piątek, 6 maja 2016

137. Bliźniaki

*Jacek*
Do szpitala dotarłem dość szybko. Udałem się na porodówkę. Tym razem nie było tak prosto. Poród trwał bardzo długo. Po kilku godzinach usłyszałem płacz pierwszego dziecka. To był nasz mały chłopiec. Teraz czekamy na córeczkę. Czas mi się dłużył. Miałem wrażenie, że to trwa wieki. W pewnym momencie zrobiło się jakieś zamieszanie. Nie wiedziałem, o co chodzi i trochę się przestraszyłem. Zaraz potem ponownie usłyszałem płacz. Tym razem to była nasza druga kruszynka. Dzieci były bardzo malutkie. Lekarz zabrał je na badania, a Ola została przeniesiona na poporodówkę. Ja udałem się do sali Oli. Wszedłem i uśmiechnąłem się do niej. Ona odwzajemniła uśmiech. Usiadłem obok na jej łóżku. Złapałem ją za rękę.
-Jak się czujesz?-spytałem.
-Straszne-zaśmiała się.
-Jesteś cudowna.
-Kocham Cię.
-Ja Ciebie też. Jak je nazwiemy?
-A jak chcesz?-spytała.
Zastanowiłem się chwilę.
-A Ty?-spojrzałem na nią.
-Może... Zuzia?
-Zuzia....-zacząłem rozmyślać.-Pięknie-uśmiechnąłem się.-A chłopiec?
-Nie wiem... może Bartek... albo Norbert...
-Nie... ja myślę, żeby nazwać go... Łukasz...
-Łukasz?
-Yhym.... albo.... Mateusz?
-Ooo to mi sie podoba-uśmiechnęła sie.-Mateusz i Zuzia.
-Nasze małe skarby-pocałowałem Olę w policzek.
Niemowlęta obecnie leżały w inkubatorze. Zaraz miał przyjść do nas lekarz i poinformować o ich stanie zdrowia. Siedzieliśmy z Olą i rozmawialiśmy, kiedy na salę wszedł doktor. Powoli podszedł do nas.
-Jak się pani czuje?-zaczął.
-Dobrze-Ola uśmiechnęła się.
Lekarz patrzył na nas przez chwilę, a potem zaczął powoli mówić.
-Ja... niestety mam dla Was złe wiadomości.
-Co się dzieje?-spytałem niepewnie, zerkając raz na Olę, raz na lekarza.
-Państwa córka... ma wadę serca... jej życie jest zagrożone.
-Ale... jak to zagrożone?-dopytywałem.
-Jej serduszko jest bardzo słabe. Możliwe, że nie dożyje nawet nastepnego dnia.
Byłem w szoku. To niemożliwe. Nie mogłem dopuścić do siebie tej myśli.
Spojrzałem na Olę. Miała łzy w oczach. Co się dziwić. Właśnie dowiedzieliśmy się, że nasze dziecko umiera. Dlaczego? Dlaczego to niewinne dziecko?
-Kochanie...
Złapałem ją za rękę. Ona zaczęła płakać. Przytuliłem ją mocno do siebie. Łzy płynęły strumieniami. Czułem jak moja koszula staje się mokra. Sam nie mogłem już się powstrzymać. Łzy same zaczęły spływać po moich policzkach. Jeszcze mocniej zamknąłem Olę w uścisku.
Boże! To nie może być prawda!


***
Wreszcie udało mi się wstawić kolejne opowiadanie. Mam nadzieję, że Wam się podobało.
Zapraszam do obejrzenia mojego filmiku:
https://youtu.be/ym5eZZG0TW8
Zapraszam do komentowania!
Pozdrawiam

9 komentarzy:

  1. Super opowiadanie. Co ty wymyśliłać z tą wadą serca. Czekam na next i życzę weny.
    Pozdrawiam.
    Devil.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super ale co ty wymyslilas z ta wada serca ? Zycze weny czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ale co ty wymyslilas z ta wada serca ? Zycze weny czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyno pierwszy raz w życiu płakałam na opowiadaniu. Zawsze staram się na płakać tu. Opowiadanie super smutne.
    Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na next.
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  5. Zginiesz marnie.... zabije...jesli cos zrobisz temu dziecku to nie bd dobrze zreszta jak ala.przeczyta to mi tez pomoze .te dziecko ma zyc bo jak nie to zemsta bd slodka... heh.. a tak pozatym opowiadanie super..

    OdpowiedzUsuń