Ola i Jacek pożegnali się z rodzicami i pojechali na komendę. Na miejscu byli koło 15. Poszli do pokoju Marcina.
-Cześć-przywitali się.
-Cześć. Co Was do mnie sprowadza?
-Byliśmy w mieszkaniu Magdy.. i zobacz co znalazła Ola..-powiedział podając Zielińskiemu zdjęcie.
-To jest ten Paweł?-zapytał.
-Nie wiem, ale to jest możliwe.
-No dobra.. sprawdzę to.. dzięki.
-Cześć-powiedzieli wychodząc z pokoju.
Małżonkowie postanowili wrócić już do domu. Przed tym pojechali na zakupy. Wrócili po siedemnastej. W domu zastali rodziców Jacka oraz Lenkę. Ola wraz ze swoją teściową zrobiły posiłek. Potem wszyscy razem go zjedli. O 19 Ola i Jacek udali się do pracy zostawiając córkę pod opieką dziadków. Noc była spokojna. W pracy nic ciekawego się nie wydarzyło. Służbę skończyli o piątej rano.
Kilka dni później
Ola i Jacek byli w pracy. Dyżurny siedział w swoim gabinecie.
-Dobra 03 wracajcie na patrol-powiedział do radia.
W tym momencie do pokoju wszedł Marcin.
-Cześć Jacek.
-O cześć.. jest coś nowego?
-No powiem, że nie było łatwo ale udało się. Ten facet ze zdjęcia to niejaki.. Paweł Wiśniewski, lat 29... pochodzi z Lublina.
-Ale.. Magda pisze, że on nie żyje..
-Tak.. od jakichś czterech miesięcy..
-Ale co się stało...
-Do końca to nie wiadomo.
-To znaczy?
-Ehhh no... on... yyy
-No powiesz wreszcie?
-On.. został zamordowany.
-Ale... jak to? Wiesz coś więcej?
-Nie.. tylko tyle, że mordercy nie odnaleziono.
-Czyli co? Ten morderca chodzi sobie teraz normalnie gdzieś po mieście, czy leży na jakiejś plaży!?!!
-No... co zrobisz? Nie złapali go i tyle...
Po tej rozmowie mężczyźni pożegnali się, a potem Zieliński opuścił pokój dyżurnego.
*Jacek*
Po wiadomościach, które usłyszałem od Marcina byłem w szoku. Ktoś zabił chłopaka mojej siostry! Nie wyobrażam sobie jak ona się wtedy czuła... Nie miała przy sobie nikogo bliskiego... Była wtedy całkiem sama. Nie miała z kim porozmawiać ani do kogo się przytulić... Nie było komu ją wesprzeć... Nie było komu jej pomóc. Gdy ją straciłem byłem załamany, ale miałem bliskich... Gdyby nie Ola, to pewnie bym się stoczył. Ale ona... moja mała siostrzyczka... była sama, gdy najbardziej potrzebowała czyjejś bliskości... Jak bardzo musiała cierpieć przez te cztery miesiące... I pomyśleć, że morderca jeszcze jest na wolności...
***
Z racji, że nie jestem dziś w szkole :D to dodaję opowiadanie o tak wczesnej porze. Mam nadzieję, że rozdział Wam się podobał.
Pozdrawiam



Super opowiadanie.
OdpowiedzUsuńCzy sie podoba? Kobieto on jest fenomenalny. :D
pozdrawiam również z domu
Alicja
Dziękuję bardzo.
UsuńPozdrawiam
Świetne opowiadanie. Z niecierpliwością czekam na next.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny.
S.t.o.
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam
Super opowiadanie ale za duzo to ja nie dowiedzialam . . Czekam na next
OdpowiedzUsuńDziękuję. W następnych rozdziałach dowiesz się więcej... może ;)
UsuńPozdrawiam
Super opowiadanie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na next Magda
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam
Generalnie opowiadanie . Sorki długo mnie nie było brak czasu . Pozdrawiam Ela
OdpowiedzUsuńDziękuję. Wybaczam ;D
UsuńRównież pozdrawiam :*