wskazówki otrzymasz wieczorem." Policjantka przestraszyła się i zaczęła płakać. Mężczyzna przytulił ją. Potem razem udali się do mieszkania.
Godzina 19.05. Ola dostała sms-a: i jak gotowa na przygodę?. Pokazała go swojemu chłopakowi. Po chwili przyszedł następny. Dziewczyna zaczęła czytać.
-Przyjedź na ulicę Kolorową 15. Masz tam być za 20 minut-powiedziała.-Co teraz robimy?
Jacek zastanowił się, następnie odparł:
-Zrobimy tak. Ja zadzwonię do twojego ojca. Ty pojedziesz tam za chwilę, a za tobą dyskretnie policja. Do kieszeni włożysz nadajnik GPS.
Ola popatrzyła na ukochanego. Ten zaś zadzwonił do Wysockiego i poinformował o całej sytuacji. Po 5 minutach wszystko było gotowe. Kiedy Aleksandra miała już wychodzić, Jacek złapał ją za rękę.
-Oleńko, uważaj na siebie. Kocham Cię-powiedział, po czym namiętnie ją pocałował.
Kobieta wyszła z domu i udała się na wskazaną przez szantażystów ulicę.
***
Jak myślicie, co się tam wydarzy? Kogo Ola spotka na miejscu?
Jeśli chcecie to dziś wieczorem dodam kolejne opowiadanie. Piszcie w kpmentarzach odpowiedzi.
Pozdrawiam
Była 17. Ola właśnie siedziała za biurkiem i wypełniała papiery. Do pokoju wszedł dyżurny.
-Hej Oleńka.
-Hej. Co tam?
-Mam dla Ciebie list-powiedział.
-Jaki list?
-Nie wiem. Jakiś dzieciak go przyniósł.
Ola wzięła do ręki kopertę. Wyjęła z niej kartkę i zaczęła czytać.
-Masz czas do jutra, albo go więcej nie zobaczysz.
Z koperty wyjęła zdjęcie, na którym był Jacek. Na odwrocie napisane było "wskazówki otrzymasz wieczorem." Policjantka przestraszyła się i zaczęła płakać. Mężczyzna przytulił ją. Potem razem udali się do mieszkania.
Godzina 19.05. Ola dostała sms-a: i jak gotowa na przygodę?. Pokazała go swojemu chłopakowi. Po chwili przyszedł następny. Dziewczyna zaczęła czytać.
-Przyjedź na ulicę Kolorową 15. Masz tam być za 20 minut-powiedziała.-Co teraz robimy?
Jacek zastanowił się, następnie odparł:
-Zrobimy tak. Ja zadzwonię do twojego ojca. Ty pojedziesz tam za chwilę, a za tobą dyskretnie policja. Do kieszeni włożysz nadajnik GPS.
Ola popatrzyła na ukochanego. Ten zaś zadzwonił do Wysockiego i poinformował o całej sytuacji. Po 5 minutach wszystko było gotowe. Kiedy Aleksandra miała już wychodzić, Jacek złapał ją za rękę.
-Oleńko, uważaj na siebie. Kocham Cię-powiedział, po czym namiętnie ją pocałował.
Kobieta wyszła z domu i udała się na wskazaną przez szantażystów ulicę.
***
Jak myślicie, co się tam wydarzy? Kogo Ola spotka na miejscu?
Jeśli chcecie to dziś wieczorem dodam kolejne opowiadanie. Piszcie w kpmentarzach odpowiedzi.
Pozdrawiam
poniedziałek, 23 listopada 2015
14. Lalka
W kartonie zobaczyła lalkę. Miała ona oderwaną głowę, która leżała obok. Twarz była pomazana czerwoną farbą. Ola przestraszyła się. Po kilku godzinach przyszedł Jacek.
-Cześć kochanie-powiedział i pocałował kobietę w policzek.
-Cześć-odpowiedziała smutno.
-Coś się stało?-zapytał zmartwiony.
Ola pokazała mu co dzisiaj dostała. Potem zaczęła płakać. Jacek przytulił ją mocno. Po chwili dziewczyna uspokoiła się i zasnęła w jego ramionach. Mężczyzna zaniósł ukochaną do sypialni. Sam udał się do kuchni by zjeść kolację.
O 22 on również położył się i zasnął. Około trzeciej w nocy parę obudził dźwięk tłucznego szkła. Poszli do salonu. Tam zobaczyli wybite okno. Wezwali policję, która zabezpieczyła ślady.
Następnego ranka
Ola dalej nie mogła dojść do siebie po ostatnich wydarzeniach. Była przerażona. Jej chłopak cały czas był przy niej.
-Jacek-zaczęła cicho-myślisz, że to ma coś wspólnego z Beatą? Ona niedawno wyszła, a teraz to..
-Nie wiem perełko. Ona wyjechała i jest w Kołobrzegu.
-W takim razie kto? Kto jeszcze chce nam zniszczyć życie?
Jacek objął Olę i namiętnie pocałował, po czym powiedział: kocham Cię. Aleksandra uśmiechnęła się do niego i przytuliła.
***
A Wy myślicie, że Beata ma coś wspólnego z tą sprawą?
Pozdrawiam
-Cześć kochanie-powiedział i pocałował kobietę w policzek.
-Cześć-odpowiedziała smutno.
-Coś się stało?-zapytał zmartwiony.
Ola pokazała mu co dzisiaj dostała. Potem zaczęła płakać. Jacek przytulił ją mocno. Po chwili dziewczyna uspokoiła się i zasnęła w jego ramionach. Mężczyzna zaniósł ukochaną do sypialni. Sam udał się do kuchni by zjeść kolację.
O 22 on również położył się i zasnął. Około trzeciej w nocy parę obudził dźwięk tłucznego szkła. Poszli do salonu. Tam zobaczyli wybite okno. Wezwali policję, która zabezpieczyła ślady.
Następnego ranka
Ola dalej nie mogła dojść do siebie po ostatnich wydarzeniach. Była przerażona. Jej chłopak cały czas był przy niej.
-Jacek-zaczęła cicho-myślisz, że to ma coś wspólnego z Beatą? Ona niedawno wyszła, a teraz to..
-Nie wiem perełko. Ona wyjechała i jest w Kołobrzegu.
-W takim razie kto? Kto jeszcze chce nam zniszczyć życie?
Jacek objął Olę i namiętnie pocałował, po czym powiedział: kocham Cię. Aleksandra uśmiechnęła się do niego i przytuliła.
***
A Wy myślicie, że Beata ma coś wspólnego z tą sprawą?
Pozdrawiam
niedziela, 22 listopada 2015
13. Wyjście z "pudła"
Kilka dni później
Aleksandra właśnie wróciła z pracy. W mieszkaniu czekał już na nią Jacek, który skączył 3 godziny temu. Na stole stała kolacja. Ola i jej chłopak usiedli przy stole i zaczęli jeść. W pewnym momencie do posterunkowej zadzwonił telefon. Nie znała tego numeru, dlatego postanowiła odebrać. To był Mikołaj. Prosił Olę o spotkanie. Dziewczyna wyszła z mieszkania zostawiając Jacka samego.
W kawiarni
-Co się stało? Dlaczego chciałeś się spotkać?
-Jakby Ci to powiedzieć? Dowiedziałem się, że Beata chce wyjść z więzienia na warunkowe.
-Jak to?
-Normalnie. I jest już blisko celu. Ona nie sprawia tam żadnych problemów. Za jakieś 4 miesiące może wrócić na wolność.
Ola nie była z tego zadowolona. Po powrocie do mieszkania policjantka opowiedziała wszystko swojemu chłopakowi. Ten starał się ją pocieszyć i obiecał, że nie pozwoli aby ktoś ją skrzywdził.
Pół roku później
Jakieś cztery tygodnie temu z więzienia wyszła Beata. Nie kontaktowała się jednak z posterunkową. Wyjechała z Wrocławia i mieszka teraz w Kołobrzegu.
Jest sobota, 14.25. Ola siedziała przed telewizorem i oglądała jakiś nudny serial. Jacek natomiast był w pracy. Nagle funkcjonariusza usłyszała dzwonek do drzwi. Poszła otworzyć. Przed drzwiami zobaczyła nieduże pudełko po butach. Na mim napisane było "Dla Oli." Aleksandra zabrała karton do mieszkania. Usiadła na kanapie i otworzyła go.
***
Jak wrażenia? Jak myślicie, co jest w tym pudełku?
Pozdrawiam
Aleksandra właśnie wróciła z pracy. W mieszkaniu czekał już na nią Jacek, który skączył 3 godziny temu. Na stole stała kolacja. Ola i jej chłopak usiedli przy stole i zaczęli jeść. W pewnym momencie do posterunkowej zadzwonił telefon. Nie znała tego numeru, dlatego postanowiła odebrać. To był Mikołaj. Prosił Olę o spotkanie. Dziewczyna wyszła z mieszkania zostawiając Jacka samego.
W kawiarni
-Co się stało? Dlaczego chciałeś się spotkać?
-Jakby Ci to powiedzieć? Dowiedziałem się, że Beata chce wyjść z więzienia na warunkowe.
-Jak to?
-Normalnie. I jest już blisko celu. Ona nie sprawia tam żadnych problemów. Za jakieś 4 miesiące może wrócić na wolność.
