Mijała minuta za minutą. Każda była nie do zniesienia. W głowach młodych rodziców pojawiało się wiele różnych myśli. Nikt tak naprawdę nie miał pojęcia co stało się z Lenką. Wszyscy mieli nadzieję, że za chwilę dziewczynka znajdzie się gdzieś w parku.
Od zaginięcia minęła już ponad godzina. Ola i Jacek siedzieli w pokoju dyżurnego i z niecierpliwością czekali na jakieś wieści. Oboje chcieli coś zrobić. Chcieli jak najszybciej znaleźć swoje dziecko. Niestety żadne z nich nie było w stanie. Byli roztrzęsieni. Nagle usłyszeli dźwięk telefonu aspiranta. Mężczyzna spojrzał na żonę, po czym wziął komórkę do ręki. Powoli zaczął czytać treść sms-a. Po chwili zrobił się strasznie blady. Ola popatrzyła na ukochanego.
-Jacek? Co jest?
Blondyn spojrzał w smutne oczy kobiety. Przez chwilę się nie odzywał. Potem zaczął czytać na głos wiadomość.
-Jeśli Ci na niej zależy, szykuj 60 tysięcy złotych. Do zobaczenia.
Kiedy Ola to usłyszała, znowu zaczęła płakać. Nie mogła się opanować. Jacek przytulił ją do siebie.
-Ciii spokojnje... kochanie... będzie dobrze.. znajdziemy ją... całą i zdrową... obiecuję..
Próbował uspokoić żonę, choć sam był w szoku. Bardzo bał się o losy swojej rodziny. Przecież nie mogą jej stracić! Nie mogą stracić ukochanej córki! Teraz już wszystko było jasne... Lenka została porwana! Po chwili wiedzieli już o tym odpowiednie osoby. Ola i Jacek w towarzystwie dwóch policjantów, Mikołaja i Marcina, wrócili do domu.
Siedzieli w salonie na kanapie. Wokół nich panowała kompletna cisza. Aleksandra siedziała nieruchomo, wtulona w swojego męża i patrzyła ciągle w jeden punkt. Zamyślony Jacek bawił się włosami Oli. Obok był Mikołaj, który nerwowo uderzał palcem w obudowę swojej komórki. Marcin znajdował się na fotelu, naprzeciwko całej trójki. Siedział w milczeniu i obserwował zmartwionych rodziców zaginionej dziewczynki...
Trzy dni później
Przez cały ten czas ani Ola, ani Jacek nie dostali żadnych informacji od porywacza. Bardzo się tym wszystkim martwili. Nie wiedzieli gdzie jest i co się dzieje z ich córką. Byli przerażeni. Ta cała sytuacja wyprowadziła ich z równowagi. Nie byli w stanie na niczym się skupić. Ciągle czekali na jakieś nowe wieści. Nie byli w stanie nic zrobić.
Zbliżała się 19. Zmartwieni małżonkowie siedzieli na kanapie ze łzami w oczach, wtuleni w siebie. Wtedy do Jacka przyszedł SMS. Wyjął telefon i przeczytał na głos.
-Zaczynamy zabawę...
Ola spojrzała na męża z przerażeniem. Wiadomość była wysłana z tego samego numeru co ta wcześniejsza, więc mieli pewność, że to od porywacza. Aleksandra postanowiła powiadomić o tym kogoś z komendy. Napisała więc sms-a do Marcina. Dwadzieścia minut później policjant był już w domu Nowaków.
***
Za nami rozdział numer 117... Jak ja nie lubię tej liczby... :( chyba każdy wie dlaczego (Ola zerwała z Jackiem w 117 odcinku).
Podobało Wam się opowiadanie? Co myślicie o całej tej historii?
Pozdrawiam
Świetne opowiadanie. Z niecierpliwością czekam na next.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny.
S.t.o.
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam
Super opowiadanie mam nadzieję że Lenka znajdzie się cała i zdrowa
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam z niecierpliwością na next Magda
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam
Ja też nie lubie tej liczby ale cóż trzeba żyć dalej...
OdpowiedzUsuńSuper opowiadanie
Historia jest przerażająca :(
Alicja
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam
Ja też nie lubie tej liczby .Super opowiadanie. Historia masakryczna liczę na poprawe od cb
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńPozdrawiam