Minęło kilka dni i nadszedł pierwszy czerwca. Dziś ma się odbyć ślub Emilki i Krzyśka.
Około szóstej rano Olę obudził dźwięk jej telefonu. Wstała i wzięła komórkę do ręki. Na wyświetlaczu ujrzała napis "Emilka". Wyszła z sypialni i odebrała.
-Cześć Emilka-przywitała się.
-Cześć Ola. Przepraszam, że tak rano dzwonię, ale strasznie się denerwuję.
-Ale czym Ty się tak denerwujesz?-zapytała zaspana.
-No tym ślubem.
-Aaa słuchaj Emilka. Nie masz czym się denerwować. To nie jest nic strasznego. To będzie najcudowniejszy dzień w Twoim życiu...w Twoim i Krzyśka. Zobaczysz... będzie dobrze.
-Masz rację.. ale to nie takie proste. Ty się nie denerwowałaś?
Ola uśmiechnęła się na myśl o jej ślubie z Jackiem.
-Nie. Ja byłam przerażona. Ale teraz wiem, że niepotrzebnie. Słuchaj ja będę u Ciebie koło pierwszej.
-No dobra. To cześć.
-Cześć... Emilka..będzie dobrze.
Kobieta rozłaczyła się i poszła spowrotem do sypialni.
-Kto dzwonił?-zapytał Jacek przecierając oczy.
-Emilka.
-Po co?-zdziwił się.
-Denerwuje się tym ślubem-zaśmiała się.-Śpij jeszcze.
-A Ty?
-Pójdę zrobić jakieś śniadanie.
-O nie-zaprzeczył.-Nie zasnę bez Ciebie.
Ola posłała mu ciepły uśmiech.
-No dobrze-wsunęła się po kołdrę.-Kocham Cię.
Jacek przytulił ją do siebie i lekko pocałował w ucho. Po chwili oboje zasnęli. Obudzili się dopiero o dziewiątej. Udali się do kuchni, by zrobić sobie śniadanie. Po zjedzeniu posiłku zaczęli przygotowywać się do wyjścia. O dwunastej byli już gotowi. Ruszyli w drogę. Jacek zawiózł Olę do mieszkania Emilki, a sam pojechał do Krzyśka.
*W mieszkaniu Emilki*
Panna młoda właśnie ubierała swoją piękną, śnieżnobiałą suknię. Po chwili Monika wpinała jej welon we włosy. Do pokoju weszła Ola.
-Hej!-wykrzykneła radośnie.
-Hej Ola-przywitały ją.
-Jak tam? Stres minął?-zapytała ze śmiechem Ola.
-No co Ty. Jeszcze bardziej mnie zżera.
-Będzie dobrze.
Kilkanaście minut później wszystko było już gotowe. Po chwili w mieszkaniu pojawili się Krzysiek, Mikołaj, Jacek, Artur oraz Tosiek i Franek. Zaraz potem zjawili się rodzice Emilki. Pobłogosławili oni parę młodą, a potem wszyscy udali się do kościoła.
***
Za nami kolejne opowiadanie. Podobało się Wam?
Pozdrawiam
super opowiadanie :) tylko czemu takie krótkie :( Czekam na next
OdpowiedzUsuńDziękuję. Takie wyszło :(
UsuńPozdrawiam
Supcio!
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńPozdrawiam
Super opowiadanie.
OdpowiedzUsuńJa sie niedenerwowałam ja byłam przerażona... super to wymyśliłaś
Alicja
Dziękuję ;)
UsuńPozdrawiam
Myślałam, że Ola zacznie rodzić, ale byłby numer.
OdpowiedzUsuńPodobało się jak zwykle.
Czekam na next
Ale nie przed ślubem ;)
UsuńCieszę się, że ci się podobało.
Pozdrawiam
No czemu by nie?
UsuńPowiem ci, że nie spodziewałam się, że ktoś wpadnie na taki pomysł jak ja, a jednak ty wpadłaś ;) tylko, że ja miałam zamiar zrobić to zaraz po ślubie :)
UsuńOpowiadanie rewelacyjne .
OdpowiedzUsuńBardzo podobało cudo .
Czekam na next .
Pozdrawiam i życzę weny Ela.
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam
opowiadanie super :)
OdpowiedzUsuńbardzo mi się podobało :3
Ja się stresowałam jak miałam zostać chrzestną a co dopiero przy ślubie :p
Czekam na next :) pozdrawiam :)
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam
Świetne opowiadanie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Magda
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam ;)
Zapraszam na trzynasty rozdział :)
OdpowiedzUsuńhttp://jestesnaszymskarbem.blogspot.com/
Oczywiście, że się podobał
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Paulina
Cieszę się, że Ci się podobał.
UsuńPozdrawiam ;)