Ola nie była z tego zadowolona. Po powrocie do mieszkania policjantka opowiedziała wszystko swojemu chłopakowi. Ten starał się ją pocieszyć i obiecał, że nie pozwoli aby ktoś ją skrzywdził.
Pół roku później
Jakieś cztery tygodnie temu z więzienia wyszła Beata. Nie kontaktowała się jednak z posterunkową. Wyjechała z Wrocławia i mieszka teraz w Kołobrzegu.
Jest sobota, 14.25. Ola siedziała przed telewizorem i oglądała jakiś nudny serial. Jacek natomiast był w pracy. Nagle funkcjonariusza usłyszała dzwonek do drzwi. Poszła otworzyć. Przed drzwiami zobaczyła nieduże pudełko po butach. Na mim napisane było "Dla Oli." Aleksandra zabrała karton do mieszkania. Usiadła na kanapie i otworzyła go.
***
Jak wrażenia? Jak myślicie, co jest w tym pudełku?
Pozdrawiam
12. Utrata przytomności
Dwa tygodnie później,sobota
Była 8.30. Ola obudziła się, a obok niej spał jej chłopak. Postanowiła wstać po cichu i zrobić śniadanie. Kiedy stawiała na stole talerz z kanapkami, nagle zakręciło jej się w głowie. Upadła. Jacka obudził hałas. Poszedł do kuchni i zobaczył leżącą na podłodze, nieprzytomną Olę. Zadzwonił na pogotowie i szybko zaczął ją reanimować. Po 7 min. przyjechała karetka i zabrała posterunkową do szpitala. Już w karetce Ola odzyskała przytomność. Jacek pojechał do szpitala.
W szpitalu
-Cześć Olu, jak się czujesz?-spytał zmartwionym głosem.
-Już jest dobrze.
-Ale co się stało?
-Nie wiem. Nagle zakręciło mi się w głowie, a potem upadłam i tyle.
Do sali weszła pani doktor.
-Mam już pani wyniki-powiedziała.
-Co mi jest?-spytała policjantka.
-Pani Aleksandro, to była niedokrwistość. Teraz wszystko jest w normie. Zostanie pani u nas na obserwacji. Jeśli nic się nie wydarzy, jutro wróci pani do domu.
Następnego ranka Ola w towarzystwie Jacka wróciła do mieszkania chłopaka. Ten dzień postanowili spędzić w domu. Gdy Ola czytała książkę aspirant zabrał się z przygotowanie obiadu. Po półtorej godziny był już gotowy. Jacek wszedł do salonu, gdzie była jego dziewczyna. Usiadł obok niej i pocałował ją w policzek.
-Obiad gotowy kochanie-powiedział.
Ola odłożyła książkę. Potem oboje udali się do kuchni. Po zjedzeniu posiłku wrócili do salonu i włączyli sobie film o miłości.
Była 8.30. Ola obudziła się, a obok niej spał jej chłopak. Postanowiła wstać po cichu i zrobić śniadanie. Kiedy stawiała na stole talerz z kanapkami, nagle zakręciło jej się w głowie. Upadła. Jacka obudził hałas. Poszedł do kuchni i zobaczył leżącą na podłodze, nieprzytomną Olę. Zadzwonił na pogotowie i szybko zaczął ją reanimować. Po 7 min. przyjechała karetka i zabrała posterunkową do szpitala. Już w karetce Ola odzyskała przytomność. Jacek pojechał do szpitala.
W szpitalu
-Cześć Olu, jak się czujesz?-spytał zmartwionym głosem.
-Już jest dobrze.
-Ale co się stało?
-Nie wiem. Nagle zakręciło mi się w głowie, a potem upadłam i tyle.
Do sali weszła pani doktor.
-Mam już pani wyniki-powiedziała.
-Co mi jest?-spytała policjantka.
-Pani Aleksandro, to była niedokrwistość. Teraz wszystko jest w normie. Zostanie pani u nas na obserwacji. Jeśli nic się nie wydarzy, jutro wróci pani do domu.
Następnego ranka Ola w towarzystwie Jacka wróciła do mieszkania chłopaka. Ten dzień postanowili spędzić w domu. Gdy Ola czytała książkę aspirant zabrał się z przygotowanie obiadu. Po półtorej godziny był już gotowy. Jacek wszedł do salonu, gdzie była jego dziewczyna. Usiadł obok niej i pocałował ją w policzek.
-Obiad gotowy kochanie-powiedział.
Ola odłożyła książkę. Potem oboje udali się do kuchni. Po zjedzeniu posiłku wrócili do salonu i włączyli sobie film o miłości.
sobota, 21 listopada 2015
11. Mama Ewy
Była 2.30. Olę i Jacka obudził krzyk. Wstali i oboje udali się do pokoju, gdzie była Ewa. Dziewczynka siedziała na łóżku i płakała. Ola przytuliła ją. Pięciolatka uspokoiła się, po chwili zasnęła. Para również poszła spać. Następnego dnia Ola i Jacek mieli wolne, ze względu na rodziców aspiranta. Po zjedzeniu śniadania posterunkowa próbowała dowiedzieć się czegoś o dziewczynce. Poszła z nią do pokoju i dała jej kredki do malowania. Jacek wziął laptopa i przeglądał zgłoszenia o zaginięciu. Jednak to na nic się nie przydało. Postanowili więc zabrać ją na zakupy. Kupili jej dwie pary butów, cztery bluzki, dwie pary spodni, dwie spódniczki, jedną sukienkę i oczywiście kilka zabawek. Gdy wsiadali do samochodu zatrzymał ich mężczyzna. To był Wysocki.
-Cześć wam. Myślałem, że rodzice Jacka są u Was. A co to za dziewczynka?
-No właśnie byli wczoraj, ale przyszła ona i postanowili wrócić do domu-powiedział Jacek.
-Ale kto to jest?
-Tego nie wiemy.-Ola opowiedziała ojcu całą historię, a ten obiecał, że spróbuje się czegoś dowiedzieć. Potem pożegnali się i wrócili do mieszkania. W domu cała trójka przygotowała obiad i wszyscy świetnie się przy tym bawili.
Dwa dni później
Ola wyszła na zakupy, a Jacek został z Ewą. Gdy bawili się w salonie, usłyszeli dzwonek do drzwi. Nowak poszedł otworzyć.
-Kasia, cześć. Co Ty tu robisz?
-Cześć-powiedziała kobieta. W tej chwili przebiegła Ewa i rzuciła się jej na szyję.
-To twoja córka?
-Tak.
-Ale dlaczego ją zostawiłaś?
-Musiałam lecieć do Berlina. Znajoma miała wypadek i nie żyje.
-Przykro mi. Ale mogłaś mi powiedzieć. Pomógłbym Ci, zająłbym się Ewą.
-Wiem. Przepraszam-kobieta przytuliła Jacka.
Wtedy do mieszkania weszła Ola.
-Jacek?-powiedziała zaskoczona.
Jacek wiedział jak to musiało dla Oli wyglądać. Podszedł do niej szybko i złapał ją za rękę.
-Poznaj Olu, to jest Kasia, moja kuzynka.
-Kuzynka- Ola spojrzała na chłopaka.
-Tak. Ona jest mamą Ewy.
-To Ty nie wiesz jak wygląda córka twojej kuzynki?-zdziwiła się Ola.
-No, ostatnio widzieliśmy się 7 lat temu, a Ewa ma dopiero 5.
Wszyscy usiedli do stołu i wypili herbatę. Potem pożegnali się z Kasią i Ewą. Ola i Jacek bardzo polubili Ewę. Obiecali sobie, że będą się nawzajem odwiedzać.
***
No i jest już trzecie dziś opowiadanie. Miało być dopiero po 19, ale nie mogłam wytrzymać i dodałam wcześniej.
Kto się spodziewał takiego zakończenia???
Pozdrawiam
-Cześć wam. Myślałem, że rodzice Jacka są u Was. A co to za dziewczynka?
-No właśnie byli wczoraj, ale przyszła ona i postanowili wrócić do domu-powiedział Jacek.
-Ale kto to jest?
-Tego nie wiemy.-Ola opowiedziała ojcu całą historię, a ten obiecał, że spróbuje się czegoś dowiedzieć. Potem pożegnali się i wrócili do mieszkania. W domu cała trójka przygotowała obiad i wszyscy świetnie się przy tym bawili.
Dwa dni później
Ola wyszła na zakupy, a Jacek został z Ewą. Gdy bawili się w salonie, usłyszeli dzwonek do drzwi. Nowak poszedł otworzyć.
-Kasia, cześć. Co Ty tu robisz?
-Cześć-powiedziała kobieta. W tej chwili przebiegła Ewa i rzuciła się jej na szyję.
-To twoja córka?
-Tak.
-Ale dlaczego ją zostawiłaś?
-Musiałam lecieć do Berlina. Znajoma miała wypadek i nie żyje.
-Przykro mi. Ale mogłaś mi powiedzieć. Pomógłbym Ci, zająłbym się Ewą.
-Wiem. Przepraszam-kobieta przytuliła Jacka.
Wtedy do mieszkania weszła Ola.
-Jacek?-powiedziała zaskoczona.
Jacek wiedział jak to musiało dla Oli wyglądać. Podszedł do niej szybko i złapał ją za rękę.
-Poznaj Olu, to jest Kasia, moja kuzynka.
-Kuzynka- Ola spojrzała na chłopaka.
-Tak. Ona jest mamą Ewy.
-To Ty nie wiesz jak wygląda córka twojej kuzynki?-zdziwiła się Ola.
-No, ostatnio widzieliśmy się 7 lat temu, a Ewa ma dopiero 5.
Wszyscy usiedli do stołu i wypili herbatę. Potem pożegnali się z Kasią i Ewą. Ola i Jacek bardzo polubili Ewę. Obiecali sobie, że będą się nawzajem odwiedzać.
***
No i jest już trzecie dziś opowiadanie. Miało być dopiero po 19, ale nie mogłam wytrzymać i dodałam wcześniej.
Kto się spodziewał takiego zakończenia???
Pozdrawiam
10. Niespodziewany gość
Następnego ranka Ola i Jacek udali się do pracy. Dzień minął im spokojnie. Wysocka skończyła patrol o 15.30 a potem wzięła się za raporty. Razem ze swoim chłopakiem opuściła komendę o 17. Wrócili do mieszkania i przygotowali kolację. O dziewiętnastej przyjechali rodzice Nowaka. Wszyscy jedli, rozmawiali i śmiali się. W pewnym momencie ktoś zapukał do drzwi. Jacek poszedł otworzyć. Przed drzwiami zobaczył na oko pięcioletnią dziewczynkę.
-Dobry wieczór-powiedziała.
-Yyy, cześć-odpowiedział zdziwiony.
-Mogę u Ciebie zamieszkać, wujku?
-Ale...-nie zdążył nic powiedzieć, bo dziewczynka weszła do środka.
Ola i goście popatrzyli na nią z zaskoczeniem. Mała zdjęła kurtkę i usiadła na kanapie.
-Kto to jest?-Ola cicho zwróciła się do Jacka.
-Nie mam pojęcia.
-Jak masz na imię? -zapytała Ola.
-Ewa, a Ty?
-Ja jestem Ola, a to Jacek-kobieta wskazała na swojego chłopaka.
-Wujek jest policjantem-powiedziała Ewa.
-Jaki wujek?-zapytała mama Jacka.
-Ten wujek-wskazała ręką blądyna.
-A Ty skąd wiesz?-Jacek uśmiechnął się do niej.
-Mama mi powiedziała.
-A jak się nazywa twoja mama?
-Mama.
Rodzice aspiranta postanowili wrócić do domu. Jacek i Ola kontynuowali rozmowę z dziewczynką.
-A gdzie mieszkasz?-zapytała Ola.
-W Krakowie.
-A znasz swój adres?
-Nie.
-Ile masz lat?-spytał Jacek.
-Pięć.
-Masz może numer do mamy?
-Nie mam.
Ola i Jacek nie dowiedzieli się zbyt wiele o dziewczynce. Nie pozostało nic innego jak położyć Ewę spać. Sami również udali się do sypialni.
-Co z nią zrobimy?-zapytał mężczyzna.
-Nie wiem. Musimy odnaleźć jej rodziców. Nie myśl już o tym. Jutro będziemy się martwić.
Zakochani położyli się a po chwili wtuleni w siebie zasnęli.
***
Jak myślicie, kim jest mała Ewa?
Ten rozdział też nie jest długi, więc wieczorem będzie następny.
Pozdrawiam
-Dobry wieczór-powiedziała.
-Yyy, cześć-odpowiedział zdziwiony.
-Mogę u Ciebie zamieszkać, wujku?
-Ale...-nie zdążył nic powiedzieć, bo dziewczynka weszła do środka.
Ola i goście popatrzyli na nią z zaskoczeniem. Mała zdjęła kurtkę i usiadła na kanapie.
-Kto to jest?-Ola cicho zwróciła się do Jacka.
-Nie mam pojęcia.
-Jak masz na imię? -zapytała Ola.
-Ewa, a Ty?
-Ja jestem Ola, a to Jacek-kobieta wskazała na swojego chłopaka.
-Wujek jest policjantem-powiedziała Ewa.
-Jaki wujek?-zapytała mama Jacka.
-Ten wujek-wskazała ręką blądyna.
-A Ty skąd wiesz?-Jacek uśmiechnął się do niej.
-Mama mi powiedziała.
-A jak się nazywa twoja mama?
-Mama.
Rodzice aspiranta postanowili wrócić do domu. Jacek i Ola kontynuowali rozmowę z dziewczynką.
-A gdzie mieszkasz?-zapytała Ola.
-W Krakowie.
-A znasz swój adres?
-Nie.
-Ile masz lat?-spytał Jacek.
-Pięć.
-Masz może numer do mamy?
-Nie mam.
Ola i Jacek nie dowiedzieli się zbyt wiele o dziewczynce. Nie pozostało nic innego jak położyć Ewę spać. Sami również udali się do sypialni.
-Co z nią zrobimy?-zapytał mężczyzna.
-Nie wiem. Musimy odnaleźć jej rodziców. Nie myśl już o tym. Jutro będziemy się martwić.
Zakochani położyli się a po chwili wtuleni w siebie zasnęli.
***
Jak myślicie, kim jest mała Ewa?
Ten rozdział też nie jest długi, więc wieczorem będzie następny.
Pozdrawiam
9.Powrót do pracy, Emilka
Miesiąc późnej, poniedziałek
Dzisiaj Jacek miał wrócić do pracy. Od wyjścia ze szpitala mieszkał z Olą. Jego rana zagoiła się. Dzięki rehabilitacji odzyskał sprawność i znów mógł pracować. Jacek wstał jak zwykle o wpół do siódmej i przygotował śniadanie. Gdy Ola wstała zjedli posiłek, a potem uszykowali się i wyszli do pracy. Nowak miał bardzo dobry humor. Wesoło witał wszystkich, których spotkał. Każdy cieszył się, że na komisariat wrócił ich zawsze radosny dyżurny. Kiedy Ola szła korytarzem, rozmawiała przez telefon z mamą Jacka, która wraz z mężem miała jutro do nich przyjechać. Wpadła na Emilkę, a ta wylała na siebie kawę. Wściekła sierżant poszła się przebrać. Po odprawie okazało się, że to z nią Ola miała mieć dziś patrol, ponieważ Mikołaj musiał zająć się chorą córką.
Gdy tylko policjantki wyruszyły w teren zaczęły się kłótnie. Emilka była wyraźnie zazdrosna o Olę. Nie rozumiała dlaczego wszystkim się układa tylko nie jej. Drawska próbowała pokazać Oli i jej chłopakowi, że jest lepsza. Zaczęła go podrywać. Jacek był zapatrzony w Olę i nie zwracał na nią uwagi. Aleksandra wiedziała, że może ufać swojemu chłopakowi, jednak zachowanie Emilii zaczęło ją denerwować. Na szczęście ten dzień dobiegła końca, a jutro znów Ola miała pełnić służbę ze swoim stałym partnerem. Para wróciła do mieszkania. Zjedli kolację w romantycznym nastroju, a potem udali się do sypialni.
Dzisiaj Jacek miał wrócić do pracy. Od wyjścia ze szpitala mieszkał z Olą. Jego rana zagoiła się. Dzięki rehabilitacji odzyskał sprawność i znów mógł pracować. Jacek wstał jak zwykle o wpół do siódmej i przygotował śniadanie. Gdy Ola wstała zjedli posiłek, a potem uszykowali się i wyszli do pracy. Nowak miał bardzo dobry humor. Wesoło witał wszystkich, których spotkał. Każdy cieszył się, że na komisariat wrócił ich zawsze radosny dyżurny. Kiedy Ola szła korytarzem, rozmawiała przez telefon z mamą Jacka, która wraz z mężem miała jutro do nich przyjechać. Wpadła na Emilkę, a ta wylała na siebie kawę. Wściekła sierżant poszła się przebrać. Po odprawie okazało się, że to z nią Ola miała mieć dziś patrol, ponieważ Mikołaj musiał zająć się chorą córką.
Gdy tylko policjantki wyruszyły w teren zaczęły się kłótnie. Emilka była wyraźnie zazdrosna o Olę. Nie rozumiała dlaczego wszystkim się układa tylko nie jej. Drawska próbowała pokazać Oli i jej chłopakowi, że jest lepsza. Zaczęła go podrywać. Jacek był zapatrzony w Olę i nie zwracał na nią uwagi. Aleksandra wiedziała, że może ufać swojemu chłopakowi, jednak zachowanie Emilii zaczęło ją denerwować. Na szczęście ten dzień dobiegła końca, a jutro znów Ola miała pełnić służbę ze swoim stałym partnerem. Para wróciła do mieszkania. Zjedli kolację w romantycznym nastroju, a potem udali się do sypialni.
piątek, 20 listopada 2015
8. Szczęście jest blisko nas
Dwa dni później
Ola siedziała przy łóżku Jacka i trzymała go za rękę. Obok dziewczyny stał jej ojciec. Rodzice chłopaka byli w mieszkaniu syna. Postetunkowa od czasu postrzalu nie była w pracy. Całe dnie spędzają przy ukochanym. Zawsze ktoś jej towarzyszył: albo ojciec albo rodzice Jacka. Dziś było tak samo. Była godzina 16, gdy nagle mężczyzna zaczął się krztusić. Ola zawołała lekarza,a ten wyjął mu rurkę intubacyjną.
