-Dziewczynka jest w dobrym stanie. Miała tu dobre warunki... nie jest wyziębiona... wszystko jest w porządku-oznajmił lekarz pogotowia.
Jacek obmył swoją zakrwawioną twarz. Potem wsiadł do radiowozu razem z córeczką. Mikołaj i Mieszko zawieźli ich na komendę, gdzie czekała Ola. Policjantka siedziała w pokoju dyżurnego. Bardzo się bała o swoich bliskich. Siedziała i rozmyślała co się teraz z nimi dzieje. Po chwili do gabinetu wszedł Jacek z Lenką na rękach. Ola poderwała się. Blondyn podał córkę żonie. Aleksandra mocno przytuliła dziecko. Tak bardzo za nią tęskniła. Przytulając małą, spojrzała na męża.
-Co Ci się stało?-spytała widząc jego rozciętą wargę. Delikatnie dotknęła ręką do jego rany.
-Nic kochanie nic...
Nowak przytulił Olę i Lenę. Stali tak przez kilka minut. W drzwiach pojawił się Mikołaj. Patrzył na nich przez chwilę.
-Jest wpół do czwartej-oznajmił.
Ola i Jacek spojrzeli w jego stronę. Postanowili wrócić do domu. Jakieś pół godziny później byli na miejscu. Lenka zasnęła już w aucie. Jacek zaniósł ją do pokoiku. Po chwili wrócił do salonu. Ola siedziała na kanapie. Blondyn podszedł do niej i usiadł obok, przytulając kobietę do siebie. Siedzieli tak przez pewien czas, po czym zasnęli.
Olę obudził płacz dziecka. Otworzyła oczy. Oboje z Jackiem leżeli w ubraniu na salonowej kanapie. Kobieta wstała tak, aby nie zbudzić męża. Odruchowo spojrzała jeszcze na zegarek. Była 11.57, a za oknem pięknie świeciło słońce. Ola ruszyła w kierunku pokoju córki. Chwilę później, razem z Lenką była znów na dole. Postanowiła zrobić coś do jedzenia. Mała bawiła się po cichu w salonie. Ustawiała misie na śpiącym na kanapie Jacku. Mężczyzna miał twardy sen, bo nawet nie drgnął. Można było tylko zauważyć delikatne ruchy klatki piersiowej, co oznaczało, że oddycha. Niecałą godzinę później posiłek był już gotowy. Aleksandra weszła do salonu. Kiedy zobaczyła Jacka obłożonego pluszakami a obok niego małą Lenkę, na jej twarzy pojawił się uśmiech.
-Chodź córcia.. zjemy obiadek-powiedziała.
Lenka małymi kroczkami ruszyła w stronę Oli. Wtedy Jacek zaczął się przebudzać. Podniósł delikatnie głowę do góry. Najpierw poczuł ciężar na swoim ciele, dopiero później zauważył, że jest przykryty zabawkami. Przez chwilę patrzył się na to ze zdziwieniem, po czym opuścił głowę z bezsilności. Ola widząc jego minę zaczęła się śmiać.
-Co się śmiejesz?-blondyn popatrzył z czułością na żonę.
-Chodź na obiad-powiedziała, nie przestając się śmiać.
Jacek delikatnie się obrócił, przed co wszystkie misie spadły na podłogę. Lena stała nieruchomo, obserwując swojego tatę. Kiedy mężczyzna już wstał, podszedł do córki i wziął ją na ręce. Razem udali się do kuchni, gdzie czekała już na nich Ola... I obiad.
***
Mamy kolejne opowiadanie. Podobało się Wam?
Pozdrawiam
To musialo by bosko wyglądać... ahaha ja to zobaczylam. Jacek i kupka slodkich misiaczkow kolo niego. Bosze to bylo by boskiem i taka smiejaca sie Olka.
OdpowiedzUsuńsuper opowiadanie
Alicja
Dziękuję :*
UsuńPozdrawiam
musiało to swietnie wygladać jacek zakopany w misiach i smiejaca sie ola. i to co się tak śmiejesz widać rzeczywiscie ma mocny sen
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńPozdrawiam :P
Opowiadanie cudowne musiało to super wyglądać jacek i misie 😄
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam z niecierpliwością na next Magda
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam :*
Ja tam i tak wiem, że Jacek był najsłodszy z tych misi 😍
OdpowiedzUsuńA co do rozdziału to Awwww! Ja wale jakie to urocze XD
Pozdr
V.C.
Dziękuję ;)
UsuńPozdrawiam
Opowiadanie świetnie. Ta Jacek i pewno misiów. Wyobrażam to już sobie. Z niecierpliwością czekam na next.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny.
S.t.o.
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam :D
Super opowiadanie.
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie i o głosy czy blog ma zostać.
Pozdrawiam i życzę weny
Ania
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam