sobota, 9 stycznia 2016

81. Pierwszy czerwca

Minęło kilka dni i nadszedł pierwszy czerwca. Dziś ma się odbyć ślub Emilki i Krzyśka.
Około szóstej rano Olę obudził dźwięk jej telefonu. Wstała i wzięła komórkę do ręki. Na wyświetlaczu ujrzała napis "Emilka". Wyszła z sypialni i odebrała.
-Cześć Emilka-przywitała się.
-Cześć Ola. Przepraszam, że tak rano dzwonię, ale strasznie się denerwuję.
-Ale czym Ty się tak denerwujesz?-zapytała zaspana.
-No tym ślubem.
-Aaa słuchaj Emilka. Nie masz czym się denerwować. To nie jest nic strasznego. To będzie najcudowniejszy dzień w Twoim życiu...w Twoim i Krzyśka. Zobaczysz... będzie dobrze.
-Masz rację.. ale to nie takie proste. Ty się nie denerwowałaś?
Ola uśmiechnęła się na myśl o jej ślubie z Jackiem.
-Nie. Ja byłam przerażona. Ale teraz wiem, że niepotrzebnie. Słuchaj ja będę u Ciebie koło pierwszej.
-No dobra. To cześć.
-Cześć... Emilka..będzie dobrze.
Kobieta rozłaczyła się i poszła spowrotem do sypialni.
-Kto dzwonił?-zapytał Jacek przecierając oczy.
-Emilka.
-Po co?-zdziwił się.
-Denerwuje się tym ślubem-zaśmiała się.-Śpij jeszcze.
-A Ty?
-Pójdę zrobić jakieś śniadanie.
-O nie-zaprzeczył.-Nie zasnę bez Ciebie.
Ola posłała mu ciepły uśmiech.
-No dobrze-wsunęła się po kołdrę.-Kocham Cię.
Jacek przytulił ją do siebie i lekko pocałował w ucho. Po chwili oboje zasnęli. Obudzili się dopiero o dziewiątej. Udali się do kuchni, by zrobić sobie śniadanie. Po zjedzeniu posiłku zaczęli przygotowywać się do wyjścia. O dwunastej byli już gotowi. Ruszyli w drogę. Jacek zawiózł Olę do mieszkania Emilki, a sam pojechał do Krzyśka.
*W mieszkaniu Emilki*
Panna młoda właśnie ubierała swoją piękną, śnieżnobiałą suknię. Po chwili Monika wpinała jej welon we włosy. Do pokoju weszła Ola.
-Hej!-wykrzykneła radośnie.
-Hej Ola-przywitały ją.
-Jak tam? Stres minął?-zapytała ze śmiechem Ola.
-No co Ty. Jeszcze bardziej mnie zżera.
-Będzie dobrze.
Kilkanaście minut później wszystko było już gotowe. Po chwili w mieszkaniu pojawili się Krzysiek, Mikołaj, Jacek, Artur oraz Tosiek i Franek. Zaraz potem zjawili się rodzice Emilki. Pobłogosławili oni parę młodą, a potem wszyscy udali się do kościoła.

***
Za nami kolejne opowiadanie. Podobało się Wam?
Pozdrawiam

19 komentarzy:

  1. super opowiadanie :) tylko czemu takie krótkie :( Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Takie wyszło :(
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Super opowiadanie.
    Ja sie niedenerwowałam ja byłam przerażona... super to wymyśliłaś
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślałam, że Ola zacznie rodzić, ale byłby numer.
    Podobało się jak zwykle.
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie przed ślubem ;)
      Cieszę się, że ci się podobało.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Powiem ci, że nie spodziewałam się, że ktoś wpadnie na taki pomysł jak ja, a jednak ty wpadłaś ;) tylko, że ja miałam zamiar zrobić to zaraz po ślubie :)

      Usuń
  4. Opowiadanie rewelacyjne .
    Bardzo podobało cudo .
    Czekam na next .
    Pozdrawiam i życzę weny Ela.

    OdpowiedzUsuń
  5. opowiadanie super :)
    bardzo mi się podobało :3
    Ja się stresowałam jak miałam zostać chrzestną a co dopiero przy ślubie :p
    Czekam na next :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne opowiadanie
    Pozdrawiam
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  7. Zapraszam na trzynasty rozdział :)
    http://jestesnaszymskarbem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Oczywiście, że się podobał
    Pozdrawiam
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podobał.
      Pozdrawiam ;)

      Usuń