-Ola...-powiedział słabym głosem.
-Już dobrze. Jestem przy tobie-Ola uśmiechnęła się lekko i ścisnęła jego dłoń. Jacek spojrzał jej w oczy, a ona rozpłakała się i przytuliła do niego. Chłopak położył rękę na głowie Oli i odwrócił się do jej taty.
-Panie komendancie-powiedział.-Kocham Olę, zrobię dla niej wszystko. Nie pozwolę jej skrzywdzić.
-Uratowałeś życie mojej córce. Będę Ci wdzięczny do końca życia.
Komendant uśmiechnął się do niego i dotknął przyjaźnie jego ramienia, po czym wyszedł. Ola oderwała się od Jacka i pocałowała go w policzek.
-Kocham Cię Olu-powiedział.
-Ja też Cię kocham. Teraz wszystko się ułoży.
W tym momencie do sali weszli rodzice Jacka.
-Cześć dzieciaki-powiedziała mama pacjenta.
-Cześć-odpowiedział Jacek, a Ola uśmiechnęła się.-To jest moja dziewczyna-dodał z dumą.
-Nareszcie trafiłeś na dobrą kobietę-powiedział tata chłopaka.
Wszyscy zaczęli się śmiać.
Kilka dni później
Jacek właśnie opuszczał szpital. Ola przyjechała po niego.
-To co jedziemy do Ciebie po rzeczy, a potem do mnie?-zapytała dziewczyna
-Nie, nie, nie. Ty wprowadzasz się do mnie.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale. Albo u mnie albo wcale-powiedział stanowczo.
-Jak to wcale?
-Normalnie. Ja zamieszkam u siebie, a Ty u siebie.
-Co Ty mówisz? Przestań się wygłupiać.
-To co u mnie?
-Nie.
-No to cześć.
Mężczyzna ruszył w kierunku wyjścia.
-Jacek...-krzyknęła przerażona.
Jacek zatrzymał się i spojrzał na dziewczynę.
-To co?-zapytał
-Niech Ci będzie.
Chłopak uśmiechnął się. Ola spojrzała na niego.
-Nienawidzę Cię -powiedziała żartobliwie.
Para pojechała do mieszkania Oli, gdzie kobieta spakowała swoje rzeczy. Potem udali sie do Jacka. Przygotowali sobie obiad i go zjedli.
***
Jak wam się podobał nowy rozdział?
Pozdrawiam
Ola siedziała przy łóżku Jacka i trzymała go za rękę. Obok dziewczyny stał jej ojciec. Rodzice chłopaka byli w mieszkaniu syna. Postetunkowa od czasu postrzalu nie była w pracy. Całe dnie spędzają przy ukochanym. Zawsze ktoś jej towarzyszył: albo ojciec albo rodzice Jacka. Dziś było tak samo. Była godzina 16, gdy nagle mężczyzna zaczął się krztusić. Ola zawołała lekarza,a ten wyjął mu rurkę intubacyjną.
-Ola...-powiedział słabym głosem.
-Już dobrze. Jestem przy tobie-Ola uśmiechnęła się lekko i ścisnęła jego dłoń. Jacek spojrzał jej w oczy, a ona rozpłakała się i przytuliła do niego. Chłopak położył rękę na głowie Oli i odwrócił się do jej taty.
-Panie komendancie-powiedział.-Kocham Olę, zrobię dla niej wszystko. Nie pozwolę jej skrzywdzić.
-Uratowałeś życie mojej córce. Będę Ci wdzięczny do końca życia.
Komendant uśmiechnął się do niego i dotknął przyjaźnie jego ramienia, po czym wyszedł. Ola oderwała się od Jacka i pocałowała go w policzek.
-Kocham Cię Olu-powiedział.
-Ja też Cię kocham. Teraz wszystko się ułoży.
W tym momencie do sali weszli rodzice Jacka.
-Cześć dzieciaki-powiedziała mama pacjenta.
-Cześć-odpowiedział Jacek, a Ola uśmiechnęła się.-To jest moja dziewczyna-dodał z dumą.
-Nareszcie trafiłeś na dobrą kobietę-powiedział tata chłopaka.
Wszyscy zaczęli się śmiać.
Kilka dni później
Jacek właśnie opuszczał szpital. Ola przyjechała po niego.
-To co jedziemy do Ciebie po rzeczy, a potem do mnie?-zapytała dziewczyna
-Nie, nie, nie. Ty wprowadzasz się do mnie.
-Ale...
-Nie ma żadnego ale. Albo u mnie albo wcale-powiedział stanowczo.
-Jak to wcale?
-Normalnie. Ja zamieszkam u siebie, a Ty u siebie.
-Co Ty mówisz? Przestań się wygłupiać.
-To co u mnie?
-Nie.
-No to cześć.
Mężczyzna ruszył w kierunku wyjścia.
-Jacek...-krzyknęła przerażona.
Jacek zatrzymał się i spojrzał na dziewczynę.
-To co?-zapytał
-Niech Ci będzie.
Chłopak uśmiechnął się. Ola spojrzała na niego.
-Nienawidzę Cię -powiedziała żartobliwie.
Para pojechała do mieszkania Oli, gdzie kobieta spakowała swoje rzeczy. Potem udali sie do Jacka. Przygotowali sobie obiad i go zjedli.
***
Jak wam się podobał nowy rozdział?
Pozdrawiam
czwartek, 19 listopada 2015
7. Szpital, rodzice
Na podłodze przed Olą, w kałuży krwi leżał Jacek. Przerażona Ola usiadła obok niego i rozpłakała się. Położyła jego głowę na swoich kolanach. Jacek uniósł lekko głowę do góry i powiedział cicho:
-Olu, kocham Cię.
-Ja też Cię kocham skarbie-gdy to powiedziała Jacek nieprzytomny opuścił głowę na jej kolana.-Jacek... nie zostawiaj mnie. Kocham Cię.
Po krótkiej chwili przyjechało pogotowie, a Beata została osadzona w areszcie. Ranny mężczyzna zastał zabrany do szpitala, gdzie robiono mu operację. Wysocki zawiózł tam swoją córkę. Ola usiadła na podłodze przy drzwiach do sali operacyjnej i cichutko płakała. Po 6 godzinach czekania z sali wyszedł lekarz.
-Czy jest ktoś z rodziny pana Nowaka?
-Jestem jego dziewczyną-Ola wstała widząc lekarza. -Co z nim panie doktorze?-spytała ze łzami w oczach.
-Operacja była trudna. Kula trafiła blisko serca, ale udalo się go uratować. Obecnie jest w śpiączce, ale za kilka dni powinien się wybudzić. Jednak jeśli nie obudzi się w ciągu najbliższych 14 dni, to może nie obudzić się nigdy.
-Jak to nigdy?-Ola rozpłakała się, a Wysocki ja przytulił.
-Można do niego wejść?-spytał ojciec dziewczyny.
-Tak. Pacjent jest na sali pooperacyjnej. To jest na końcu korytarza.
Lekarz odszedł. Komendant wraz z córką udał się na sale, gdzie leżał Jacek. Ola usiadła na krześle obok łóżka, a ojciec ustał za nią. Kobieta złapała ukochanego za dłoń i patrzyła w jego zamknięte powieki. Płakała co raz bardziej.
-Olu, będzie dobrze-powiedział inspektor.
-Tato, dlaczego? Dlaczego mnie to spotyka? Dlaczego to Jacek tu leży? To ja powinnam dostać.
-Córeczko, nie mów tak. Jacek uratował Ci życie. Uratował moją jedyną córkę. Zrobił to z miłości.
-Ale ja nie chcę. Nie chcę żyć bez niego.
-Musisz odpocząć. Zadzwonię po Kownacką i odwiezie Cię do domu.
-Nie. Ja go nie zostawię.
-Musisz odpocząć. Ja tu z nim zostanę. Zawiadomie jego rodziców.
-Tato proszę. Chcę być przy nim. Jeszcz trochę, proszę.
-Dobrze. Ja idę zadzwonić, niech ktoś znajdzie jakiś kontakt do rodziny Jacka.
Wysocki wyszedł a Ola została sama ze swoimi chłopakiem. Okazało się, że rodzice aspiranta mieszkają w Warszawie. Przyjechali dopiero wieczorem.
-Jacek jest tu, a to moja córka-powiedział Wojciech wprowadzając na salę rodziców Jacka.
-Dobry wieczór-powiedziała mama chłopaka.
-Dobry wieczór-odpowiedziała smutno Ola.
-Olu, od odstrzału minęła dobę, a Ty ciągle tu siedzisz. Musisz odpocząć.
-On tu jest przeze mnie. Nie zostawię go.
-To nie jest twoja wina-powiedział ojciec dyżurnego.-Twój tata ma rację. Musisz odpocząć.
Po krótkiej rozmowie z rodzicami Jacka Ola zgodziła się wrócić do domu. Pocałowała ukochanego delikatnie w czoło i wyszła z okiem ze szpitala.
***
Jak wam się podoba opowiadanie? Jak myślicie, czy Jacek się obudzi?
Dziękuję Wam za ponad 1000 wyświetleń.
To wszystko dzięki Wam.
POZDRAWIAM
-Olu, kocham Cię.
-Ja też Cię kocham skarbie-gdy to powiedziała Jacek nieprzytomny opuścił głowę na jej kolana.-Jacek... nie zostawiaj mnie. Kocham Cię.
Po krótkiej chwili przyjechało pogotowie, a Beata została osadzona w areszcie. Ranny mężczyzna zastał zabrany do szpitala, gdzie robiono mu operację. Wysocki zawiózł tam swoją córkę. Ola usiadła na podłodze przy drzwiach do sali operacyjnej i cichutko płakała. Po 6 godzinach czekania z sali wyszedł lekarz.
-Czy jest ktoś z rodziny pana Nowaka?
-Jestem jego dziewczyną-Ola wstała widząc lekarza. -Co z nim panie doktorze?-spytała ze łzami w oczach.
-Operacja była trudna. Kula trafiła blisko serca, ale udalo się go uratować. Obecnie jest w śpiączce, ale za kilka dni powinien się wybudzić. Jednak jeśli nie obudzi się w ciągu najbliższych 14 dni, to może nie obudzić się nigdy.
-Jak to nigdy?-Ola rozpłakała się, a Wysocki ja przytulił.
-Można do niego wejść?-spytał ojciec dziewczyny.
-Tak. Pacjent jest na sali pooperacyjnej. To jest na końcu korytarza.
Lekarz odszedł. Komendant wraz z córką udał się na sale, gdzie leżał Jacek. Ola usiadła na krześle obok łóżka, a ojciec ustał za nią. Kobieta złapała ukochanego za dłoń i patrzyła w jego zamknięte powieki. Płakała co raz bardziej.
-Olu, będzie dobrze-powiedział inspektor.
-Tato, dlaczego? Dlaczego mnie to spotyka? Dlaczego to Jacek tu leży? To ja powinnam dostać.
-Córeczko, nie mów tak. Jacek uratował Ci życie. Uratował moją jedyną córkę. Zrobił to z miłości.
-Ale ja nie chcę. Nie chcę żyć bez niego.
-Musisz odpocząć. Zadzwonię po Kownacką i odwiezie Cię do domu.
-Nie. Ja go nie zostawię.
-Musisz odpocząć. Ja tu z nim zostanę. Zawiadomie jego rodziców.
-Tato proszę. Chcę być przy nim. Jeszcz trochę, proszę.
-Dobrze. Ja idę zadzwonić, niech ktoś znajdzie jakiś kontakt do rodziny Jacka.
Wysocki wyszedł a Ola została sama ze swoimi chłopakiem. Okazało się, że rodzice aspiranta mieszkają w Warszawie. Przyjechali dopiero wieczorem.
-Jacek jest tu, a to moja córka-powiedział Wojciech wprowadzając na salę rodziców Jacka.
-Dobry wieczór-powiedziała mama chłopaka.
-Dobry wieczór-odpowiedziała smutno Ola.
-Olu, od odstrzału minęła dobę, a Ty ciągle tu siedzisz. Musisz odpocząć.
-On tu jest przeze mnie. Nie zostawię go.
-To nie jest twoja wina-powiedział ojciec dyżurnego.-Twój tata ma rację. Musisz odpocząć.
Po krótkiej rozmowie z rodzicami Jacka Ola zgodziła się wrócić do domu. Pocałowała ukochanego delikatnie w czoło i wyszła z okiem ze szpitala.
***
Jak wam się podoba opowiadanie? Jak myślicie, czy Jacek się obudzi?
Dziękuję Wam za ponad 1000 wyświetleń.
To wszystko dzięki Wam.
POZDRAWIAM
środa, 18 listopada 2015
6. Cisza przed burzą
Następnego ranka Ola obudziła się sama. Nie wiedziała co ma ze sobą zrobić. Była zła na Jacka, ale bardzo jej go brakowało. Nie chciała tak szybko pogodzić się z ojcem po tym co jej powiedział. Poszła więc smutna do pracy. Ojciec nic do niej nie mówił, by jej nie denerwować. Jacek również patrzył tylko na nią smutno. Ola chciała przeprosić ukochanego, ale nie miała odwagi się odezwać. Dzień mijał spokojnie i bardzo powoli. Była godzina 17 gdy Ola zaczęła znów dostawać groźby. Sms-y przychodziły jeden po drugim. Treść była niepokojąca: "teraz wszystko się zacznie", "pilnuj się suko", "dziś skończysz swój żywot", "nadal nie wiesz kim jestem?". Przerażona dziewczyna poszła do pokoju dyżurnego.
-Jacek...-zaczęła cicho.-Przepraszam Cię za wczoraj. Nie wiem co we mnie wystąpiło.
-Ola ja naprawdę chcę dla Ciebie jak najlepiej.
-Wiem skarbie. Mam do Ciebie malutką sprawę.
-Acha, czyli jednak nie przepraszasz mnie tak sama z siebie.
-To nie tak. Ja tylko...
-Przestań żartowałem -powiedział z uśmiechem.-Co to za sprawa?
Ola pokazała Jackowi sms-y. On spojrzał na nią z przerażeniem.
-Znowu się zaczęło-oznajmił smutno.
-Co teraz?-spytała
-Czekaj na mnie na dole. Przebiorę się i pojedziemy razem do Ciebie.
Ola zeszła na dół. Nagle usłyszała krzyki. Przed komendą zobaczyła swojego ojca, obok niego stał Kwieciński. Naprzeciwko podinspektora stała awanturująca się Beata, a za nią Mikołaj i Emilka. Wyszła na zewnątrz.
-No proszę zjawiła się pani Ola-krzyknęła Gruda.
-Co się dzieje?-Ola była zdezorientowana -Beata co Ci jest?
-Co mi jest?-zaczęła się śmiać podle-Dostałaś moje sms-y?
-Jakie sms-y?
-Na przykład o tym, że dziś jest twój koniec.
-To Ty? Ale dlaczego?
-Jeszcze pytasz? Jesteś zwykłą suką, nigdy Cię nie nawidziłam.
-Co Ty mówisz? Przecież się przyjaźnimy.
-My? Na pewno nie. Zawsze miałaś wszystko, grzeczna dziewczynka z dobrego domu. A twój kochany tatuś zamknął mojego ojca. Potem tata wyszedł na warunkowe. Kilka dni później zmarł na zawał.
Ola słuchała tego ze łzami w oczach. Nikt nawet nie zauważył kiedy Beata wyjeła broń i zwróciła w stronę posterunkowej. Drawska i Białach wyjeli pistolety i skierowali w strone Beaty. Ta jednak nie przestraszyła się i wystrzeliła. Ola stała nieruchomo. Padł strzał i wszyscy usłyszeli krzyk bólu.
***
Jak myślicie, czy kula trafiła w Olę? A może w kogoś innego? Może w kogoś kto stał obok? W kogo?
Pozdrawiam
-Jacek...-zaczęła cicho.-Przepraszam Cię za wczoraj. Nie wiem co we mnie wystąpiło.
-Ola ja naprawdę chcę dla Ciebie jak najlepiej.
-Wiem skarbie. Mam do Ciebie malutką sprawę.
-Acha, czyli jednak nie przepraszasz mnie tak sama z siebie.
-To nie tak. Ja tylko...
-Przestań żartowałem -powiedział z uśmiechem.-Co to za sprawa?
Ola pokazała Jackowi sms-y. On spojrzał na nią z przerażeniem.
-Znowu się zaczęło-oznajmił smutno.
-Co teraz?-spytała
-Czekaj na mnie na dole. Przebiorę się i pojedziemy razem do Ciebie.
Ola zeszła na dół. Nagle usłyszała krzyki. Przed komendą zobaczyła swojego ojca, obok niego stał Kwieciński. Naprzeciwko podinspektora stała awanturująca się Beata, a za nią Mikołaj i Emilka. Wyszła na zewnątrz.
-No proszę zjawiła się pani Ola-krzyknęła Gruda.
-Co się dzieje?-Ola była zdezorientowana -Beata co Ci jest?
-Co mi jest?-zaczęła się śmiać podle-Dostałaś moje sms-y?
-Jakie sms-y?
-Na przykład o tym, że dziś jest twój koniec.
-To Ty? Ale dlaczego?
-Jeszcze pytasz? Jesteś zwykłą suką, nigdy Cię nie nawidziłam.
-Co Ty mówisz? Przecież się przyjaźnimy.
-My? Na pewno nie. Zawsze miałaś wszystko, grzeczna dziewczynka z dobrego domu. A twój kochany tatuś zamknął mojego ojca. Potem tata wyszedł na warunkowe. Kilka dni później zmarł na zawał.
Ola słuchała tego ze łzami w oczach. Nikt nawet nie zauważył kiedy Beata wyjeła broń i zwróciła w stronę posterunkowej. Drawska i Białach wyjeli pistolety i skierowali w strone Beaty. Ta jednak nie przestraszyła się i wystrzeliła. Ola stała nieruchomo. Padł strzał i wszyscy usłyszeli krzyk bólu.
***
Jak myślicie, czy kula trafiła w Olę? A może w kogoś innego? Może w kogoś kto stał obok? W kogo?
