Poród trwał już od trzydziestu minut. Jacek był przy żonie. Trzymał ją za rękę. Z sali było słuchać głośne krzyki kobiety. Co chwila mocniej zaciskała swoją dłoń tak, że blondyn powoli nie mógł już wytrzymać bólu. Jego ręka robiła się coraz bardziej czerwona. Nigdy nie przypuszczał, że taka delikatna kobieta może mieć tyle siły. A niby tak dobrze ją znał. Czas im się dłużył. Myśleli, że to się nigdy nie skończy. A jednak. W pewnej chwili usłyszeli płacz dziecka. Nareszcie. Tak długo czekali na ten moment.
*Jacek*
Właśnie na świat przyszło moje dziecko. Byłem taki szczęśliwy. Słyszałem jego płacz. Po chwili lekarz powiedział:
-Dziewczynka.
Uśmiechnąłem się. Mam córkę. Poczułem ciepło w środku. To była ogromna radość.
Lekarz przeciął pępowinę. Chciał żebym ja to zrobił, ale tak mi się ręce trzęsły, że nie byłem w stanie. Co się dziwić. W końcu na weselu trochę wypiłem. Widziałem jak ginekolog przemył niemowlę wodą, po czym zawinął je w biały, miękki materiał. Później podał dziecko Oli. Z ciekawością przeglądałem się temu wszystkiemu. Niestety pielęgniarki zabrały Olę do innej sali, a do mnie podszedł lekarz.
-Gratuluję córki-uśmiechnął się do mnie.
-Miało być dopiero za piętnaście dni-odwzajemniłem uśmiech.
-Miało być, ale dziecko chciało już poznać swoich rodziców. Ale ma pan dzielną żonę. Zwykle pierwszy poród trwa kilka a nawet kilkanaście godzin. A tu proszę, 57 minut-zaśmiał się.
-No w końcu to policjantka.
-No tak. Ja teraz lecę zająć się pańską córką.
Lekarz odszedł. Popatrzyłem za nim. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. To był cudowny wieczór.
Jakieś pół godziny później byłem pod salą poporodową. Gdy lekarz zbadał, zważył i zmierzył niemowlę, pozwolił mi iść do Oli. Wszedłem do środka. Ujrzałem moją Oleńkę. Mimo, że była bardzo zmęczona, i tak wyglądała pięknie. Leżała na łóżku, a na rękach trzymała naszą córkę. Dziewczynka była taka malutka. Razem wyglądały uroczo. Nie mogłem oderwać od nich oczu. Ola spojrzała na mnie z uśmiechem na twarzy. Podszedłem bliżej i usiadłem na krześle stojącym obok łóżka. Teraz z bliska przyjrzałem się córeczce. Po chwili zapytałem:
-Mogę ją potrzymać?
-Jasne.
Uśmiechnęła się i podała mi dziewczynkę, pokazując jak mam ją trzymać. Poczułem jak moje serce zalewa ciepło.
-Jest podobna do Ciebie-usłyszałem śliczny głos żony.
Oderwałem wzrok od dziecka i spojrzałem w błękitne oczka Oleńki.
-Jak ją nazwiemy?-zapytałem.
-A jak chcesz?
Popatrzyłem na córkę, a potem znów na Olę. Zastanowiłem się przez chwilę.
-Lena.
Ola uśmiechnęła się lekko i popatrzyła na dziewczynkę.
-Lenka. Ślicznie.
***
Za nami kolejne opowiadanie. Podobało się Wam? Cieszcie się, że Ola i Jacek mają córkę?
Pozdrawiam
śliczne :)
OdpowiedzUsuńAlicja
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam :)
Super opowiadanie . Ja sie bardzo z tego ciesze źe maja dziewczynke !!. Czekam na next .
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńPozdrawiam :)
Supcio! Taki urocze....
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńPozdrawiam :)
Świetne :D Fajnie, że mają córkę :) Moja siostra ma na drugie imię Lena
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńPozdrawiam :)
Bardzo fajnie że mają córkę , a imię Lena bardzo ładne . Opowiadanie cudowne . Pozdrawiam i życzę weny Ela .
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńPozdrawiam :)
Piękne po prostu cudowne opowiadanie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny
Magda
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam :)
świetnie, że im urodziła się córeczka. Lena bardzo ładne imię ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Paulina
Dziękuję za komentarz :)
UsuńPozdrawiam