wtorek, 12 stycznia 2016

84. "Jak się czujesz w roli tatusia?"

*Jacek*
Siedzieliśmy tak i rozmawialiśmy, gdy do sali wszedł lekarz. Oznajmił, że Ola i dziecko zostaną na obserwacji. Jeśli wszystko będzie dobrze, jutro rano będę mógł odebrać je ze szpitala. Pocałowałem Olę i pożegnałem się z córeczką. Do domu wróciłem po 23. Oczywiście mogłem wrócić na wesele, bo zabawa trwała w najlepsze, ale wolałem porządnie się wyspać. W końcu czekał mnie pierwszy dzień z nowym członkiem rodziny.
Wstałem koło 6.30. Wziąłem prysznic i zjadłem śniadanie. Przed ósmą byłem już w szpitalu. Zabrałem ze sobą kocyk i nosidełko, które kupiliśmy z Olą jakiś czas temu. Wszedłem do sali. Moim oczom ukazał się piękny uśmiech żony. Siedziała na łóżku i trzymała Lenkę.
-Cześć kochanie-przywitała się.
-Cześć słoneczko-pocałowałem ją.-Gotowe?
-Jasne.
Włożyła dziewczynkę do nosidełka i okryła kocem. Wziąłem nasze maleństwo i wyszliśmy z sali. Po drodze spotkaliśmy lekarza. On jeszcze raz nam pogratulował i umówiliśmy się z nim na jakieś badania kontrolne za dwa tygodnie. Wsiedliśmy do samochodu i po chwili byliśmy już w domu. Niestety nie spodziewaliśmy się, że dziecko przyjdzie na świat o pół miesiąca wcześniej, przez co nie mieliśmy jeszcze wszystkich potrzebnych rzeczy.
Kazałem usiąść Oli na kanapie, a sam poszedłem zrobić coś do jedzenia. Ona w tym czasie nakarmiła Lenkę. Mała zasnęła. Nie mieliśmy jeszcze poskładanego łóżeczka, więc zaniosłem ją do sypialni i położyłem na łóżku. Sam usiadłem obok i pilnowałem aby nie spadła. Ola natomiast jadła posiłek. Patrzyłem na córeczkę. Była taka słodka. W pewnym momencie usłyszałem dzwonek do drzwi. Chciałem iść otworzyć, ale Ola już to zrobiła. Po chwili w pokoju pojawiła się moja żona, a z nią Emilka i Krzysiek.
-O witam nowożeńców-zaśmiałem się.
-Jak się czujesz w roli tatusia?-spytała Emilka.
-Cudownie.
Ola usiadła obok i przytuliła się do mnie. Objąłem ją swoim ramieniem i pocałowałem w czoło.
-A jak ma na imię to maleństwo?-zaciekawił się Krzysiek.
-Lena.
-Mamy tu coś dla tej perełki.
Emilka podała mi dużą, papierową torbę. Zajrzałem do środka. Po chwili wyjąłem kolorowe ubranka i kilka zabawek.
-Emilka ale nie trzeba było-powiedziała Ola.
-Przestań. Teraz my zajmiemy się Lenką, a chłopaki pokojem dla dziecka.
-Jesteście świeżo po ślubie-powiedziałem.-Nie chcecie spędzić trochę czasu razem?
-Jeszcze się sobą nacieszymy. Poza tym mała urodziła się w dniu naszego ślubu, przez co was nie było do końca. Mam nadzieję, że nam to wynagrodzicie.
-W jaki sposób?-zdziwiłem się.
-No jak to jaki, Jacuś? Chcielibyśmy być rodzicami chrzestnymi.
-Aha więc stąd u Was taka chęć pomocy-Ola zasmiała się.
-No właśnie-Krzysiek odwzajemnił uśmiech.-Dobra chodź Jacek.
Wyszliśmy z sypialni i udaliśmy się do pokoju obok.

***
Za nami kolejne opowiadanie. Podobało się Wam???
Pozdrawiam

14 komentarzy:

  1. Super.
    Jacek W roli tatusia...no ja bym chciała takiego męża.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Super opowiadanie i mi sie bardzo podobalo .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Opowiadanie rewelacyjne . Bardzo podobało mi się .
      Pozdrawiam i życzę weny Ela.

      Usuń
    3. Dziękuję.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Świetny rozdział
    Pozdrawiam i życzę weny
    Magda

    OdpowiedzUsuń
  4. Super rozdział :)
    Pozdrawiam
    Paulina

    OdpowiedzUsuń
  5. Opowi super. Czekam na next.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    Mała. ♥

    OdpowiedzUsuń