Listopad dobiegał końca. Przez kilka tygodni Marta świetnie się spisywała jako opiekunka. Dobrze zajmowała się małą dziewczynką. Lenka lubiła jej towarzystwo. Od grudnia dziewczynka miała zostawać w domu tylko z opiekunką. Ola trochę obawiała się rozstania z córeczką na cały dzień. Bała się, że może coś się stać podczas jej nieobecności.
Nadszedł pierwszy grudnia, a z nim pierwszy dzień pracy Oli po długiej nieobecności. Policjantka wstała już przed szóstą, bo nie mogła spać. Wzięła prysznic, ubrała się i zaczęła przyrządzać śniadanie. O wpół do siódmej w kuchni pojawił się Jacek
-Dzień dobry słoneczko, nie śpisz już?
-Jakoś nie mogłam spać.
Mężczyzna podszedł do żony i złapał ją za ręce, po czym namiętnie pocałował w usta. Potem razem dokończyli robić posiłek. O siódmej skonczyli już jeść. Gdy sprzątali ze stołu, usłyszeli płacz Lenki.
-Ocho obudziła się-zaśmiał się blondyn.
Ola poszła do córeczki. Po chwili wróciła, niosąc małą na rękach. Nakarmiła ją i ubrała. Dwadzieścia po siódmej przyszła Marta.
-Cześć-przywitała się wchodząc do salonu.
-Cześć-odpowiedzieli równocześnie Ola i Jacek.
Małżonkowie założyli kurtki i już mieli wychodzić.
-Dasz sobie radę?-Ola zwróciła się do opiekunki.
-Jasne. Nie martw się, będzie dobrze-blondynka uśmiechnęła się.
Aleksandra popatrzyła niepewnie raz na Martę, raz na męża.
-Ehh... dobra-powiedziała.
Młodzi rodzice pożegnali się jeszcze z córeczką, a potem opuścili dom. Na komendzie byli tuż przed ósmą. W pośpiechu przebrali się w mundury i poszli na odprawę. W pokoju odpraw byli już wszyscy oprócz komendanta. Nowakowie weszli do środka.
-Cześć-przywitali się.
-Cześć-odpowiedzieli im wesoło inni policjanci.
Nie zdążyli usiąść, a w pokoju pojawił się Wysocki.
-Dzień dobry-powiedzieli chórem.
-Dzień dobry-powiedział-siadajcie-zwrócił się do Jacka i Oli.
Małżonkowie zajęli miejsca. Po odprawie Ola udała się na patrol z Mikołajem.
-Co u was słychać?-zapytał, gdy już siedzieli w radiowozie.
-Nic nowego... Lenka zdrowa, szybko rośnie-uśmiechnęła się.-Ale Ty lepiej mów co u Ciebie.
-Nie ma o czym mówić. Wszystko po staremu-posłał jej przyjazny uśmiech.
Służba Oli i Mikołajowi minęła spokojnie. Po 17 wrócili na komendę, wypełnili raporty i przebrali się. Potem Aleksandra poszła do pokoju Jacka. Mężczyzna był już gotowy do wyjścia. Kiedy zobaczył żonę, podszedł do niej i pocałował ją w policzek. Razem wyszli z komendy. Po osiemnastej byli w domu. W salonie zastali Martę bawiącą się z Leną. W kuchni natomiast był gotowy obiad. Ola i Jacek poszli zjeść. Gdy już skończyli, Marta pożegnała się z małżeństwem i opuściła dom.
***
Za nami kolejne opowiadanie. Podobało się Wam?
Pozdrawiam
Opowiadanie cudowne .
OdpowiedzUsuńCzekam na następne opowiadanie
Pozdrawiam i życzę weny Ela
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam
super opowiadanie
OdpowiedzUsuńAlicja
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam
Super rozdział
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Magda
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam
Super opowiadanie tylko czemu takie krotkie ?? A juz bylo tak db z dlugością . Czekam na next mam nadzieje ze dluzszy .
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńPozdrawiam