O wpół do dwunastej Ola i Jacek byli w domu. Zadzwonili do rodziców i zaprosili ich na kolację. Chcieli przekazać im tę radosną nowinę. Potem zrobili sobie szybki obiad, bo Ola znowu była bardzo głodna. Następnie postanowili jechać na zakupy. Odwiedzili kilka supermarketów. Po jakichś czterech godzinach stwierdzili, że mają już wszystko, czego potrzebują. Koło szesnastej byli już w domu. Byli bardzo zmęczeni, ale nie mieli zbyt wiele czasu na odpoczynek, bo musieli jeszcze przygotować kolację. Rodzice mieli zjawić się koło dwudzietej.
Małżonkowie rozpakowali zakupy. Potem Jacek zaczął szukać w internecie pomysłu na pyszny posiłek. Ola w tym czasie rzuciła się na kanapę, aby troszkę odpocząć. Wyczerpana od razu zasnęła. Po kilkunastu minutach Jacek zdecydował, że zrobią ruloniki z szynki w galarecie, nadziewane kremem twarogowo-czosnkowo-ogórkowym. Poszedł do salonu poradzić się Oli.
-Kochanie?
Podszedł do niej. Ukucnął obok kanapy. Kiedy dostrzegł, że śpi, pocałował ją w czoło i nakrył kocem. Sam zabrał się za przygotowywanie kolacji. Dwadzieścia po dziewiętnastej danie było już prawie gotowe. Mężczyzna zaczął nakrywać do stołu. Postanowił jeszcze obudzić Olę.
-Olu, skarbie-gładził ją ręką po głowie. Kobieta zaczęła się przebudzać.
-Co się stało?-spytała zaspanym głosem.
-Wstawaj.
-Która godzina?
-Wpół do ósmej.
Ola podniosła głowę i rozejrzała się wokół.
-Jacek! Kolacja! Zaraz będą rodzic-poderwała się.
-Spokojnie-złapał ja za nadgarstek i pociągnął tak, że spowrotem usiadła na kanapie.-Wszystko jest już gotowe. Ty idź się szykuj, a ja nakryję do stołu.
-Ale jak to gotowe?-spojrzała na niego z zaskoczeniem.
-Normalnie słonko-uśmiechnął się do niej.
-Jesteś cudowny-pocałowała go w policzek.
-Wiem-zaśmiał się.
Ola poszła do łazienki, a Jacek dokończył nakrywać do stołu. Po chwili kobieta wyszła ubrana w niebieską sukienkę przed kolano. Mężczyzna szybko poszedł się przebrać. Ola w tym czasie zaczęła przyjmować gości. Pierwszy przyszedł Wojciech wraz z Lenką, którą rano zabrał. Policjantka przywitała się z ojcem i córeczką. Zaraz potem przyszedł Jacek. Mała od razu rzuciła się mu na szyję. Blondyn przytulił ją, potem powitał swojego teścia. Niecałe pięć minut później zjawili się rodzice Nowaka. Wszyscy razem zasiedli do stołu. Zaczęli jeść kolację.
-Pyszne-stwierdziła mama Jacka.-Sama robiłaś?-zwróciła się do Oli.
-To akurat Jacek sam zrobił-uśmiechnęła się.
-Wyszło perfekcyjnie-odezwał się komendant.
-Też jestem pod wrażeniem-Ola pocałowała męża w policzek. Ten zaś szeroko się uśmiechnął.
-No właśnie, bo my chcieliśmy Wam coś powiedzieć-blondyn spojrzał mą Olę.
-No więc...-zaczęła.-Byliśmy dziś u ginekologa i...
-Coś się stało?-ojciec Jacka zaczął się niepokoić.
-Tak-uśmiechnęła się.-Spodziewamy się...-spojrzała na Jacka.
-Spodziewamy się bliźniąt-dokończył.
Rodzice byli wniebowzięci. Bardzo się cieszyli i obiecali, że będą im pomagali w opiece nad dziećmi.
-Możecie na nas liczyć-mówili.
***
Niedziela z kolejnym opowiadaniem xD. Mam nadzieję, że Wam się podobało. Zapraszam do komentowania.
Pozdrawiam

Oczywiście że się podobało.
OdpowiedzUsuńKiedy next. Pozdrawiam i zapraszam do mnie
Ania
Nie wiem kiedy next, bo teraz to już nie wiem o czym pisać.
UsuńDzięki za komentarz.
Pozdrawiam
Świetne opowiadanie. Z niecierpliwością czekam na next.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i życzę weny.
Devil.
Dziękuję i zapraszam częściej :)
UsuńPozdrawiam
Zrob kilka miesiecy pozniej tzn ze opiwadanie nwm np ola juz jest w ktoryms miesiacu ciazy i tyle .A ogolnie to sliczne opowiadanie
OdpowiedzUsuńDzięki za komentarz. Chyba tak zrobię ;)
UsuńPozdrawiam