poniedziałek, 18 kwietnia 2016

128. Sylwester

Minęło kilka dni. Dziś jest 31 grudnia. Ola, Jacek i Lenka wstali dziś koło ósmej. Zjedli śniadanie, a potem pojechali na zakupy. Przez trzy godziny chodzili po sklepach, a potem udali się do McDonalda na obiad. Zamówili posiłki i usiedli do stolika.
-Skarbie, co powiesz na miły sylwestrowy wieczór?-zaczął Jacek.
-Przewidujesz jakieś atrakcje?-uśmiechnęła się lekko.
-No... jakieś przewiduję.
-Jakie?
-No to już niespodzianka.
-A... co z Lenką?
-Jeśli twój ojciec nie miałby żadnych planów, to moglibyśmy ją u niego zostawić. A jak nie, to musielibyśmy odwieźć ją do Trzebnicy.
-No to niestety będziemy musieli zrobić dłuższą wycieczkę.
-Czyli co?
-Czyli ojciec nie zajmie się Lenką, bo wyjechał.
-Gdzie? Kiedy?-zdziwił się.
-Wczoraj z rana. Wyjechał w góry, żeby podziwiać fajerwerki ze szczytów gór.
-Haha no to nieźle.
-Wariuje na starość-wszyscy wybuchnęli śmiechem.
Kiedy zjedli obiad, wrócili do domu. Rozpakowali zakupy, po czym spakowali kilka rzeczy córki do torby. Ruszyli w drogę do Trzebnicy. Półtorej godziny później byli na miejscu. Wysiedli z auta i udali się do budynku. Stanęli przed drzwiami, a Jacek delikatnie zapukał. Po chwili ujrzeli szczupłą sylwetkę mamy blondyna.
-Cześć mamo!-przywitał się.
-Cześć dzieciaki. Wejdźcie-powiedziała.-Jest i moja perełka-uśmiechnęła się i wzięła wnuczkę na ręce.
Wszyscy udali się do salonu. Usiedli na kanapie i zaczęli rozmawiać. Pół godziny później Ola i Jacek ruszyli w drogę powrotną. W domu byli tuż po siedemnastej.
-To może powiesz już, co planujesz?-spytała Ola.
-Dowiesz się w swoim czasie.
-Ale Jacek...
-Słonko, uwierz mi, nie będziesz żałować.
-Co do tego nie mam żadnych wątpliwości-uśmiechnęła się.
-To super-pocałował ją w policzek. Teraz się strój, a ja niedługo wrócę-oznajmił zakładając kurtkę.
-Ale gdzie Ty lecisz?
-Muszę coś załatwić.
-Teraz?
-Tak kochanie. Będę koło 21. Do zobaczenia-pożegnał się i wyszedł.
Ola została sama w totalnym osłupieniu. Nie wiedziała, co ma o tym myśleć. Co Jacek miał takiego ważnego do załatwienia o tej porze? Postanowiła jednak mu zaufać i nie myśleć już o tym. Zbliżała się dopiero osiemnasta, więc miała dużo czasu, żeby się przygotować. Poszła do łazienki i nalała do wanny wody. Przygotowała sobie relaksującą kąpiel. Tak spędziła prawie godzinę. Po dziewiętnastej stanęła przed szafą i zaczęła zastanawiać się, co ma założyć. Po długich rozmyśleniach, zdecydowała się na czarną sukienkę przed kolano oraz czarne szpilki.


Powoli zaczęła się ubierać. Gdy już to zrobiła, wzięła się za makijaż. Na koniec zapięła sobie na szyi wisiorek, który dostała od Jacka i była już gotowa. Spojrzała na zegarek. Była już za piętnaście dwudziesta pierwsza, a Jacka ciągle nie było. Ola usiadła w salonie na kanapie i z niecierpliwością czekała na męża.

***
Mamy kolejne opowiadanie. Podobało się Wam? Co sądzicie o wyjeździe Wysockiego? Co planuje Jacek? Czy Ola długo będzie na niego czekać? Może ją wystawił?
Pozdrawiam

9 komentarzy:

  1. Jacek raczej by nie wystawił Olki. Na starość podobno odbija i każdy ma prawo do wyjazdu. Moja babcia kilka tygodni temu zrobiła sobie tatuaż więc wiesz. Super opowiadanie. Z niecierpliwością czekam na next.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    S.t.o.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Babcia z tatuażem? Szalona kobieta xD
      Dziękuję za komentarz.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Super opowiadanie.
    Myślę że ta niespodzianka Jacka ma coś wspólnego z wyjazdem Wysockiego
    Pozdr.Anna
    PS. Jak zwykle pytam kiedy next?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Czy ma coś wspólnego z wyjazdem.... zobaczy się :D
      Następna opowiadanie będzie jutro jak już się wyśpię xD Myślę, że tak koło 10.
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Nie wystawi heh ja to wiem . A miało nie być komentarza ja nie wiem . czekam na kolejna czesc

    OdpowiedzUsuń