sobota, 26 marca 2016

119. Nadajnik GPS

-Lenka skarbie..
Ruszył w kierunku córki, ale Łysy szybko go zatrzymał.
-Spokojne.. gdzie się tak spieszysz?
Suchy posadził dziewczynkę na kanapie i dał jej misia. Jacek patrzył na nią. Powoli do oczu zaczęły napływać mu łzy, które starał się zahamować. Tak bardzo chciał przytulić swoje dziecko. Tak bardzo za nią tęsknił... Bał się, że ją straci, ale kiedy ujrzał ją całą i zdrową, poczuł ogromną ulgę.
Po dłuższym milczeniu Jacek zaczął rozmowę.
-Czego chcecie?
-Sprawiedliwości-uśmiechnął się Rekin.
-Sprawiedliwości? Porywasz mi dziecko i to ma być sprawiedliwe?
-Co Ty taki nerwowy? Wyluzuj gościu.
-Hy wyluzuj?! Kim Ty do cholery jesteś?!
-Oj nie ładnie przy dziecku takich słów używać.
Po chwili przeszyło go pełne grozy spojrzenie Jacka.
-Jestem... powiedzmy.. dobrym przyjacielem twojej siostry.
-Yhym przyjacielem? Już to widzę.. skąd ją znasz?
-Ehh co Mam ci teraz całe życie opowiadać?
W tym samym czasie, KMP Wrocław
Dochodziła godzina druga. Jacek ciągle nie dał policjantom żadnego znaku życia. Punkt na ekranie komputera od jakichś dwóch godzin był w tym samym miejscu. Zaniepokojeni funkcjonariusze postanowili to sprawdzić. Mikołaj, Marcin i Wysocki, w towarzystwie antyterrorystów ruszyli w tamto miejsce.
Dom pod Wrocławiem
Rekin stanął naprzeciwko Jacka. Mężczyźni mierzyli się wzrokiem. W tym czasie Łysy wziął walizkę i zaczął liczyć pieniądze. Przekładał każdy plik banknotów. Nagle w kąciku walizki spostrzegł malutki nadajnik GPS.
-Patrz co za cwaniak..-powiedział podając Rekinowi urządzanie.
Kiedy brunet zobaczył nadajnik, wpadł w szał. Uderzył Jacka z pięści w twarz, rozcinając mu przy tym wargę. Z ust blondyna wypłynął mały strumień krwi. Wtedy usłyszeli przeraźliwy krzyk i płacz Lenki. Dosłownie kilkanaście sekund później z wielkim hukiem do domu wpadli antyterroryści, a za nimi Mikołaj, Marcin i Wysocki. Policjanci obezwładnili porywaczy, a Jacek szybko pobiegł do swojej córki. Wziął ją na ręce i mocno przytulił. Po chwili przyjechało pogotowie. Lekarze zaczęli badać dziewczynkę.

***
Za nami kolejne opowiadanie. Podobało się Wam? Myślicie, że porywacze zrobili coś Lence? Jaki będzie jej stan zdrowia?
***
Z okazji świąt Wielkiejnocy chciałabym wam złożyć życzenia:
Pisanych jajeczek, 
Wierzbowych bazieczek, 
Kiełbasy święconej, 
Dużo chrzanu do niej, 
Baby polukrzonej, 
Kukiełki pleconej, 
Zmartwychwstania w duszy 
I Wiosny... po uszy! 

Wesołego królika co po stole bryka,
spokoju świętego i czasu wolnego,
życia zabawnego w jaja bogatego i
w ogóle wszystkiego kurcze najlepszego! 

9 komentarzy:

  1. Super czesc ciesze sie ze jest szczesliwe zakonczenie . A moze tak miniaturka na swieta ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz. Nie mam za bardzo czasu ani tym bardziej pomysłu na miniaturę.
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Świetne opowiadanie. Z niecierpliwością czekam na next.
    Pozdrawiam i życzę weny.
    S.t.o.

    OdpowiedzUsuń
  3. Boskie opowiadanie
    Myśle ze Lence nic nie zrobili. Poprostu sie przestaszyła.
    Co za brutalność. I ty Jacka ześ pobiła... No nie spodziewałam sie tego :D
    Tobie rownież Wesołych Świąt
    Alicja

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetne opowiadanie
    Pozdrawiam i czekam na next Magda

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapraszam na drugi rozdział! :)
    http://zaspiewajmyrazem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń