Kilka minut później były już karetki pogotowia. Zabrano rannych do szpitala. Dwóch policjantów pojechało za karetką, by pilnować zatrzymanego. Razem z nimi pojechał Jacek. On jednak udał się do Oli.
Był jeż pod salą ukochanej. Czekał na lekarza. Minęła godzina. Potem druga... Wreszcie wyszedł. Jacek szybko do niego podbiegł.
-Panie doktorze, co z Olą???
-Pan jest kimś z rodziny?
-Jestem jej mężem.
-Pacjentka miała dużo szczęścia, że ten mężczyzna nie zdążył podciąć jej gardła. Przy upadku rozcięła sobie głowę. Zaszyliśmy ranę. Teraz jest już wszystko dobrze. Będzie żyć-lekarz uśmiechnął się.
Nowak odetchnął z ulgą.
-Czy ja mogę teraz do niej wejść?
-Oczywiście. Proszę.
Blondyn szybkim krokiem wszedł do sali. Zatrzymał się w drzwiach na chwilę. Spojrzał na Olę. Miała zamknięte oczy. Podszedł do niej powoli. Usiadł na krześle obok łóżka. Ola otworzyła oczy. Spojrzała na męża.
-Jacek...
-Już dobrze kochanie. Jestem przy Tobie. Już nic Ci nie grozi.
-Kocham Cię.
Mężczyzna uśmiechnął się.
-Jak się czujesz?
-Przy Tobie o wiele lepiej.
Do sali wszedł lekarz.
-Za kilka dni będzie mogła pani wyjść ze szpitala.
-Panie doktorze?
-Tak?
-A... z dzieckiem wszystko w porządku?-zapytała niepewnym głosem.
-Dziecku nic się nie stało. Może być pani spokojna.
Lekarz opuścił salę.
-W ogóle, która jest teraz godzina?-zapytała Ola.
-Czwarta nad ranem. Śpij kochanie-posłał jej ciepły uśmiech.
-I Ty tak ciągle na nogach?
-A co miałem Cię zostawić?
-Ale idź już do domu. Musisz odpocząć.
-A Ty?
-No ja zostaję-zaśmiała się.
-To ja też.
-Jacuś zrób to dla mnie. Proszę.
-Nie chcę tam siedzieć sam.
-Odpoczniesz i wrócisz tu, kiedy się wyśpisz.
-Oj no dobrze.
-I zjedz coś.
-Oczywiście słoneczko. Dla Ciebie wszystko. Coś jeszcze mam zrobić?
-Yyy no to możesz jeszcze dom posprzątać-uśmiechnęła się.
-Nie ma sprawy. Jak wszystko, to wszystko-odwzajemnił uśmiech.
Pożegnali się namiętnym pocałunkiem. Potem Jacek opuścił szpital i wrócił do domu.
***
Kolejne opowiadanie za nami. Podobało się Wam? Cieszycie się, że Oli i dziecku nic się nie stało?
Pozdrawiam
Świetne! Masz szczęście że się im nic nie stało...
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńPozdrawiam
Własnie masz szczęście...
OdpowiedzUsuńSuper opowiadanie. ,,mozesz jeszcze posprzatac" haha boskie
Alicja
Dziękuję ;D
UsuńPozdrawiam
Opowiadanie cudowne bardzo się cieszę że Oli i dziecku nić się nie stało . Pozdrawiam i życzę weny Ela .
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńPozdrawiam
Super dzisiaj mam dzieje ze skomentujesz bo nie bedzie zadnych grozb . Ps. Czyzbys sie na mnie obrazila .
OdpowiedzUsuńSuper opowiadanie .
Dziękuję. Nie, nie obraziłam się.
UsuńPozdrawiam
Świetne opowiadanie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Magda
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam
Super opowiadanie.
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszę że Oli i dziecku nic się nie stało i tak ma pozostać ;)
A kiedy next???
Mam nadzieje że dzisiaj. ;)
Napisz jeszcze dzisiaj drugie opowiadanie, plisss <3 <3 <3
Dziękuję. Next będzie jutro.
UsuńPozdrawiam
Zapraszam na dwunasty rozdział :)
OdpowiedzUsuńhttp://jestesnaszymskarbem.blogspot.com/