czwartek, 19 listopada 2015

7. Szpital, rodzice

Na podłodze przed Olą, w kałuży krwi leżał Jacek. Przerażona Ola usiadła obok niego i rozpłakała się. Położyła jego głowę na swoich kolanach. Jacek uniósł lekko głowę do góry i powiedział cicho:
-Olu, kocham Cię.
-Ja też Cię kocham skarbie-gdy to powiedziała Jacek nieprzytomny opuścił głowę na jej kolana.-Jacek... nie zostawiaj mnie. Kocham Cię.
Po krótkiej chwili przyjechało pogotowie, a Beata została  osadzona w areszcie. Ranny  mężczyzna zastał zabrany do szpitala, gdzie robiono mu operację. Wysocki zawiózł tam swoją córkę. Ola usiadła na podłodze przy drzwiach do sali operacyjnej i cichutko płakała. Po 6 godzinach czekania z sali wyszedł lekarz.
-Czy jest ktoś z rodziny pana Nowaka?
-Jestem jego dziewczyną-Ola wstała widząc lekarza. -Co z nim panie doktorze?-spytała ze łzami w oczach.
-Operacja była trudna. Kula trafiła blisko serca, ale udalo się go uratować. Obecnie jest w śpiączce, ale za kilka dni powinien się wybudzić. Jednak jeśli nie obudzi się w ciągu najbliższych 14 dni, to może nie obudzić się nigdy.
-Jak to nigdy?-Ola rozpłakała się, a Wysocki ja przytulił.
-Można do niego wejść?-spytał ojciec dziewczyny.
-Tak. Pacjent jest na sali pooperacyjnej. To jest na końcu korytarza.
Lekarz odszedł. Komendant wraz z córką udał się na sale, gdzie leżał Jacek. Ola usiadła na krześle obok łóżka, a ojciec ustał za nią. Kobieta złapała ukochanego za dłoń i patrzyła w jego zamknięte powieki. Płakała co raz bardziej.
-Olu, będzie dobrze-powiedział inspektor.
-Tato, dlaczego? Dlaczego mnie to spotyka? Dlaczego to Jacek tu leży? To ja powinnam dostać.
-Córeczko, nie mów tak. Jacek uratował Ci życie. Uratował moją jedyną córkę. Zrobił to z miłości.
-Ale ja nie chcę. Nie chcę żyć bez niego.
-Musisz odpocząć. Zadzwonię po Kownacką i odwiezie Cię do domu.
-Nie. Ja go nie zostawię.
-Musisz odpocząć. Ja tu z nim zostanę. Zawiadomie jego rodziców.
-Tato proszę. Chcę być przy nim. Jeszcz trochę, proszę.
-Dobrze. Ja idę zadzwonić, niech ktoś znajdzie jakiś kontakt do rodziny Jacka.
Wysocki wyszedł a Ola została sama ze swoimi chłopakiem. Okazało się, że rodzice aspiranta mieszkają w Warszawie. Przyjechali dopiero wieczorem.
-Jacek jest tu, a to moja córka-powiedział Wojciech wprowadzając na salę rodziców Jacka.
-Dobry wieczór-powiedziała mama chłopaka.
-Dobry wieczór-odpowiedziała smutno Ola.
-Olu, od odstrzału minęła dobę, a Ty ciągle tu siedzisz. Musisz odpocząć.
-On tu jest przeze mnie. Nie zostawię go.
-To nie jest twoja wina-powiedział ojciec dyżurnego.-Twój tata ma rację. Musisz odpocząć.
Po krótkiej rozmowie z rodzicami Jacka Ola zgodziła się wrócić do domu. Pocałowała ukochanego delikatnie w czoło i wyszła z okiem ze szpitala.

***
Jak wam się podoba opowiadanie? Jak myślicie, czy Jacek się obudzi?
Dziękuję Wam za ponad 1000 wyświetleń.
To wszystko dzięki Wam.
POZDRAWIAM

6 komentarzy:

  1. Super opowiadanie.
    Mam nadzieje ze się obudzi ;)
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
  2. Super opowiadanko. Jacek się obudzi i będzie ok. Zapraszam do mnie.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    Gosia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Musi się obudzić, nie zgadzam się na inne rozwiązanie! Rozdział fajny.
    Pozdrawiam
    Paulina

    OdpowiedzUsuń