Pozdrawiam
wtorek, 17 listopada 2015
5. Kłótnie
Tydzień później
Sprawa z szantażem Oli przycichła. Od czasu włamania policja kręci się wokół mieszkania policjantki, a ona nie dostała żadnego sms-a od sprawcy. Para zaczęła żyć jak dawniej. Zaczęły się również kłótnie. Tego dnia Ola była w gabinecie Jacka, gdzie całowali się. Wtedy do pokoju wszedł Wysocki i Kwieciński. Komendant strasznie się zdenerwował, jednak jego towarzysz nawet nie zwrócił na nich uwagi. Odkąd pokłócił się z Beatą jest milszy dla funkcjonariuszy i nie robi, jak zawsze afery o byle co. Tym razem było tak samo. Jednak Wysocki i tak na nich nawrzeszczał. Po pracy wezwał Olę do swojego gabinetu.
-Możesz mi wyjaśnić co to miało być?!?!-pytał zdenerwowany.
-O co Ci znowu chodzi?
-Nawet w pracy nie możesz się powstrzymać od uczyć?
-Przecież nic się nie stało!-krzyknęła oburzona-Kwieciński nawet nie zwrócił uwagi.
-Ale czułości w miejscu pracy....
-Tak wiem, wiem.
-Po co Ci to?Nie możesz znaleźć sobie normalnego, zwykłego chłopaka tylko zawsze takiego, przez którego masz problemy?!?
-To przez Ciebie mam problemy, a nie przez Jacka.
-To nie jest chłopak dla Ciebie.
-Przestań już. Słyszałam to milion razy.
-To może coś z tym wreszcie zrobisz?
-Jasne, wiesz co? Nie dzwoń do mnie, nie przychodź, nie odzywaj się do mnie!!!! Nic poza sprawami służbowymi-wściekła Aleksandra wyszła z gabinetu ojca trzaskajac drzwiami.
Dwa dni później
Mieszkanie Oli
-Kochanie myślę, że powinnaś porozmawiać z ojcem-powiedział Jacek do swojej dziewczyny.
-Nie ma mowy.
-Ale skarbie, Nie chcę żebyście kłócili się przeze mnie.
-Jacek przestań. Skończmy ten temat.
Niespodziewanie Oli zadzwonił telefon. To był jej ojciec. Wysocki chciał porozmawiać z córką, ale ta rozłączyła się.
-Ola...
-Jacek proszę Cię nie zaczynaj znowu.
-Powinniście się pogodzić. Przynajmniej spróbować.
-Ja nic nie powinnam. Z nim się nie da rozmawiać!!-Ola zaczęła krzyczeć
-Słonko uspokuj się. -Jacek próbował ja opanować.
-Jak ja mam się uspokoić, kiedy mój chłopak jest przeciwko mnie?
-Oleńko ja nie jestem przeciwko tobie, chcę dla Ciebie dobrze.
-Dobra, przestań mam Cię dość. Wyjdź stąd-rzekła w afekcie.
-Ola...-Jacek był zaskoczony zachowaniem kobiety.
-Wyjdź!!!!!!
Zrezygnowany mężczyzna spojrzał we wściekłe oczy ukochanej i wyszedł.
***
Co sądzicie o zachowaniu Oli?
Czy posterunkowa pogodzi się z ojcem?
Czy Wysocki zaakceptuje związek córki z dyżurnym?
Pozdrawiam
żabka
Sprawa z szantażem Oli przycichła. Od czasu włamania policja kręci się wokół mieszkania policjantki, a ona nie dostała żadnego sms-a od sprawcy. Para zaczęła żyć jak dawniej. Zaczęły się również kłótnie. Tego dnia Ola była w gabinecie Jacka, gdzie całowali się. Wtedy do pokoju wszedł Wysocki i Kwieciński. Komendant strasznie się zdenerwował, jednak jego towarzysz nawet nie zwrócił na nich uwagi. Odkąd pokłócił się z Beatą jest milszy dla funkcjonariuszy i nie robi, jak zawsze afery o byle co. Tym razem było tak samo. Jednak Wysocki i tak na nich nawrzeszczał. Po pracy wezwał Olę do swojego gabinetu.
-Możesz mi wyjaśnić co to miało być?!?!-pytał zdenerwowany.
-O co Ci znowu chodzi?
-Nawet w pracy nie możesz się powstrzymać od uczyć?
-Przecież nic się nie stało!-krzyknęła oburzona-Kwieciński nawet nie zwrócił uwagi.
-Ale czułości w miejscu pracy....
-Tak wiem, wiem.
-Po co Ci to?Nie możesz znaleźć sobie normalnego, zwykłego chłopaka tylko zawsze takiego, przez którego masz problemy?!?
-To przez Ciebie mam problemy, a nie przez Jacka.
-To nie jest chłopak dla Ciebie.
-Przestań już. Słyszałam to milion razy.
-To może coś z tym wreszcie zrobisz?
-Jasne, wiesz co? Nie dzwoń do mnie, nie przychodź, nie odzywaj się do mnie!!!! Nic poza sprawami służbowymi-wściekła Aleksandra wyszła z gabinetu ojca trzaskajac drzwiami.
Dwa dni później
Mieszkanie Oli
-Kochanie myślę, że powinnaś porozmawiać z ojcem-powiedział Jacek do swojej dziewczyny.
-Nie ma mowy.
-Ale skarbie, Nie chcę żebyście kłócili się przeze mnie.
-Jacek przestań. Skończmy ten temat.
Niespodziewanie Oli zadzwonił telefon. To był jej ojciec. Wysocki chciał porozmawiać z córką, ale ta rozłączyła się.
-Ola...
-Jacek proszę Cię nie zaczynaj znowu.
-Powinniście się pogodzić. Przynajmniej spróbować.
-Ja nic nie powinnam. Z nim się nie da rozmawiać!!-Ola zaczęła krzyczeć
-Słonko uspokuj się. -Jacek próbował ja opanować.
-Jak ja mam się uspokoić, kiedy mój chłopak jest przeciwko mnie?
-Oleńko ja nie jestem przeciwko tobie, chcę dla Ciebie dobrze.
-Dobra, przestań mam Cię dość. Wyjdź stąd-rzekła w afekcie.
-Ola...-Jacek był zaskoczony zachowaniem kobiety.
-Wyjdź!!!!!!
Zrezygnowany mężczyzna spojrzał we wściekłe oczy ukochanej i wyszedł.
***
Co sądzicie o zachowaniu Oli?
Czy posterunkowa pogodzi się z ojcem?
Czy Wysocki zaakceptuje związek córki z dyżurnym?
Pozdrawiam
żabka
poniedziałek, 16 listopada 2015
4. Wyznanie Oli, wizyta
Po wyjściu policji Ola zaczęła zbierać rozsypane fotografie. Podszedł do niej Jacek i usiadł obok. Dziewczyna miała łzy w oczach. Nagle dostała kolejnego sms-a o treści: to tylko ostrzeżenie. Po jej policzku spłynęła łza. Jednak nie wytrzymała i całkiem się rozpłakała. Jacek szybko ją przytulił.
-Oluś, co się dzieje?-spytał troskliwym głosem.
-Jacek....- Ola rozpłakała się jeszcze bardziej. Wyjeła telefon i pokazała chłopakowi sms-y.
-Olu kochanie, dlaczego od razu mi tego nie pokazałaś?
-Nie wiem, przepraszam.
-Już dobrze, jestem przy tobie.
Ola położyła się na łóżku i po chwili zasnęła, a Jacek posprzatał mieszkanie. O 21 położył się obok ukochanej i również zasnął.
Następnego dnia rano Olę i Jacka obudził dzwonek do drzwi. Zaspany mężczyzna poszedł otworzyć.
-Tak?-spytał nie patrząc do kogo mowi.
-Co Ty tu robisz o tej porze?-spytał Wysocki.
-Yyy, dzień dobry-powiedział zdenerwowany-proszę niech pan wejdzie.
Wojciech wszedł do środka. Z sypialni wyszła Ola.
-Cześć tato.
-Cześć-powiedział wściekły.
Jecek poszedł do łazienki się ubrać, a Ola próbowała uspokoić ojca.
-Może się czegoś napijesz?-zapytała
-Co on tu robi?
-To mój chłopak.
-Przecież to nie znaczy że ma z tobą spać.
-To nie jest twoja sprawa. Jacek pomógł mi wczoraj.
-Ja właśnie w tej sprawie. Co tu się wczoraj stało?
-Nic, po prostu ktoś się włamał i tyle.
Z łazienki wyszedł właśnie Jacek.
-Ola-powiedział chłopak.
Ola spojrzała na niego.
-No dobra. Ktoś mi groził, pierwszego sms-a dostałam w sobotę wieczorem.
-Ale od kogo te sms-y? -spytał ojciec.
-No nie uwierzysz, ale się nie przedstawił.
-Ola-powiedział cicho Jacek.
-Ale nie znasz tego numeru?
-Każdy SMS był wysłany z innego-powiedziała Wysocka.
-Trzeba coś z tym zrobić-powiedział ojciec dziewczyny.-O nic się nie martw, ja się tym zajmę.
-Ale co chcesz zrobić?!??
Nie otrzymała jednak odpowiedzi, gdyż komendant wyszedł z mieszkania. '-On sobie coś zrobi-powiedziała patrząc na chłopaka.
-To rozsądny facet. Będzie dobrze Oleńko.
***
Jak myślicie co zrobi Wysocki?
Pozdrawiam
żabka.
-Oluś, co się dzieje?-spytał troskliwym głosem.
-Jacek....- Ola rozpłakała się jeszcze bardziej. Wyjeła telefon i pokazała chłopakowi sms-y.
-Olu kochanie, dlaczego od razu mi tego nie pokazałaś?
-Nie wiem, przepraszam.
-Już dobrze, jestem przy tobie.
Ola położyła się na łóżku i po chwili zasnęła, a Jacek posprzatał mieszkanie. O 21 położył się obok ukochanej i również zasnął.
Następnego dnia rano Olę i Jacka obudził dzwonek do drzwi. Zaspany mężczyzna poszedł otworzyć.
-Tak?-spytał nie patrząc do kogo mowi.
-Co Ty tu robisz o tej porze?-spytał Wysocki.
-Yyy, dzień dobry-powiedział zdenerwowany-proszę niech pan wejdzie.
Wojciech wszedł do środka. Z sypialni wyszła Ola.
-Cześć tato.
-Cześć-powiedział wściekły.
Jecek poszedł do łazienki się ubrać, a Ola próbowała uspokoić ojca.
-Może się czegoś napijesz?-zapytała
-Co on tu robi?
-To mój chłopak.
-Przecież to nie znaczy że ma z tobą spać.
-To nie jest twoja sprawa. Jacek pomógł mi wczoraj.
-Ja właśnie w tej sprawie. Co tu się wczoraj stało?
-Nic, po prostu ktoś się włamał i tyle.
Z łazienki wyszedł właśnie Jacek.
-Ola-powiedział chłopak.
Ola spojrzała na niego.
-No dobra. Ktoś mi groził, pierwszego sms-a dostałam w sobotę wieczorem.
-Ale od kogo te sms-y? -spytał ojciec.
-No nie uwierzysz, ale się nie przedstawił.
-Ola-powiedział cicho Jacek.
-Ale nie znasz tego numeru?
-Każdy SMS był wysłany z innego-powiedziała Wysocka.
-Trzeba coś z tym zrobić-powiedział ojciec dziewczyny.-O nic się nie martw, ja się tym zajmę.
-Ale co chcesz zrobić?!??
Nie otrzymała jednak odpowiedzi, gdyż komendant wyszedł z mieszkania. '-On sobie coś zrobi-powiedziała patrząc na chłopaka.
-To rozsądny facet. Będzie dobrze Oleńko.
***
Jak myślicie co zrobi Wysocki?
Pozdrawiam
żabka.
3. Groźby, włamanie
Niedziela rano
Ola obudziła się w objęciach swojego ukochanego. Postanowiła wstać po cichu i zrobić śniadanie. Upiekła naleśniki, a gdy stawiała na stole kawę poczuła pocałunek na swojej szyi.
-Dzień dobry kochanie-powiedział wesoło Jacek.
-Dzień dobry, zapraszam na śniadanie-Ola odwzajemniam uśmiech.
Usiedli przy stole i zaczęli jeść. Nagle usłyszeli dźwięk telefonu Oli. Kobieta wstała i wzięła do ręki komórkę. Na wyświetlaczu zobaczyła obcy numer. Zaciekawiona zaczęła po cichu czytać sms-a. "Uważaj! Dziś komuś coś się przytrafi." Ola pobladla. Jacek spojrzał na nią.
-Coś się stało skarbie?
-Nie, wszystko w porządku-odpowiedziała próbując się uśmiechnąć.
-Ola, przecież widzę. Co jest? Od kogo ten SMS???
-Jacek, to nie jest twoja sprawa-dziewczyna jeszcze bardziej zaczęła się denerwować. Wiedziała, że ta wiadomość może też dotyczyć jej chłopaka.
-Dobra. Jak chcesz to nie mów-wkurzył się Jacek.
Ola usiadła i w ciszy dokończyli śniadanie.
Po śniadaniu
-Masz jakieś plany na dziś-spytał Jacek.
-Nie, a Ty?
-Ja też nie.
-Dziś niedziela, pewnie ojciec znowu przyjdzie.
-Ja już będę się zbierał-powiedział Jacek.
Ola posmutniała. Od razu pomyślała, że Jackowi może coś się stać.
-Zostań jeszcze, proszę-powiedziała do mężczyzny, który już zakładał kurtkę.
-Przecież w każdej chwili może tu przyjść twój ojciec.
-Boisz się go?-powiedziała z uśmiechem na twarzy.
-Nie, ale wolałbym uniknąć spotkania z nim.
-Może pójdziemy na spacer i na zakupy?
-No dobra, niech Ci będzie -Jacek uśmiechnął się.
Ola ubrała kurtkę i razem wyszli z mieszkania. Spacerowali po parku, gdy Ola znów dostała wiadomość. Był w niej tylko jeden wyraz "tobie".
Policjantka spojrzała na wcześniejszego sms-a. Uspokoiła się, bo był przy niej Jacek i wiedziała, że nic jej nie grozi. Udali się do galerii na zakupu. Kupili dwie pary spodni dla Oli i jedną koszulę dla Jacka. Po zakupach udali się do KFC na obiad, a potem do mieszkania posterunkowej.
W mieszkaniu
Gdy para przyszła do mieszkania okazało się, że drzwi są otwarte. Jacek ostrożnie wszedł do środka a za nim jego dziewczyna. W mieszkaniu był okropny bałagan. Wszystkie krzesła były poprzewracane. Na podłodze leżało kilka potłuczonych talerzy. W sypialni wszystkie ubrania były wyrzucone z szafy. Na łóżku leżały rozsyłanie zdjęcia rodzinne Oli. Kiedy je zobaczyła,wzięła jedne do ręki, na którym była jeszcze z mamą i tatą, usiadła na łóżku i zaczęła płakać. Jacek usiadł obok niej i ja przytulił. Potem wyjął telefon i zadzwonił na policję. Do mieszkania przyjechał Krzysiek z Emilką. Ola sprawdziła czy nic nie zginęło, a funkcjonariusze zrobili zdjęcia, zabezpieczyli dowody i zebrali odciski.
***
Jak myślicie kto grozi Oli?
Czy włamanie ma coś wspólnego z groźnymi?
Pozdrawiam
Żabka.
Ola obudziła się w objęciach swojego ukochanego. Postanowiła wstać po cichu i zrobić śniadanie. Upiekła naleśniki, a gdy stawiała na stole kawę poczuła pocałunek na swojej szyi.
-Dzień dobry kochanie-powiedział wesoło Jacek.
-Dzień dobry, zapraszam na śniadanie-Ola odwzajemniam uśmiech.
Usiedli przy stole i zaczęli jeść. Nagle usłyszeli dźwięk telefonu Oli. Kobieta wstała i wzięła do ręki komórkę. Na wyświetlaczu zobaczyła obcy numer. Zaciekawiona zaczęła po cichu czytać sms-a. "Uważaj! Dziś komuś coś się przytrafi." Ola pobladla. Jacek spojrzał na nią.
-Coś się stało skarbie?
-Nie, wszystko w porządku-odpowiedziała próbując się uśmiechnąć.
-Ola, przecież widzę. Co jest? Od kogo ten SMS???
-Jacek, to nie jest twoja sprawa-dziewczyna jeszcze bardziej zaczęła się denerwować. Wiedziała, że ta wiadomość może też dotyczyć jej chłopaka.
-Dobra. Jak chcesz to nie mów-wkurzył się Jacek.
Ola usiadła i w ciszy dokończyli śniadanie.
Po śniadaniu
-Masz jakieś plany na dziś-spytał Jacek.
-Nie, a Ty?
-Ja też nie.
-Dziś niedziela, pewnie ojciec znowu przyjdzie.
-Ja już będę się zbierał-powiedział Jacek.
Ola posmutniała. Od razu pomyślała, że Jackowi może coś się stać.
-Zostań jeszcze, proszę-powiedziała do mężczyzny, który już zakładał kurtkę.
-Przecież w każdej chwili może tu przyjść twój ojciec.
-Boisz się go?-powiedziała z uśmiechem na twarzy.
-Nie, ale wolałbym uniknąć spotkania z nim.
-Może pójdziemy na spacer i na zakupy?
-No dobra, niech Ci będzie -Jacek uśmiechnął się.
Ola ubrała kurtkę i razem wyszli z mieszkania. Spacerowali po parku, gdy Ola znów dostała wiadomość. Był w niej tylko jeden wyraz "tobie".
Policjantka spojrzała na wcześniejszego sms-a. Uspokoiła się, bo był przy niej Jacek i wiedziała, że nic jej nie grozi. Udali się do galerii na zakupu. Kupili dwie pary spodni dla Oli i jedną koszulę dla Jacka. Po zakupach udali się do KFC na obiad, a potem do mieszkania posterunkowej.
W mieszkaniu
Gdy para przyszła do mieszkania okazało się, że drzwi są otwarte. Jacek ostrożnie wszedł do środka a za nim jego dziewczyna. W mieszkaniu był okropny bałagan. Wszystkie krzesła były poprzewracane. Na podłodze leżało kilka potłuczonych talerzy. W sypialni wszystkie ubrania były wyrzucone z szafy. Na łóżku leżały rozsyłanie zdjęcia rodzinne Oli. Kiedy je zobaczyła,wzięła jedne do ręki, na którym była jeszcze z mamą i tatą, usiadła na łóżku i zaczęła płakać. Jacek usiadł obok niej i ja przytulił. Potem wyjął telefon i zadzwonił na policję. Do mieszkania przyjechał Krzysiek z Emilką. Ola sprawdziła czy nic nie zginęło, a funkcjonariusze zrobili zdjęcia, zabezpieczyli dowody i zebrali odciski.
***
Jak myślicie kto grozi Oli?
Czy włamanie ma coś wspólnego z groźnymi?
Pozdrawiam
Żabka.
niedziela, 15 listopada 2015
2.Kłótnia, piknik, SMS
Sobota, mieszkanie Oli
Popołudnie. Ola właśnie szykowała się na wyjście z Jackiem. Mężczyzna miał być po nią dopiero za 20 minut. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Posterunkowa poszła otworzyć.
-Cześć tato. Co Ty tu robisz?
-Cześć córcia przyszedłem Cię odwiedzić-powiedział Wysocki wchodząc do mieszkania.
-Nie mam za dużo czasu. Za chwilkę wychodzę.
-Dokąd?-spytał zaciekawiony komendant
-To chyba nie twoja sprawa.
-Jesteś umówiona z Jackiem?
-Tak z Jackiem, a co Ci do tego z kim ja się umawiam?-zdenerwowała się Ola.
-To nie jest chłopak dla Ciebie.-powiedział Wojciech
-Tak, a który jest dla mnie? To jest moje życie i ja decyduję z kim chce być!!!!
-Związek z policjantem. Co Ci strzeliło do głowy?!? Przecież zawsze mówiłaś że nie chcesz być z policjantem.
-Co mi strzeliło do głowy?-zaczęła krzyczeć Ola-Może po prostu się zakochałam?!!!?!? Wybacz ale wyjdź!! Nie chce mi się z tobą gadać!!!!!
Wysocki opuścił mieszkanie córki cały zdenerwowany. Po kilku minutach do Oli przyszedł Jacek.
-Co Ty taka wkurzona?-spytał chłopak widząc swoją dziewczynę całą roztrzęsioną.
-Przed chwilą był tu ojciec i się pokłócilismy.
-O co poszło?-spytał przejęty
-O Ciebie-powiedziała cicho.
Jacek przytulił Olę. Po chwili wyszli i udali się nad rzekę na piknik. Rozłożyli koc na trawie i usiedli na nim. Jacek wyjął z koszyka kanapki, wino oraz dwa kieliszki. Nalał sobie i dziewczynie wina, a potem zaczęli jeść kanapki. Śmiali się przy tym i rozmawiali. O 19 wrócili do mieszkania posterunkowej. W domu Ola dostała sms-a o treści: uważaj na siebie i swoich bliskich. Nie znała tego numeru. Nie wiedziała co to oznacza i czy ma się bać. Poprosiła Jacka żeby został u niej na noc, jednak nic mu nie powiedziała o tej wiadomości. Mężczyzna zgodził się zostać. O 20.30 zjedli razem kolację i poszli się kąpać. Godzinę później wtuleni w siebie zasnęli w sypialni Oli.
Popołudnie. Ola właśnie szykowała się na wyjście z Jackiem. Mężczyzna miał być po nią dopiero za 20 minut. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Posterunkowa poszła otworzyć.
-Cześć tato. Co Ty tu robisz?
-Cześć córcia przyszedłem Cię odwiedzić-powiedział Wysocki wchodząc do mieszkania.
-Nie mam za dużo czasu. Za chwilkę wychodzę.
-Dokąd?-spytał zaciekawiony komendant
-To chyba nie twoja sprawa.
-Jesteś umówiona z Jackiem?
-Tak z Jackiem, a co Ci do tego z kim ja się umawiam?-zdenerwowała się Ola.
-To nie jest chłopak dla Ciebie.-powiedział Wojciech
-Tak, a który jest dla mnie? To jest moje życie i ja decyduję z kim chce być!!!!
-Związek z policjantem. Co Ci strzeliło do głowy?!? Przecież zawsze mówiłaś że nie chcesz być z policjantem.
-Co mi strzeliło do głowy?-zaczęła krzyczeć Ola-Może po prostu się zakochałam?!!!?!? Wybacz ale wyjdź!! Nie chce mi się z tobą gadać!!!!!
Wysocki opuścił mieszkanie córki cały zdenerwowany. Po kilku minutach do Oli przyszedł Jacek.
-Co Ty taka wkurzona?-spytał chłopak widząc swoją dziewczynę całą roztrzęsioną.
-Przed chwilą był tu ojciec i się pokłócilismy.
-O co poszło?-spytał przejęty
-O Ciebie-powiedziała cicho.
Jacek przytulił Olę. Po chwili wyszli i udali się nad rzekę na piknik. Rozłożyli koc na trawie i usiedli na nim. Jacek wyjął z koszyka kanapki, wino oraz dwa kieliszki. Nalał sobie i dziewczynie wina, a potem zaczęli jeść kanapki. Śmiali się przy tym i rozmawiali. O 19 wrócili do mieszkania posterunkowej. W domu Ola dostała sms-a o treści: uważaj na siebie i swoich bliskich. Nie znała tego numeru. Nie wiedziała co to oznacza i czy ma się bać. Poprosiła Jacka żeby został u niej na noc, jednak nic mu nie powiedziała o tej wiadomości. Mężczyzna zgodził się zostać. O 20.30 zjedli razem kolację i poszli się kąpać. Godzinę później wtuleni w siebie zasnęli w sypialni Oli.
1. Niemiła rozmowa,zaproszenie
W szpitalu
-Zależy Ci na nim?-spytał Jacek gdy tylko Mikołaj wszedł do gabinetu lekarza.
-Wiesz, że nie lubię zazdrosnych facetów.-powiedziała Ola.
-Może i wyjdę na zazdrośnika, ale chcę wiedzieć.
-O co Ci chodzi?-spytała zdenerwowana policjantka.
-Przestań, od razu czuć między wami chemię. Powiedz mi szczerze, zależy Ci na nim?
Ola spojrzała na chłopaka z zaskoczeniem. Po chwili uśmiechnęła się lekko i usiadła na krześle obok niego.
-Jacek, zależy mi na tobie. Z Mikołajem nic mnie nie łączy poza pracą i przyjaźnią.-oznajmiła Ola i pocałowała go lekko w policzek. Jacek spojrzał na dziewczynę. Nie wiedział co ma powiedzieć i co o tym wszystkim myśleć. Po chwili z pokoju wyszedł Mikołaj i Mieszko.
-Byłeś bardzo dzielny-powiedział Mieszko wychodząc na korytarz-nawet nie zemdlal-dodał ze śmiechem widząc Olę i Jacka.
-Bardzo śmieszne-powiedział Mikołaj.
Wszyscy wyszli ze szpitala. Pożegnali się i każdy poszedł w swoją stronę.
Następnego dnia Rano Ola po zjedzeniu śniadania udała się do pracy. Przebrała się w mundur i poszła na odprawę. Po odprawie Jacek poprosił ją o rozmowę.
-Ola chciałem Cię przeprosić za moje zachowanie wczoraj. Nie powinienem tak do Ciebie mówić.-zaczął mężczyzna
-Nic się nie stało. Dobrze, że to sobie wyjaśniliśmy.
-Olu, może dała byś się zaprosić na piknik?
-A kiedy?
-Może w sobotę po południu, jeśli nie masz żadnych planów?
-Jasne, z chęcią z tobą pójdę. Lecę na patrol. Pa!!!
-Pa!!!
-Zależy Ci na nim?-spytał Jacek gdy tylko Mikołaj wszedł do gabinetu lekarza.
-Wiesz, że nie lubię zazdrosnych facetów.-powiedziała Ola.
-Może i wyjdę na zazdrośnika, ale chcę wiedzieć.
-O co Ci chodzi?-spytała zdenerwowana policjantka.
-Przestań, od razu czuć między wami chemię. Powiedz mi szczerze, zależy Ci na nim?
Ola spojrzała na chłopaka z zaskoczeniem. Po chwili uśmiechnęła się lekko i usiadła na krześle obok niego.
-Jacek, zależy mi na tobie. Z Mikołajem nic mnie nie łączy poza pracą i przyjaźnią.-oznajmiła Ola i pocałowała go lekko w policzek. Jacek spojrzał na dziewczynę. Nie wiedział co ma powiedzieć i co o tym wszystkim myśleć. Po chwili z pokoju wyszedł Mikołaj i Mieszko.
-Byłeś bardzo dzielny-powiedział Mieszko wychodząc na korytarz-nawet nie zemdlal-dodał ze śmiechem widząc Olę i Jacka.
-Bardzo śmieszne-powiedział Mikołaj.
Wszyscy wyszli ze szpitala. Pożegnali się i każdy poszedł w swoją stronę.
Następnego dnia Rano Ola po zjedzeniu śniadania udała się do pracy. Przebrała się w mundur i poszła na odprawę. Po odprawie Jacek poprosił ją o rozmowę.
-Ola chciałem Cię przeprosić za moje zachowanie wczoraj. Nie powinienem tak do Ciebie mówić.-zaczął mężczyzna
-Nic się nie stało. Dobrze, że to sobie wyjaśniliśmy.
-Olu, może dała byś się zaprosić na piknik?
-A kiedy?
-Może w sobotę po południu, jeśli nie masz żadnych planów?
-Jasne, z chęcią z tobą pójdę. Lecę na patrol. Pa!!!
-Pa!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
