Ola i Jacek przecząco pokręcili głowami. Cała trójka udała się do salonu. Usiedli. Przez chwilę patrzyli na siebie w milczeniu. Tę cisza przerwał dźwięk telefonu Jacka. Wszyscy aż podskoczyli na ten sygnał. Blondyn szybko złapał za komórkę.
-Za dwie godziny masz być na stacji paliw przy ulicy Żmigrockiej. Nie zapomnij kasy. Reszty dowiesz się w swoim czasie.
Policjanci popatrzyli po sobie.
-Dobra... działamy. Mamy mało czasu-odezwał się Marcin.
Jakieś 50 minut później wszystko było już gotowe. Policjanci zaplanowali całą akcję. Przygotowano pieniądze do przekazania, w których umieszczono nadajnik GPS. Jacek wziął ze sobą broń. Był już gotowy do wyjazdu. Miał właśnie wsiadać do auta.
-Jacek...-usłyszał cichy głos żony.
Podszedł do Oli. Spojrzał jej w oczy, po czym mocno przytulił.
-Kocham Cię...-szepnął jej do ucha.
-Uważaj na siebie-powiedziała ze łzami w oczach.
-Słoneczko... Wszystko będzie dobrze. Obiecuję... Znajdziemy ją.
Małżonkowie pocałowali się. Blondyn otarł łzy kobiety, a następnie, wolnym krokiem, odszedł w stronę samochodu. Po chwili odjechał.
Tuż przed 21 Jacek dotarł na wskazane miejsce. Zaparkował auto. Rozejrzał się wokół. Jednak nie zauważył nic podejrzanego. Nie pozostało mu nic innego jak czekać.
Równo o 21 otrzymał kolejną wiadomość. Tym razem miał odebrać połączenie od osoby, która zadzwoni za kilka minut i podążać za jej wskazówkami. Już po chwili na wyświetlaczu pojawił się obcy numer. Jacek odebrał i włączył tryb głośnomówiący. Odpalił auto i ruszył ku nieznanego mu celu. Przez kilka godzin kręcił się po mieście...
Tymczasem na komendzie
Zaraz po tym, gdy Jacek opuścił dom, Ola i Marcin udali się na komendę. Tam mogli obserwować jak przemieszcza się Jacek, a raczej walizka z pieniędzmi. Nie wiedzieli czy Nowak jest jeszcze w posiadaniu walizki, czy ma ją już porywacz.
Ola, Marcin, Wysocki, Mikołaj i kilku innych policjantów siedzieli w pokoju dyżurnego, patrząc w ekran komputera. Zbliżała się już 24, a oni nie otrzymali jeszcze żadnych informacji od Jacka. Zaczynali się niepokoić coraz bardziej. W końcu dostrzegli, że czerwony punkt na monitorze zatrzymał się.
Dom pod Wrocławiem
Po długim czasie porywacz skierował Jacka na obrzeża miasta. Jacek zaparkował auto we wskazanym miejscu. Wysiada z samochodu. Rozejrzał się wokół. Stał przed wielkim i bardzo pięknym domem, który znajdował się po drugiej stronie miasta od domu Nowaków. Wziął walizkę i niepewnym krokiem wszedł do środka. Już po chwili ujrzał przed sobą dwóch mężczyzn z bronią w ręku. Jacek od razu się zatrzymał. Stał nieruchomo i patrzył na nich, a oni się uśmiechali.
-Gdzie jest dziecko?-wydusił z siebie.
-Oddaj broń-powiedział wysoki brunet.
Nowak patrzył tylko na niego.
-No co? Chyba nie powiesz, że nie masz?
Jacek bez słowa wyjął broń i podał mężczyźnie.
-Może się czegoś napijesz?-zaproponował drugi, łysy mężczyzna.
-Gdzie jest Lena?-powtórzył.
-Nie to nie...-powiedział Łysy.
-Dabra... dawaj kasę.
-Najpierw dziecko!
-Ehh Jacuś Jacuś...
Blondyn popatrzył na niego ze zdziwieniem. Skąd on znał jego imię?
-Skąd wiesz jak się nazywam?
-Wiem o Tobie wszystko-zaśmiał się.-Suchy!-krzyknął.
Po chwili zza drzwi wyłonił się młody mężczyzna, na oko 27-letni.
-Co jest Rekin?-zapytał.
-Dawaj dzieciaka.
Suchy udał się do pokoju obok, a już po chwili wrócił z małą Lenką.
***
Mamy kolejne opowiadanie. Podobało się Wam? Co będzie dalej?
Pozdrawiam
Nowy filmik:

No i co ja mam napisac? Mam nadzieje ze wszystko skonczy sie dobrze
OdpowiedzUsuńDzięki za komentarz.
UsuńPozdrawiam
Świetne opowiadanie. Z niecierpliwością czekam na next.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny.
S.t.o.
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam
Świetne opowiadanie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam z niecierpliwością na next Magda
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam