W oczach Jacka pojawiły się łzy. To był dla niego ogromny szok. Zastanawiał się co jeszcze wydarzyło się w życiu dziewczyny, o czym nie chciała mu powiedzieć i przez co postanowiła się zabić. Gdyby był wtedy przy niej. Gdyby wiedział co się u niej dzieje. Może zapobiegł by temu. Czuł ogromny ból w sercu. Stracił tak ważną mu osobę. Stracił jedyną siostrę. Siostrę, z którą był tak bardzo zżyty. Którą tak bardzo kochał. Po jego bladych jak ściana policzkach spływały jedna za drugą, słone łzy. Tak bardzo bolała go ta strata. Patrzył na białą kartkę, którą trzymał w dłoni. Po chwili agresywnym ruchem zgniótł popier w kulkę i rzucił na podłogę. Porywczo uderzył pięścią o ścianę, a następnie osunął się po niej. Siedział na podłodze wpatrzony w jeden punkt. Jego błękitne oczy były całe zaszklone. Marcin spojrzał na blondyna.
-Jacek? Może dowieźć Cię do domu?
Nowak spojrzał na niego zdezorientowany. Nic nie słyszał. Nie docierały do niego żadne słowa. Wokół jego głowy był słychać tylko szum.
-Jacek. Słyszysz mnie? Jacek!
Blondyn spuścił wzrok na podłogę. Nadal milczał. Zamarł w bezruchu. Ciągle patrzył się w jeden punkt. Zieliński był zdziwiony. Nie wiedział co ma zrobić. Postanowił zadzwonić do Oli. Kobieta odebrała już po pierwszym sygnale.
-Słucham-odezwał się jej delikatny głos.
-Mówi Marcin Zieliński. Chodzi o Jacka.
-Coś się stało?
-To.. dość dziwna sytuacja. Jacek siedzi pod ścianą, nie reaguje jak się do niego mówi, jakby w ogóle nic nie słyszał.
-Ale dlaczego? Tak nagle?
-Znaleźliśmy w mieszkaniu list od Magdy. Jacek przeczytał go, a potem nie wiem, chyba się załamał. Mogłabyś tu przyjechać?
-Yyy tak jasne. Zaraz będę.
Ola zostawiła córkę pod opieką Marty i wyszła z domu. Kilkanaście minut później była już na miejscu. Gdy zobaczyła stan męża, przeraziła się. Podeszła do niego i ukucnęła obok.
-Jacek... Jacek!
Mężczyzna przeniósł wzrok na kobietę. Przez chwilę patrzył na nią, a potem powiedział:
-To wszystko moja wina..
-Jacek co Ty mówisz?? To nie twoja wina. Przecież nic nie zrobiłeś.
-No właśnie. Nic nie zrobiłem, a powinienem. Powinienem jej pomóc.
-Jacek nie obwiniaj się. Skąd mogłeś wiedzieć, że tak się stanie?
-Jak rozmawiałem z nią na urodzinach Lenki, mogłem się zorientować. Mogłem wyczuć, że coś jest nie tak. Nie powinienem jej zostawić samej. Nie powinienem!
Po jego policzku spłynęła łza. Ola patrzyła na niego. Nie wiedziała co ma powiedzieć, co ma robić. Jak ma mu pomóc? Wiedziała, że teraz nie będzie mu łatwo. Nikomu nie byłoby łatwo pozbierać się po stracie bliskiej osoby. Postanowiła, że będzie go wspierać. Zawsze będzie go wspierać. W końcu jest jego żoną.
***
Za nami kolejne opowiadanie. Podobało się Wam?
Pozdrawiam
Super opowiadanie czekam na next . I ty twierdzilas ze nie masz weny ??tyle emocji.
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńPozdrawiam
Co ty tutaj za kity nam wciskasz... Brak weny? No chyba nie..
OdpowiedzUsuńOpowiadanie było cudowne.. Takie spujne a nie to co moje nędzne opowiadania
Alicja
Dziękuję. Twoje opowiadania są super :)
UsuńPozdrawiam
Opowiadanie bardzo podobało mi się jest cudowne rewelacyjne . Czekam na next . I zapraszam do mnie . Pozdrawiam i życzę weny Ela
OdpowiedzUsuńDziękuję.
UsuńPozdrawiam
Tyle emocji...właśnie to szczególnie lubię xD
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział,jak zwykle c;
Dziękuję ;)
UsuńPozdrawiam
Świetne opowiadanie
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na next Magda
Dziękuję.
UsuńPozdrawiam